NA SZCZĘŚCIE BYWAJĄ „NIEMIŁE” WYSTAWY


Odkąd minęły czasy filcowych kapci, pozamykanych na kłódki gablot i kroczących tuż za plecami aniołów stróżów, czyli od ładnych paru lat, wchodzę do niemal każdego muzeum. Z reguły nie żałuję. Zmian, które w tych instytucjach nastąpiły, nie da się nazwać inaczej niż rewolucyjne. Dziwi mnie, że według danych sprzed kilku lat, brak potrzeby zwiedzania deklaruje 44% gospodarstw domowych. Z drugiej strony, pozostaje przecież 56%, z czego mam nadzieję większość nie poprzestaje na składaniu pustych oświadczeń. Przyzwyczailiśmy się w muzeach do możliwości interakcji, „atakowania” nowinkami techniki i emocjonalnego zaangażowania, wchodzenia w dialog, nawet współorganizacji oglądanych wystaw. Bez wątpienia, wszystkie te kryteria spełnia pierwsza w Polsce przekrojowa wystawa „Eurydyka – Pieta”, urodzonej w 1948 roku w Tel Awiwie, Brachy Lichtenberg Ettinger.

Słyszałem o jej dorobku skrajne opinie. Potwierdzam, ekspozycja nie pozostawia obojętnym. Trudno ją odczytać według jakiegoś prostego klucza. Nie szukałbym go nawet. Jest w niej tyle rozedrgania, nerwowego napięcia, niepokojących stanów dodatkowo spotęgowanych przez zaciemnienie sal, że wychodząc na zalaną słońcem ulicę ogląda się z ulgą zwyczajny ruch i ludzką krzątaninę. A mimo wszystko, wystawa nie przygnębia. Raczej skłania do niejednej refleksji.

Dziwny paradoks, choć nie tak znów egzotyczny w sztuce współczesnej.

Bracha Lichtenberg Ettinger. Z noty biograficznej można się dowiedzieć, że jest córką ocalałych z Holocaustu Żydów. Artystką interdyscyplinarną, teoretykiem kultury, wykładowcą European Graduate School oraz psychoanalitykiem. Obecnie dzieli swój czas pomiędzy Tel Awiw i Paryż, gdzie mieszka i pracuje. Podejmuje w swojej twórczości tematykę traumatycznej historii, zbiorowej i indywidualnej pamięci. Nierozdzielnego z nią procesu zapomnienia. Także kobiecej podmiotowości.

Suche fakty nabierają życia w konfrontacji z pokazywanym dorobkiem.

Obok obrazów olejnych, artystka pokazuje rysunki z całego okresu twórczości, trzy instalacje wideo. Można też podejrzeć zapiski w kilkudziesięciu notesach. To często luźne, oderwane uwagi układające się w swoisty rodzaj pamiętnika o życiu, macierzyństwie, sztuce. Rzadka przy tym okazja, aby podejrzeć etapy procesu twórczego w trakcie rozwoju.

Na fotografiach wyjętych z rodzinnego archiwum, w prasowych cytatach, fragmentach publikacji częstym motywem jest kobieta lub matka z dzieckiem. Z tej perspektywy czająca się w pobliżu śmierć nadaje nazwie wystawy „Eurydyka – Pieta” wypełniający sens. A zapisane na kartce słowa wierszyka – kołysanki potęgują atmosferę lęku o to, co w życiu tak kruche i tak drogie.

Całość tworzy zapis pamięci i zapomnienia, relacji międzyludzkich, historycznej i osobistej traumy.

Ta odważna i trudna wystawa każe sformułować jeszcze jeden ogólniejszy wniosek. Muzea zawsze były instytucjami, które przechowują, konserwują, badają obiekty sztuki i wreszcie je eksponują. Skupienie się na tych zadaniach powodowało, że przez wieki instytucje te przypominały wieże z kości słoniowej. Aż wreszcie „zrozumiały”, że powinny także poprzez kontakt ze sztuką budować tożsamość. Że ważne, ale nie tak znów istotne jest, kiedy artysta się urodził i czym się zajmuje, ale jak widzi świat, jak wzbogaca wyobraźnię odbiorców i wiedzę o nich samych. Jak dodaje odwagi, aby nie bać się inności. I jak mierzy się z wyzwaniami czasów, w których przyszło mu żyć.

Bracha Lichtenberg Ettinger w swojej sztuce nie daje odpowiedzi. Stawia pytania. Dobrze postawione potrafią być ważniejsze.

Wystawa w Muzeum Śląskim w Katowicach potrwa do drugiego września.

Zobacz też:

Dlaczego nie omijam muzeów

 

 



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

CZYM SIĘ ZAJMUJĄ ABSOLWENCI AKADEMII SZTUK PIĘKNYCH
06.06.2019
DLACZEGO SZTUKA WSPÓŁCZESNA TAK MNIE POCIĄGA (CHOĆ SIĘ NA NIEJ NIE ZNAM)
12.10.2018
MUZYKA W SZTUCE. CZY DA SIĘ POKAZAĆ DŹWIĘK?
21.08.2018
PAWEŁ STELLER – ZAPOMNIANY GENIUSZ DRZEWORYTU
17.03.2018
PROWOKOWAĆ LOS. NA PRZYKŁADZIE BEKSIŃSKICH
05.02.2018
SPORT I SZTUKA. NIC NOWEGO, A JEDNAK
25.01.2018
DOM MEHOFFERA W KRAKOWIE. MODA TRWA
07.01.2018
TAGI GRAFICIARZY TRAFIAJĄ DO MUZEÓW. NAPRAWDĘ
16.12.2017
PO CO W STARYM KRAKOWIE NOWY MOCAK
03.08.2017