PAWEŁ MARZYCIEL I KORONY DRZEW W BLASKACH JESIENI


„Paweł, patrz pod nogi! Nie patrz do góry!” I tak w kółko. Młody ojciec strofował kilkuletniego chłopca, który  z zadartą głową szedł przed siebie parkową alejką. Pomyślałem, kto wie, może z małego wyrośnie kiedyś wizjoner, bo tylko tacy unoszą wzrok i sięgają nim tam, gdzie inni nie są w stanie, patrząc przyziemnie – pod nogi. Jego tata już wie, co ma w życiu robić i czego nie robić, a ja mam nadzieję, że Paweł nie zawsze pójdzie tym tropem. Naturalnie, kawałek dalej maluch się przewrócił, ale dzielnie szybko wstał i maszerował dalej. Może dlatego, że ojca stać było wyłącznie na triumfujące zdanie, które powinien dawno wykreślić z użycia: „a nie mówiłem!”.

Być może wizjoner, a na pewno marzyciel. Wiadomo, że tacy bujają w obłokach z głowami w chmurach (tak, wyobrażam sobie, że da się to połączyć). Życie rzuca im pod nogi kłody, o które się częściej niż inni rozbijają, ale tylko oni mają zadatki, by stali się kiedyś wyjątkowi. Już zaczynałem widzieć w chłopcu przyszłego Homera, Leonarda czy innego Einsteina, ale wcześniej postanowiłem sam sprawdzić, co naprawdę widzi wpatrując się z takim natężeniem w górę.

korony drzew jpg.

korony drzew jpg.

korony drzew jpg.

korony drzew jpg.

korony drzew jpg.

A zobaczył coś, co umknęło wszystkim. Popatrzyłem na spacerowiczów. Dwie pary zakochanych na granicy wzajemnego skonsumowania (usprawiedliwieni), ale pozostali szli ze wzrokiem utkwionym w chodnik albo gdzieś niewiele wyżej. Tylko dziecko zobaczyło piękno rozpoczynającej się w przyrodzie jesieni kilkanaście, kilkadziesiąt metrów ponad nim. Na dole jeszcze panuje zmęczone, późne lato z gdzieniegdzie widocznymi stertami opadłych liści, a w górze korony drzew w trakcie kolorowego festiwalu odcieni brązu, żółci i zieleni. Może trzeba było dopiero dziecięcej zachłanności, zaciekawienia światem, którego nam, dorosłym, często brakuje, żebym poszedł za przykładem i też podniósł wzrok ku górze.

korony drzew jpg.

korony drzew jpg.

korony drzew jpg.

korony drzew jpg.

korony drzew jpg.

Skądinąd wiem od dawna, że często to, co najciekawsze znajduje się właśnie tam. W mieście najbardziej zachwycające detale architektoniczne nie znajdują się na parterze, ale znacznie wyżej. Niedawno odwiedziłem ponownie Cieszyn. Tamtejsza, niesłychanie bogata i różnorodna secesja, w dodatku pieczołowicie odrestaurowana,  oszołomiła dopiero, gdy porzuciłem różne witryny, szyldy i spojrzałem na to, co ponad nimi. W efekcie przekonałem się o dwóch rzeczach: samymi detalami cieszyńskich kamienic można by obdzielić co najmniej kilka albumów fotograficznych i po drugie,  jednak pod nogi trzeba od czasu do czasu spojrzeć (o mało nie spadłem ze schodów, a na ulicach cieszyńskich jest ich sporo).

korony drzew jpg.

korony drzew jpg.

korony drzew jpg.

korony drzew jpg.

korony drzew jpg.

I tak mały Paweł niechcący dostarczył swoim zachowaniem kilku wniosków. Co prawda, usłyszałem z niepokojem, jak pyta tatę, kiedy wreszcie dostanie rowerek. Mam nadzieję, że mały romantyk udzieli sobie dyspensy od wpatrywania się w korony drzew i obłoki na czas jazdy.

Ale o jednym mi przypomniał. Zawsze najciekawsze rzeczy działy się na górze. W jakimkolwiek wymiarze by na to nie spojrzeć.