„PANI” WYTWORNA, ZE SKAZĄ WSZAKŻE


Kobieta ma duszę wszędzie: w ustach, na języku, w pudle na kapelusze, w podróżnej torebce, w sztambuchu, we flakoniku perfum, nawet w piersi. Lata dwudzieste ubiegłego wieku. Szczęśliwy czas, bo tylko w takim przychodzi pora na snucie podobnie osobliwych rozważań. Skąd ten cytat? Zajrzałem do wrześniowego numeru „Pani” z 1923 roku. I poczytałem sobie teksty niemal samych panów. W redakcji nawet porad kosmetycznych udzielał mężczyzna. Regularnie drukowali Boy, Wierzyński, Iwaszkiewicz, Lechoń, Irzykowski, Słonimski, Żeromski. A wymieniam jedynie niewielką część doborowych, trzeba przyznać, nazwisk. Wbrew pozorom, nie było to wcale nobliwe czasopismo literackie.  A może było, tylko w polszczyźnie nastąpiły tak duże zmiany, że nawet niewinny wtedy tytuł: Toaleta na scenie potrafi dzisiaj śmieszyć.

W każdym numerze obok prozy i poezji sporą część zajmowały reklamy, doniesienia z zawodów sportowych (Z obserwacyj moich w Krakowie widziałem wyraźnie, że odniesiona porażka rozgoryczyła zebrane masy do głębi), moda oraz rady udzielane przez kosmetyka. Właśnie od nich rozpocząłem lekturę. Balsam na poprawę nastroju. Oto kilka:

Stałemu czytelnikowi. Rad bym serdecznie poradzić panu jakiś naprawdę niezawodny środek na usunięcie pańskiego owłosienia nóg, które musi być faktycznie żenujące i nieestetyczne. Znam wiele francuskich środków, bardzo wątpię jednak, czy otrzyma pan którykolwiek z nich w Warszawie. Jeśli owłosienie pańskie jest ciemne, postaram się dostarczyć panu skuteczną receptę.

Blondynce. W celu utrzymania wiotkiej figury należy co dzień rano i wieczór w zupełnem negliżu wykonywać przez dziesięć minut ćwiczenia gimnastyczne. Twarzyczki nie należy pod żadnym pozorem elektryzować, jedynie masaż ręczny wykonany przez osobę kompetentną – działa wprost – cudownie.

Warszawiance. Pośpieszam zapewnić, iż nieodzownym warunkiem dobrego tonu eleganckiej kobiety jest używanie jednakowego zapachu, tak w perfumie, jak w mydle, pudrze, wodzie toaletowej, sachetach. Znam specjalistkę, która dobrałaby pani bez wątpienia znakomicie harmonizujący się z całą pani indywidualnością  – zapach, który należy już stale i na zawsze używać.

Zosikowi. Samo przepłukiwanie nosa nie wystarczy. W Paryżu jest wiele specjalistów stosujących z powodzeniem operację nadawania dowolnej formy nosa. Dr Fabre sprzedaje maszynkę, której stosowanie daje faktycznie zdumiewające wyniki, wziąwszy jednak pod uwagę naszą walutę i wielkie kłopoty sprowadzenia, niech pani spróbuje masażu.

Leoni z Grodna. Jeśli Sz. Pani pragnie wkrótce wyswobodzić się od wągrów, pozbyć się nadmiernie wydzielającego się tłuszczu, to proszę zaraz zastosować piasek i szczotkę Dr. Seguinanda, szczotkując co 3-ci dzień całą twarz, a wkrótce otrzyma Pani czystą i piękną cerę.

Piwonji S. K. Czerwoność policzków i nosa może pochodzić od odziębienia lub od rozszerzenia krwionośnych naczyń. W jednym i drugim przypadku należy stosować albo prądy galwaniczne albo przypalanie kaudorem elektrycznym. Kremy tu nic nie pomogą.

W numerze również o najmodniejszym tańcu – camel-walk. Tak przynajmniej zapewnia „tancerka o sławie wszechświatowej”, Zofia Pfanzówna. Zaskoczeni czytelnicy dowiedzieli się też, że new-shimmy z bocznemi krokami stał się całkiem passé i elita czytająca „Pani” powinna go z niesmakiem omijać. Na końcu niezbędne informacje, jak powinien ubierać się do tańca mężczyzna. Wzorem Anglja.

Polecam tę rozmowę o przeszczepianiu na nasz grunt nowalijek tanecznych.

Kornel Makuszyński (tak, ten od Koziołka Matołka) zamieścił w numerze artykuł o kobietach – pisarkach. Chyba żartobliwy.

Straszliwa istnieje rozbieżność zdań w sporze na pytanie, co jest największą plagą ludzkości; jeden mówi cholera, drugi „Trędowata”, trzeci, że popisy szkół dramatycznych, czwarty, że stróż z jego kamienicy, piąty i pięćdziesiąty piąty, że kobieta. Łatwo to powiedzieć: kobieta. Znaczy to byle co i jest gołosłownem jedynie oskarżeniem: nieładnie zwalać wszystko na kobietę, bo przecież to także człowiek. Tak przynajmniej twierdzi nauka.

Dziś za takie słowa pisarz mocno by oberwał, wtedy uszło mu na sucho. Zresztą Boy-Żeleński wcale nie był lepszy, pisząc: „(…) w życiu prywatnem intuicja dość dobrze uzupełnia kobiecie duże luki w znajomości dziejów.”

W dziale mody znajduję słowa może i nieco egzaltowane, ale zawsze aktualne: Moda jest twórczością, kieruje nią wiekuista tęsknota do piękna. Zmuszeni do codziennego z ludźmi obcowania, modę wzywamy do wyrażenia na zewnątrz naszej kultury estetycznej i towarzyskiej. Stosownie dobrany strój znakomicie wzmaga poczucie wartości osobistej, rozwija instynkt harmonji i darzy radosnem na świat spojrzeniem.

I jeszcze o jesiennym wykorzystaniu chustek do nosa. Wiadomo, skoro doniosła o tym „Pani” to na pewno chodzi o męskie. I rzeczywiście: Chustki do nosa męskie białe z dużemi, białemi monogramami są modne zawsze. Obecnie chustki te powinny być tak duże, żeby można je obwiązać dookoła szyi, aby chronić od przeziębienia po tennisie lub innym sporcie.

Czyli na mrozy szaliki, a jesienią sprawmy sobie panowie – wzorem naszych pradziadków – duże chustki. Po wytarciu nosa nie chowajmy ich już dyskretnie do kieszeni, tylko wiążmy wokół szyi. Panie będą się za nami oglądać.



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

„ZAKOCHAM SIĘ W DUCHOWEJ AKROBATCE”. DAWNYCH OGŁOSZEŃ CZAR
21.01.2018
NAJLEPSZE PISMO LITERACKIE? DWUMIESIĘCZNIK „TOPOS”
22.06.2017
ILUSTROWANY KURIER CODZIENNY. DATA PRAWIE SIĘ ZGADZA.
28.12.2016
„CZASYPISMO”. CO MA WSPÓLNEGO HICZKOK Z OPERACJĄ NA PROSTOTĘ
14.10.2016
ŁAGODZENIE EMOCJI? TYLKO PRASÓWKA Z „IKC”!
09.05.2016
CZWARTY KWIETNIA. CO PRZYNOSI „ILUSTROWANY KURYER CODZIENNY”?
04.04.2016
CO SŁYCHAĆ 12 STYCZNIA W PRASIE, CZYLI WARSZAWA 145 LAT TEMU
12.01.2016