NAJLEPSZE PISMO LITERACKIE? DWUMIESIĘCZNIK „TOPOS”


„Literatura”, „Życie Literackie”, „Kultura”. Kiedy przeglądam archiwalne numery trudno mi pojąć dwie rzeczy. Po pierwsze, wszystkie te tytuły wychodziły w Polsce Ludowej co tydzień i sprzedawały się całkiem nieźle. Dzisiaj na rynku nie ma miejsca na ani jeden tygodnik literacki czy społeczno – kulturalny. A drugie zaskoczenie, poza obowiązkową daniną w postaci nachalnej politycznej indoktrynacji można tam było znaleźć świetne teksty pisane przez najlepszych autorów i krytyków. Takiego skupiska znakomitości w obrębie trzech tytułów próżno dziś szukać.  Co w takim razie pozostaje czytelnikowi, który chciałby dotrzymać kroku zjawiskom literackim i kulturalnym? Internet ze skłonnością do produkowania lekkostrawnej papki przyprawionej sensacją oraz periodyki, z racji częstotliwości wydawania, reagujące na zmiany z opóźnieniem, ale zyskujące za to bezcenną perspektywę spojrzenia z dystansu. Wśród nich od wielu lat niezmiennie najważniejszym dla mnie pozostaje „Topos”.

Pierwsze skojarzenia z Sopotem? Dla większości: molo, Grand Hotel, Monciak – najsłynniejszy pewnie deptak w Polsce i Opera Leśna. Należę do tych (ilu nas?), którzy nazwę tego miasta kojarzą najpierw z wydawanym od 2002 dwumiesięcznikiem. Dodam, że tytuł „Topos” jest anagramem – to Sopot czytany od tyłu.

Przynajmniej kilka razy w roku się zdarza, że ktoś odkryje znaczenie i wtedy bardzo się cieszymy (Krzysztof Kuczkowski)

Autor cytatu, poeta i eseista, wymyślił pismo i jest jego redaktorem naczelnym od początku. Nie może dziwić, że ma na zawartość wpływ decydujący, ale właśnie jego wizja świata i dar dokonywania  literackich wyborów decydują o jakości czasopisma.

(…) cały czas lubię czytać wiersze, znajdować dobre teksty. Sprawia mi to wielką radość. Być może to jest ten motor – że człowiek zawsze się dziwi temu, co powstaje, i zawsze się z tego cieszy, jeżeli są to rzeczy ponadprzeciętne. A nieraz wybitne. I to bycie poszukiwaczem rzeczy najlepszych – to jest coś, co strasznie lubię. (Krzysztof Kuczkowski)

W powodzi odmian postmodernizmów i różnej maści absurdalnych -izmów „Topos” staje się coraz bardziej prestiżowy, bo niepokornie, ale z niewzruszonym spokojem i pewnością w wyznawane ideały, idzie ostro pod prąd. Na próżno szukać w periodyku celebryckiego pojmowania i uprawiania twórczości. Trudno to wyrazić słowami, ale zawsze, czytając teksty w nim zamieszczone, mam wrażenie przebywania w towarzystwie ludzi uczciwych, z poczuciem misji,  pozbawionych – dobrze znanego ze świata kultury – wynoszenia się ponad maluczkich dyletantów. W największym skrócie: nie tylko obcuję z literaturą wysokiej próby, ale dzięki proponowanej przyjaznej wizji świata sam staję się lepszym człowiekiem.  Nie znam polskiego czasopisma, które by tak udanie powracało do dawnych powinności kultury.

Jest nam blisko do nurtu metafizycznego we współczesnej poezji. A jak pan wie, „nie ma metafizyki” i „nie ma Boga” (śmiech). Takie są tendencje wśród intelektualistów. Natomiast dla nas cywilizacja judeochrześcijańska, z przynależnym do niej nurtem myślenia, filozofowania i odczuwania świata jako Bożego daru,  jest czymś naturalnym. (Krzysztof Kuczkowski)

