ODEJŚĆ DO LAMUSA SAMOTNY JAK PALEC? I ZNÓW O JĘZYKU


Kto ciekaw, niech czyta. No chyba że wie, skąd się wzięły takie wyrażenia jak bajońskie sumy, łut szczęścia, odejść do lamusa, pod auspicjami, urodzić się w czepku, mówić prosto z mostu. Jeśli zna pochodzenie wszystkich, w swojej erudycji pozostanie samotny jak palec (i to też wyjaśniam).

 

BAJOŃSKIE SUMY – OLBRZYMIE KWOTY

Co ma wspólnego francuskie nieduże miasto Bajonna (fr. Bayonne) z określeniem niewiarygodnie dużych kwot? Wróćmy do wieku XIX. Na mocy traktatu w Tylży z 1807 roku Napoleon utworzył z drugiego i trzeciego zaboru oraz części zaboru pierwszego Księstwo Warszawskie. Po przejęciu banków pruskich cesarz zażądał od Polaków w zamian za zaciągnięte tam kredyty, o których było wiadomo, że są nie do spłacenia, kwoty w gotówce. Mówiąc konkretnie: zamiast 47 366 220 franków pożyczonych, „jedynie” 20 000 000  na poczet kosztów uzbrojenia armii.  Wydawałoby się, szczodry gest cesarza, do którego Polacy nadal mają dziwną do wytłumaczenia słabość. Tylko że kwota dwudziestu milionów franków była tak gigantyczna, że omal nie doprowadziła Księstwa do finansowej zapaści. A rokowania w sprawie zadłużenia prowadzone były w 1808 roku właśnie w Bajonnie.

Nic nam z tego nie przyszło. Napoleon poniósł klęskę, bajońskie sumy wróciły do króla pruskiego.

 

POD AUSPICJAMI – POD PATRONATEM, POD OPIEKĄ

Auspicje to ciekawe słowo. Pochodzi z łaciny (auspicium, od avis, ptak + specere, patrzeć). Nie występuje nigdy samodzielnie w zdaniu, więc nie odmienia się. Można je używać tylko w przytoczonym wyrażeniu przysłówkowym.

Skąd się wziął frazeologizm? W starożytnym Rzymie termin auspicjum oznaczał rytuał, w trakcie którego bacznie obserwowano drapieżne ptaki, zwłaszcza orły i sępy oraz drób. Ze swobodnych lotów tych pierwszych i zachowania w klatkach drugich (jeśli kury dziobały ziarno z apetytem, znak był pomyślny) przekonywano się, czy ważna decyzja jest aprobowana przez bogów, czy będą jej patronować. W zasadzie do dziś nie wiadomo, jak łączono w jedno oba typy ptasich reakcji. Dopiero wprowadzenie chrześcijaństwa w IV wieku położyło kres tym osobliwym praktykom.

 

ODEJŚĆ DO LAMUSA – STAĆ SIĘ CZYMŚ NIEPOTRZEBNYM

Wyraz lamus pochodzący z niemieckiego Lehmhaus stosowany był już od średniowiecza. Oznaczał budynek gospodarczy we dworze służący do przechowywania zbroi, ksiąg, dokumentów, różnych skrzyń, ale także narzędzi i zapasów żywności. Przekładając na język współczesny, była to najczęściej rupieciarnia.

Językoznawca Zygmunt Gloger, pisząc na początku XX wieku „Encyklopedię staropolską”, przywołuje wspomnienie o Mickiewiczu, który w Zaosiu nocował z kolegami na pięterku murowanego lamusa. Tam młodzieńcy „pierścionkiem wypisywali swe imiona i nazwiska. Ale szyby te były już przez kogoś kupione i zabrane”. Daję ogłoszenie: kupię szybkę z lamusa z autografem Mickiewicza.

Kiedy już wiadomo, czym dawniej był lamus, niektóre napotkane w internecie tytuły niespodziewanie zaczynają śmieszyć: „Praktyka stomatologiczna: asystentki do lamusa”, „Koniak i wieczne pióro odchodzą do lamusa” albo „Depilacja intymna – czy odchodzi do lamusa”, „Książki idą do lamusa”, „Perły do lamusa?”.

Ejże, w tym składziku może być pięknie! Też odchodzę do lamusa.

 

ŁUT SZCZĘŚCIA – ODROBINA SZCZĘŚCIA

Łut to jednostka wagi stosowana w Europie bardzo długo, bo od średniowiecza po wiek XIX. Określano nią zawartość srebra w monetach. Łut był odpowiednikiem karata w złocie, choć w istocie stanowił  jednostkę próby srebra. Można się domyślić, że ta wartość nie była wielka; w Polsce zaledwie 12,6 grama. I tak za Kazimierza Wielkiego ze srebra bite były grzywny i polskie grosze. Grzywna zawierała 16 łutów srebra (ponad 20 dekagramów!) i odpowiadała wartości 48 groszy, 96 półgroszkom, 192 kwartnikom i 864 denarom. Za wołu żądano pół grzywny, a za cztery grosze można było kupić parę butów.

