PARK TRADYCJI W SIEMIANOWICACH ŚLĄSKICH. PERŁA NA UGORZE


Dobrze pamiętam czasy, kiedy po likwidacji kopalni „Siemianowice”, otoczenie szybu „Krystyn” w Michałkowicach – mojej dzielnicy, było opanowane przez szabrowników i amatorów imprez pod gołym niebem, w „romantycznym” otoczeniu zwałów gruzu. Słowem, tylko desperat zapuszczał się w te okolice. Podobny los spotkał wiele pokopalnianych terenów na Górnym Śląsku, z tą różnicą, że najczęściej nadal tam straszy, a to miejsce zaprasza do odwiedzin, bo tętni życiem i to w pewnym sensie wciąż górniczym.

Oto szczęśliwe paradoksy – kiedyś przestrzeń ciężkiej, ryzykownej i wycieńczającej harówki, potem mekka szemranego towarzystwa w scenerii jak po starciach wojennych,

 

a dziś ważny punkt, nie tylko na kulturalnej mapie Siemianowic Śląskich.

 

Park Tradycji, bo tak nazwano odrestaurowany teren, dzieli od pokazywanego ostatnio Zameczku kilkaset metrów parkowej alejki.

 

Dziś to spójna całość, w której dominuje rekreacja i kultura – jedno z najbardziej ulubionych miejsc mieszkańców. Nie zliczę, ile razy w roku przyjeżdżam tu na rowerze, spaceruję i bywam na imprezach organizowanych przez Siemianowickie Centrum Kultury. Trudno uwierzyć, jak szokujące zmiany tu zaszły.

 

Nadarza się dobry moment, by przez chwilę opowiedzieć o początkach. Otóż właściciele Michałkowic, rodzina Rheinbabenów, otrzymali w 1856 roku zgodę na budowę kopalni „Max”. Ta powstała niemal trzydzieści lat później, a w 1936 roku zamieniono jej nazwę na „Michał”. Fedrowano 138 lat, aż w 1994 na powierzchnię wyjechał ostatni wagonik z urobkiem.

Mało kto się łudził wtedy, że to miejsce jeszcze kiedykolwiek ożyje, tym bardziej, że dewastacja ogarnęła wszystko – zerwano całą glazurę, złomiarze zabrali wszystko, co było albo kojarzyło im się z żelazem, wybito każdą szybę. Dobrze pamiętam ogarniające przygnębienie, kiedy w 2008 roku chodziłem z aparatem po gruzowisku.

 

Zmiana – co ja mówię – nowa rzeczywistość, powstała po kilku latach remontu, w 2012 roku. Sześć lat temu obiekt otwarto dla turystów pod nazwą Park Tradycji Górnictwa i Hutnictwa. Można go zwiedzać z przewodnikiem.

 

A teraz, po przeniesieniu w czasie, „odwracamy się” o 180 stopni. Spójrzmy na pozostałą część tej samej drogi z fotografii powyżej, tyle że dokładnie dziesięć lat temu.

 

Najpierw odbudowano maszynownię z maszyną wyciągową z kopalni Siemianowice, która swoją pracę rozpoczęła w 1905. Teraz oprócz niej zobaczymy też replikę pieca hutniczego, kolekcję mundurów i lamp górniczych.

 

A tak te wnętrza wyglądały przed remontem.

 

Odrestaurowano również szyb Krystyn o wysokości 56 metrów, oddany do użytku pod nazwą „Christian Kraft” w 1902.

W nocy, na tle rozgwieżdżonego nieba, detale prezentują się niczym kadry z „Odysei kosmicznej” Stanleya Kubricka.

 

Na ostatniej kondygnacji budynku maszynowni znajduje się nowoczesna sala widowiskowa dla 160 gości,

 

a na zewnątrz dużo miejsca na imprezy plenerowe,

 

zaś zgłodniałych przyjmuje w swoje progi restauracja Sztajger Club.

 

Po dobrej kolacji nic lepszego nad wieczorny spacer i wizytę na siłowni.

 

Pora opuszczać Park Tradycji i moje Michałkowice. W końcu pozostają jeszcze cztery inne dzielnice Siemianowic Śląskich, każda zadziwiająco odmienna.

A może by tak zaczynać od Ratusza? Niech inne miasta pozazdroszczą.



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

zameczek w Michałkowicach
„ZAMECZEK” W MICHAŁKOWICACH. CZYLI GDZIE?
25.09.2018
HUMOR ŚLĄSKI. NIEPODOBNY DO INNYCH
30.12.2017
TYKNIJ TUKEJ. GWARA ŚLĄSKA W NATARCIU
04.10.2017
ŚLĄSKIE PRZEKLEŃSTWA, CZYLI JEZDERYNY ZAMIAST WULGARNOŚCI
29.07.2016
GWARA ŚLĄSKA. ROMA TO NIE ZAWSZE RZYM
20.06.2016