PANOWIE, CO Z TYMI BUTAMI?


Buty „ubierają” mężczyzn. Bezwzględnie są najważniejszą częścią męskiego stroju. Nie wiem, czy ta reguła dotyczy w równym stopniu mody kobiecej, ale Ty możesz mieć rozciągnięte spodnie, pogniecioną koszulę i poliestrową marynarkę – dobre buty to wszystko przesłonią. Niestety, tej wiedzy polscy mężczyźni nie posiadają.

Słodkawa woń kleju i tworzyw sztucznych. Tak charakterystyczna, że nie muszę widzieć, żeby wiedzieć. Duszący zapach chińskich butów. Nie on może wabić, tylko cena. Wielki plakat ogłasza, że można je kupić już za 49,90. Mam ochotę dopisać – choroby skóry i grzybica gratis.

Siedząc na ławce w parku dużego miasta obserwowałem ostatnio, jakie buty noszą przechodzący panowie. Założyłem sobie, że po pięćdziesiątej parze (nie zwracałem uwagi na obuwie sportowe) przyjdzie czas na podsumowania. A te okazały się przygnębiające. Mianowicie, doliczyłem się pięciu par eleganckich skórzanych półbutów. Ośmiu, które można by określić jako przyzwoite i reszty, czyli trzydziestu siedmiu par – plastikowych dalekowschodnich namiastek. Trzy czwarte wszystkich nie widziała pasty od momentu zakupu.

Czy cena ma aż tak zasadniczy wpływ na kupno, skoro wiadomo, że na tej tandecie nikt daleko nie zajdzie. Czy jest ktoś w stanie wierzyć, że pierwsze wrażenie nie jest decydujące, tylko następują po nim jakieś jego kolejne ocalające wersje. A wizerunek zaczniemy budować kiedyś, „w lepszych czasach”. Teraz można jeszcze włożyć te popękane czarne buty ze zdartym obcasem albo te sandały i brązowe skarpety.

Przeciętnie Polak ma trzy pary butów, w tym zimowe, które nosi na okrągło. Niemiec ma ich siedem. Tanie, intensywnie eksploatowane (tymczasem po zdjęciu ze stopy powinny zawsze odpoczywać dobę) i niekonserwowane wytrzymają najwyżej jeden sezon. Markowe, sporo droższe, ale często pastowane dobrymi środkami i oddawane we właściwym momencie do szewca – co najmniej pięć, sześć. Nawet wtedy będą wyglądać o niebo lepiej niż nowe z hipermarketu lub targu. Wniosek nasuwa się sam.

Dochodzi do tego niepoliczalna, ale rzeczywista przyjemność życia wśród przedmiotów estetycznych. Ten styl można sobie wypracować i w zasadzie jest on niekończącym się procesem. Nie zależy od ilości zer na koncie bankowym, a od przekonania, że uroda życia zależy często od wielu drobnych, codziennych decyzji. W tym, jakie obuwie kupuję.

I argument, który może podziałać. Panie posiadają wrodzoną umiejętność oceny butów w ułamku sekundy. Panowie! Nasze nogi nigdy nie będą mieć tyle wdzięku i powabu, by ten element garderoby kiedykolwiek miał szanse znaleźć się na drugim planie. 



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