Mamy rodzime przysłowie wykorzystujące ten frazeologizm, o którym można napisać, że jest nieco kontrowersyjne: „Lepszy łut szczęścia niż funt rozumu”. Okazuje się jednak, że i łacińskie mówi o tym samym: „Kropla szczęścia więcej znaczy od beczki mądrości”.

 

MÓWIĆ PROSTO Z MOSTU – MÓWIĆ WPROST, BEZ OGRÓDEK

W starożytnej Grecji, w mieście Eleusis, niedaleko Aten, odprawiano przez dwa tysiące lat misteria ku czci bogini Demeter, jej córki Persefony oraz Dionizosa. Mógł w nich brać udział każdy, również niewolnik, pod warunkiem, że znał język grecki i był rytualnie czysty.

Kiedy święta dobiegały końca ludzie zajmujący w hierarchii społecznej najniższe miejsca wchodzili na most na rzece Kefissos. I nie przebierając w słowach obrzucali żartobliwymi wyzwiskami szanowanych obywateli Aten, w tym swoich panów. Tego dnia mogli to robić bezkarnie, można powiedzieć – w majestacie prawa. Żadne jednak źródło nie podaje, co się działo po powrocie niewolnika do domu swego pana.

 

BYĆ W CZEPKU URODZONYM – MIEĆ SZCZĘŚCIE

Długo nie miałem pojęcia, o co chodzi z tym czepkiem. Spokojnie trwałem w przekonaniu, że nałożony noworodkowi tuż po urodzeniu czepek zapewni mu w życiu powodzenie. W końcu nie o takich magicznych zwyczajach się słyszało.

Tymczasem prawda jest inna i związana z samym procesem rodzenia. Otóż zdarza się, że noworodek przychodzi na świat razem z częścią błon płodowych – owodnią. Z reguły worek owodniowy w trakcie porodu pęka, ale niekiedy dziecko zjawia się w nienaruszonym. Takie narodziny są niezwykle rzadkie, zdarzają się raz na 80 tysięcy porodów.

Od wieków średnich towarzyszy temu faktowi przekonanie, że maluch to prawdziwy farciarz, któremu w życiu wszystko pójdzie jak z płatka. Samą błonę często suszono, bo przynosiła szczęście, a poza tym wierzono, że taki czepek chroni przed utonięciem.

 

SAMOTNY JAK PALEC – OPUSZCZONY PRZEZ WSZYSTKICH

Czego jak czego, ale palcowi towarzystwa nie brakuje. Prawda, tłumu w sąsiedztwie nie ma, policzyć sąsiadów można na palcach jednej ręki (jakże rzadki przypadek dosłowności frazeologizmu). Zawsze są jednak chętni do pomocy i w bliskim sąsiedztwie (pomijam stolarzy i drwali, których ta reguła nie dotyczy).

Skąd więc samotność palca? Otóż słowo palec w polszczyźnie pojawiło się w XIV wieku i znaczyło… kciuk. Etymolodzy uważają, że najprawdopodobniej pochodzi od niezachowanego prasłowiańskiego przymiotnika (palъ) „gruby”. Z biegiem czasu znaczenie przeniosło się na pozostałe palce.

Ciekawe jest również pochodzenie słowa kciuk. Pojawiło się pod wpływem chrześcijańskiego obrzędu chrztu. Znak krzyża kapłan kreśli na czole właśnie tym palcem; najpierw nazywano go krzciuk, a po wiekach powstała forma skrócona kciuk.

Że też nigdy dotąd nie pomyślałem o depresyjnym położeniu kciuka. Samotnego jak kołek w płocie. 



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

AUTORSZCZA WPROWADZAJĄ ZMIANY W JĘZYKU POLSKIM
23.09.2021
BENIAMINEK NA ŚWIECZNIKU? W POLSZCZYŹNIE TO MOŻLIWE
18.08.2021
DLACZEGO „ACZKOLWIEK” I „TUDZIEŻ” TAK MNIE IRYTUJĄ
05.08.2021
ZBIJAĆ BĄKI. I PONOWNIE OD SASA DO LASA (JĘZYKOWEGO)
24.06.2021
NEOLOGIZMY, CZYLI I TY MOŻESZ ZOSTAĆ BOHATEREM
10.06.2021
KIJ W OKO I ŁABĘDZI ŚPIEW. BĘDZIE TYLKO O JĘZYKU POLSKIM?
27.05.2021
NA GRILL? NA GRILLA? I NIE TYLKO TE WĄTPLIWOŚCI
06.05.2021
ZAŻÓŁĆ GĘŚLĄ JAŹŃ. JĘZYK POLSKI CIESZY TYLKO Z OGONKAMI
29.04.2021
SMALIĆ CHOLEWKI TO NIE DUBY SMALONE. O CO CHODZI?
18.03.2021