„Topos” jest rozpoznawalny dzięki serii wydawanych przez siebie tomików poetyckich dołączanych do kolejnych numerów od 2003 roku. To już niemal sto czterdzieści wydanych książek. Warto je kolekcjonować, bo są nie tylko edytorskimi perełkami, ale przede wszystkim każda z nich kryje poezję, która pragnie pojąć świat, a nie jest lingwistyczną łamigłówką dla garstki wtajemniczonych.
Zgodnie z tradycją w ostatnim numerze znalazły się dwa tomiki. Wybrałem z nich po jednym wierszu. Od kilku dni lubię każdy z nich sobie przypominać.
Janusz Nowak „Biedny polski katolik czyta Życie Keita Richardsa”
kiedyś
Żonie
kiedyś usiądziemy pod wielkim drzewem miła
czyjeś dłonie położą na stole owoce
chleb konfitury dzban wina miód i rybę
lecz nie będziemy jedli nie będziemy pili
zapatrzymy się na wzgórza ozłocone
refleksami słońca na ciszę sierpniowego
powietrza łobuzerskie iskierki w oczach
Kacpra baraszkującego w zieleni lekki
powiew wieczoru omuśnie nam plecy i
szyje zerwane rano kwiaty bez sprzeciwu
zwiędną poczujemy delikatny zapach mgły
chwycimy się wtedy za ręce i niespiesznie
powędrujemy w stronę
naszego
domu
Utwór z drugiego tomiku opatrzony został przez autora komentarzem. Z nim czy bez niego, podziw dla stworzenia leśmianowskiej atmosfery w tym wierszu nie chce mnie opuścić.
Krzysztof Kuczkowski „Ruchome święta”
Trzy mosty
Poszli za trzy mosty
Po lekcjach na skróty
Chłodu się najedli
Cień im uszył buty
Poszli za trzy mosty
Tam gdzie wiatry wiały
Chłopcy panny chłopców
Panny dotykały
Poszli za trzy mosty
Wiedząc i nie wiedząc
Ktoś ich tam prowadził
Coś im mówił leżąc
Poszli za trzy mosty
Środkiem drogi z wrzawą
Wracali milczący
Stroną lewą prawą
—————-
Trzy Mosty – ulica na Osiedlu Konikowo we wschodniej części Gniezna. Tytułowe mosty to w zasadzie wiadukty kolejowe. Trawiaste skarpy za ostatnim z nich bywały miejscem pierwszych doświadczeń erotycznych ówczesnych nastolatków. Tak było w latach sześćdziesiątych. Jak jest teraz, nie wiem.
„Topos”od kultury masowej dzielą lata świetlne. Nie ma więc szans na masowego odbiorcę. Dlaczego jednak „masa” miałaby wyznaczać trendy, mody i gusta. Zapominamy, niesieni szerokim nurtem wmawianych nam jałowych potrzeb, o elitarności. Nie w sensie wywyższania się, ale w jej szlachetnej odmianie – doskonalenia, rozszerzania horyzontów, pielęgnowania wrażliwości. Jednym słowem, o pracy duchowej odległej od nihilizmu, rozproszenia, dzielenia, negacji wartości, z jakich zbudowano naszą cywilizację. Dziwne, że trzeba pisać o tym w kategoriach fenomenu.
I dziwne, że wśród czasopism literackich jedynym wyjątkiem pozostaje „Topos”.
Cytaty pochodzą z wywiadów redaktora naczelnego „Toposu” dla „Dziennika Bałtyckiego”, radiowej Dwójki i „Gościa Niedzielnego”.


TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

„ZAKOCHAM SIĘ W DUCHOWEJ AKROBATCE”. DAWNYCH OGŁOSZEŃ CZAR
21.01.2018
„PANI” WYTWORNA, ZE SKAZĄ WSZAKŻE
15.09.2017
ILUSTROWANY KURIER CODZIENNY. DATA PRAWIE SIĘ ZGADZA.
28.12.2016
„CZASYPISMO”. CO MA WSPÓLNEGO HICZKOK Z OPERACJĄ NA PROSTOTĘ
14.10.2016
ŁAGODZENIE EMOCJI? TYLKO PRASÓWKA Z „IKC”!
09.05.2016
CZWARTY KWIETNIA. CO PRZYNOSI „ILUSTROWANY KURYER CODZIENNY”?
04.04.2016
CO SŁYCHAĆ 12 STYCZNIA W PRASIE, CZYLI WARSZAWA 145 LAT TEMU
12.01.2016