NA DŹWIĘK SŁOWA WOW DOSTAJĘ WYSYPKI. DZIWNE?


Starsza pani na przystanku autobusowym wykrzykuje do telefonu: „wow, nie mów!”. Chwilę później: „wow, i nie bałaś się?”, „wow, ty to masz pomysły”. W księgarni na okładce atakują duże pomarańczowe litery: „Efekt wow. Wskrzesić wiarę”. Zaintrygowany bełkotliwym tytułem sięgam do blurpa, czyli notki reklamowej na obwolucie: „(…) motylek, tęcza, łagodny dotyk mamy, pierwsza łza – wszystko czego doświadczaliśmy zdumiewało i zachwycało. Jest to tzw. efekt „wow”, którego znaczenie w naszym życiu podkreśla o.William O`Malley. Efekt ten powinien prowadzić do refleksji nad kondycją człowieka, przeżywaniem wiary oraz rozumieniem Boga”. Też macie wrażenie, że z tym wszędobylskim i natrętnym wow ocieramy się o groteskę?

Szkolenie w korporacji. Tam bez wow ani rusz. Czytam w podręczniku organizowania eventów: „niektórzy uważają, że efekt WOW stanowi kluczowy element event marketingu”, przy czym „pomysł na wywołanie efektu WOW pojawia się z chwilą zrozumienia grupy docelowej”. Wreszcie „każdy human touch jest bardzo dobrym pomysłem na wywołanie WOW.”

Skoro pojawiło się słowo event (czy mogło go w tej sytuacji zabraknąć?) – mała dygresja. Niełatwo zrozumieć powody, dla których jest ono wykorzystywane tak chętnie od kilkunastu lat w żargonie marketingowym. Zastanawiam się: bo brzmi jakoś niezwykle na tle zwyczajnego, pozbawionego aury światowości „wydarzenia”, czy „imprezy”?

Jeszcze trochę, a eventem będzie stypa i konklawe. Gdyby dziś kręcono „Rejs”, Stanisław Tym nie grałby już roli kaowca. Byłby „event managerem”.

Biznesowy żargon tak wrósł w codzienne życie korporacji, że nieznajomość tego koktajlu językowego jest pewnie przyczyną sporego stresu dla wielu w pierwszych dniach ich biurowej pracy. Wystarczy jednak dobry look (broń Boże, wygląd), a progres (bo przecież nie pospolity postęp) będzie widoczny. W nagrodę bogaty shopping i atrakcyjna destynacja urlopowego wyjazdu.

Wróćmy do wow. Słowa modnego, więc natrętnego, które wdarło się przebojem do polszczyzny i ani myśli jej opuścić. Pół biedy, kiedy znajduje się w codziennym słownictwie dzieci, nastolatków – dla nich to naturalne środowisko językowe, które zastali. Gorzej, a właściwie groteskowo, brzmi ono w ustach ludzi starszych jak cytowana emerytka z przystanku albo w sytuacjach, kiedy potoczność języka należy sobie darować. Oto na stronie Księży Sercanów duży tytuł: „Jednym słowem WOW!”. Jedna ze wspólnot proponuje: „WOW! [czytaj „łał”] to cykl siedmiu cotygodniowych spotkań pozwalających odkryć wiarę w nowym świetle”.

Okazuje się też, że możemy również „jednym słowem” wychowywać malucha. W pewnym poradniku znajduję wskazówki dla rodziców niesfornego malucha: „Wow, rozwinąłeś rolkę papieru toaletowego! Teraz pokażę ci, jak zwinąć ją z powrotem. Mówiąc “wow”, dajemy dziecku informację, że zwracamy uwagę na to co robi, a przeważnie o to tylko mu chodzi. Nie oznacza to wcale, że należy aprobować rozwijanie papieru toaletowego.” – z roztropnością dodaje światła psycholożka.

Mogłoby się wydawać, że w przypadkach tak jaskrawych jak pojawienie się obcego polszczyźnie wow, wspólny front językoznawców odniesie skutek. Tak nie jest. Okazuje się, że decyduje najczęściej zwyczaj, czyli uzus językowy. W swoim podręczniku profesor Andrzej Markowski skonfrontował stanowisko językoznawców z początku ubiegłego wieku wobec wyrazów zapożyczonych, ze stanem we współczesnym języku polskim. Porównanie wykazało, że aż 85% wyrazów zapożyczonych uznawanych przez tamtych autorów za zbędne, pozostało w polszczyźnie i ma się dobrze.

Jednym z nowszych przykładów, których potrzebę używania kwestionowano w słownikach jest wyraz trend. Mimo zaleceń, by nie używać (a przynajmniej nie nadużywać) tego wyrazu, pojawia się on nadal w tekstach jako synonim wyrazów tendencja, kierunek.

Skoro więc rady językoznawców nie odnoszą skutku, a narażenie się na zarzut złego smaku, bezmyślnego naśladownictwa jest z ostentacją ignorowane,  należy sięgnąć po kaliber armatni. I podpierając się autorytetem Jerzego Bralczyka odważnie zareagować w stosownej chwili, mówiąc rozmówcy:

„Tylko wał krzyczy wow!”

 

 

Korzystałem z:

Markowski A., 2006, Kultura języka polskiego. Teoria. Zagadnienia leksykalne, Warszawa.

Polański E. (red.), 2016, Wielki słownik ortograficzny PWN, Warszawa



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

PROSZĘ PANI, PROSZĘ PANIĄ. WCALE NIE TAKIE OBOJĘTNE
16.07.2019
ZNAJDZIESZ WSZYSTKIE BŁĘDY JĘZYKOWE? 48 „BYKÓW” CZEKA
20.06.2019
TAK CZY TAK? JĘZYKOWE STETY I NIESTETY
30.05.2019
TAK CZY TAK? CODZIENNE ROZTERKI JĘZYKOWE (XVIII)
09.05.2019
DO DYKTANDA TŁUŚCIEJSZY KEBAB (KEBAP?)
28.03.2019
ODPOWIEDZI PYTAJĄCE. MODA JĘZYKOWA DLA NIEZDECYDOWANYCH?
21.02.2019
KAWALER ZA PŁUGIEM SZUKA UTĘSKNIONEJ
31.01.2019
NIE BEZ KOZERY, BOHATEREM JEST PRZYIMEK OKOŁO
24.01.2019
NOWY ROK, A JUŻ ZASTAWIA PUŁAPKI
28.12.2018