OGÓLNOPOLSKIE DYKTANDO 2016. POLEGŁEM Z HONOREM.


Mało prawdopodobne, aby w tych zawodach kiedykolwiek wygrał cudzoziemiec. Trawestując tu i ówdzie słyszane hasło: „Polska tylko dla Polaków”, można stworzyć podobne typu: „Ogólnopolskie Dyktando tylko dla Polaków”. Jednak w tym szczególnym przypadku trudno zarzucić propagowanie szowinizmu, czy innego -izmu. Tegoroczne opracowano, wykorzystując najnowszy – obejmujący ponad sto czterdzieści tysięcy haseł – Wielki Słownik Ortograficzny PWN, pod redakcją profesora Edwarda Polańskiego, u którego (ech, ta ludzka próżność) dostałem swego czasu piątkę na egzaminie. Ocena zobowiązuje, ale ze skruchą muszę wyznać – dyktanda nie wygrałem.

Co ciekawe, nikt w tym roku nie napisał bezbłędnie. Zwycięzca, na co dzień autor krzyżówek, za dwa błędy dostał trzydzieści tysięcy złotych. Nie powinien być nimi (błędami) zmartwiony; w historii konkursu od 1993 roku jedynie pięć razy doszło do sytuacji, że na oddanych kartkach nie pojawiło się ani jedno czerwone podkreślenie.

Pora na przyznanie, gdzie pięciokrotnie poległem (na początku zestawienia podaję formy poprawne).

1. „stąd dotamtąd” – a to było takie oczywiste, że do tamtąt i nie inaczej.

2. „Z wyżyn, z czesko-morawskiej” – zostało mi pocieszenie, że zwycięzca też zrobił w tym miejscu błąd. Obaj napisaliśmy z Czesko-Morawskiej.

3. „w parkach-ogrodach” – zamiast myślnika dałem przecinek, więc powstało w parkach, ogrodach. Uważam, że tu przydałaby się mała taryfa ulgowa.

4. „zrobioną z maksirzodkwi” – warzywo w moim wydaniu ma spację i jest maksi rzodkwią. Z prostego powodu. Nazwa zapisana łącznie nie podobała mi się. Teraz widzę, że następne błędy zrobiłem z tych samych powodów. Trudno, trzeba złapać za słownik, pooglądać złożenia i zrosty i podejrzliwie podchodzić do „ładnie wyglądających” wyrazów.

5. „w tużprzedwojennym poradniku” – pewną ręką i bez cienia wątpliwości rozdzieliłem tuż przedwojennego. Cały czas trwam w osłupieniu, że to zapis błędny.

Pamiętam klasowy jęk i głosy tłumionego oburzenia, kiedy polonistka kazała wyjąć kartki, ponieważ napiszemy dyktando („jak to, niezapowiedziane?”). Lubiłem te sprawdziany, mogłem być pewny bardzo dobrych ocen. Teraz taki pewny już nie jestem.

Gdzie tam oswojonej i pospolitej „gżegżółce z watahą szczeżuj” do „superekstrawartościowych przepisów w tużprzedwojennym poradniku”. Ogólnie, dyktando dało niewiele okazji do popełnienia „staroświeckich” błędów ortograficznych, za to bez liku w egzotycznych formach słowotwórczych, które dopiero co zaczęły obowiązywać.

Na pocieszenie (siebie) dodam, że udało mi się ominąć pułapki zastawione w courvoisierze, ytongu, niechżeby, megaraphacholinie. Dla wielu piszących to właśnie te wyrazy stanowiły barierę nie do przejścia. Autor tegorocznego testu językowego z zacięciem kulinarnym, profesor Andrzej Markowski, zapowiedział, że następny będzie łatwiejszy, co zostało przyjęte głębokim westchnieniem ulgi.

Ogólnopolskie dyktando roku 2016 (pełny tekst)

Witam! To jest nie ekstra, lecz i nie marny, wideoblog quasi-kulinarny. Atrakcji będzie co niemiara, coach kucharz o nie się postara. Wkrótce założę też fanpage’a, lecz nie hejtujcie – to nic nie da. Przepisy będą multi-kulti, nienadaremnie byłem wszędzie – jak stąd dotamtąd, wszechświatowo, a nawet coś z matriksa będzie.

Ot, minimenu wprost z Hogwartu: słabo barwione trzy muffinki, chociażby lekko popsiukane niskosłodzonym sokiem z jeżyn, potem carpaccio, a nad ranem kieliszek courvoisiera. Z wyżyn, z czesko-morawskiej zwłaszcza, piwo warzone skrycie przez bożęta w parkach-ogrodach, jako żywo. I niechaj każdy zapamięta, że już w realu kulinarnym jednakby trzeba zjeść co nieco, choćby ciabattę albo kuskus ze sztukamięsem i ze świecą, zrobioną z maksirzodkwi sprytnie. Na deser niechże kucharz wytnie megapożywny kawał ciasta. Ma być mięciutkie, nie jak ytong, z którego stawiasz ściany domu, a który twardszy od betonu.

A z kuchni Dalekiego Wschodu to oprócz sushi bym polecał sajgonki z słodko-kwaśnym sosem i niejedzone prosto z pieca, a niekoniecznie też z kokosem, zwłaszcza o kwaśnosłodkim miąższu. I pamiętajże przecież w końcu o superleku, o żeń-szeniu, antystresowym cud-korzeniu.

Jeżeli ktoś nie doszacował wartości warzyw, to mu powiem, że pewna znana Kresowiaczka w tużprzedwojennym poradniku, reklamowała ich bez liku. Pisała dużo o endywii, cykorii, ale też o ziołach: szałwii, bazylii, kocimiętce. Przygotowane nie naprędce, ale z rozmysłem i powoli, są superekstrawartościowe. Albo i zdrowe: jak kto woli.

Przepisów tutaj tylko krztyna, lecz to cud-miód, ultramaryna. A kto się przeje i nie wydoli, niechżeżby wziął megaraphacholin.

Ciekaw jestem, jak oceniasz skalę trudności. Co Cię zaskoczyło? Gdzie dałbyś radę, a w którym miejscu walec językowy przejechałby po tobie?

Zobacz też: CZY JĘZYK POLSKI JEST BOGATY



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

DYKTANDO OGÓLNOPOLSKIE 2018. TYM RAZEM ŁATWIEJSZE?
19.10.2018
NA LUZIE. BO I DYKTANDO MOŻE SPARALIŻOWAĆ
26.09.2017
DYKTANDO, WAKACYJNY HOROSKOP I JATKA (TYLKO ORTOGRAFICZNA)
10.08.2017