O POŻYTKACH MILCZENIA W NOC WIGILIJNĄ I NIE TYLKO


Wigilijna wieczerza, jakże różna od pospolitej kolacji. Potem śpiew kolęd. Cieszenie się z prezentów i z radości najmłodszych. Bardziej wspominanie niż kreślenie planów. W pogodnym nastroju, świątecznej wrzawie i niespiesznych rozmowach. Tak właśnie jest najczęściej. Ktoś z rozpędu wpadł jeszcze na pomysł, że nawet zwierzęta wtedy mówią, choć nie bardzo chciałbym. Wyobrażam sobie, że do chóru milionów ludzkich głosów dołączają jeszcze rozdokazywane psy, koty ze swoim charakterkiem, znudzone ptaszki w klatkach, miotające się rybki w akwariach. A słyszysz ten wrzask w fermach hodowlanych. Ciarki przechodzą. Co takiego moglibyśmy sobie powiedzieć? Stokroć wolę, żeby każdy wyjaśniał świat zgodnie z własną ignorancją. A przede wszystkim, żeby w wigilijną noc znalazł trochę czasu na milczenie, mimo że, jak chce tradycja, akurat wtedy każda żywa istota ma jedyną w roku okazję do kwiecistej przemowy.

Nadzwyczaj lubię chwile po Pasterce, w późną noc, kiedy cisza ogarnia cały dom. Trwają już święta Bożego Narodzenia. Właśnie milczenie, a nie mówienie, pozwala mi wtedy objąć choć trochę bogactwa ich sensu, dojrzeć delikatne promyki prawdy. Czekam każdego roku na ten jedyny i niepowtarzalny nocny spokój, kiedy Nowonarodzony przenosi mnie na powrót w czasy niewinności i prostoty dziecięcego Edenu, pełnego powabu i czaru. Okresu nieskażonego i nietkniętego przez to, co wykalkulowane i pokryte politurą blichtru.

Wiem, że w świecie nastawionym na praktyczność, skuteczność i rozrywkę temat milczenia jest zwyczajnie pozbawiony sensu. Zdaje mi się, że zatraciliśmy umiejętność bycia sam na sam w ciszy. Bez tego codziennego hałasu, który kojąco zagłusza samo tylko postawienie trudnych pytań o nas. Milczenie potrafi być niewygodne; pozbawione jest bowiem zakłamania, pozoru, kołtunerii. Odbiera iluzję, a z drugiej strony, jeśli pojawia się wyczekiwane, jak to moje w wigilijną noc, potrafi pokazać nowe sensy i znaczenia, które jeszcze kilka godzin wcześniej, w gwarnym i pospólnym cieszeniu się, były niemożliwe.

To nocne milczenie ma jeszcze jedną zaletę. Każdego roku ujawnia całe pokłady niespełniającej się, mimo upływu lat, tęsknoty za przeżyciem świąt Bożego Narodzenia doskonałym, czyli takim, które przenika pełnię ich Tajemnicy. Kiedyś byłem tym trochę przygnębiony. Teraz już wiem, że to cel. Mocno wierzę, że nadejdzie pora, kiedy zamieni się on w euforię pełni poznania. Nie ma więc w tej tęsknocie smutku, że oto kolejny raz nie przeżywam tak, jak pragnąłbym, a jest raczej ufna melancholia i pewność, że kiedyś będzie mi to dane.

Życzę Ci na czas Bożego Narodzenia radości wibrującej w powietrzu wśród rodzinnego gwaru. Zwłaszcza jednak chwil w milczeniu – w wewnętrznej wolności, która pozwoli zbliżyć się i do misterium Narodzenia, i do wyrozumiałej zgody na przemijanie. Bo jeśli On tej nocy się urodził to jesteśmy ocaleni.



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

NAJWAŻNIEJSZY PREZENT NA BOŻE NARODZENIE
22.12.2018
„WIGILIA” Z DUŻEJ CZY Z MAŁEJ? WAŻNE, ŻE WYCZEKIWANA
23.12.2017
MILCZENIE W NATŁOKU
19.12.2017
HYGGE. TO TAK SIĘ NAZYWA PRAWDZIWE SZCZĘŚCIE?
12.06.2017
GADULSTWO I MILCZENIE. CO LUBISZ? KIM JESTEŚ?
23.09.2016
BOŻE NARODZENIE. JAK TO BYŁO, CO POZOSTAŁO I CZEGO CI ŻYCZĘ
24.12.2015
gipsowa figura spiacej kobiety
NUDA, KOCHANA NUDA!
16.11.2015