PIESKOWA SKAŁA. ZAMEK NOWSZY JUŻ NIE BĘDZIE


„Skała” w nazwie Pieskowa Skała dla każdego jest oczywista. W końcu, zamek wznosi się na wysokim na kilkadziesiąt metrów białym, wapiennym wzgórzu. Położony dwadzieścia siedem kilometrów na północ od Krakowa panuje nad rozległą Doliną Prądnika. Skąd jednak wzięło się określenie „pieskowa”? Może jakieś formy skalne przypominają kształtem psy? Może jakaś „pieska” legenda? Nic z tych rzeczy. Pomyślałbyś, że trop biegnie w stronę mojego imiennika, Piotra? Otóż w języku staropolskim to imię w formie zdrobniałej brzmiało: Pieszek, Pieszko. Wszystko jasne, jeśli połączymy z faktem, że w XIV wieku zamek dostał od króla Ludwika Węgierskiego Piotr Szafraniec za to, że pobił się – broniąc dobrego imienia monarchy – z węgierskimi dworzanami, tracąc przy tym ucho.

Nazwa wyjaśniona. A maczuga Herkulesa wbita przez Krakusa po uśmierceniu wawelskiego smoka jak stała tak stoi i czeka na kolejnego śmiałka potrafiącego chwycić w dłoń dwudziestopięciometrową pałę.

maczuga herkulesa jpg.

Kilkaset metrów za nią, w świetle porannego słońca pysznią się mury dopiero co odnowionego zamku. W takiej krasie można go oglądać po raz pierwszy w historii. Rzecz w tym, że jeśli coś dawniej dobudowano albo zmieniano to inne fragmenty pozostawiono nienaruszone. Teraz, po dwóch latach remontu i wydanych trzynastu milionach złotych, każdy najmniejszy detal został odrestaurowany. Efekt oszałamia. Do tego stopnia, że spotkana na dziedzińcu grupa Włochów, którzy – jak nikt inny na świecie – mieliby prawo do marudzenia, była pod wyraźnym wrażeniem.

pieskowa skała jpg.

pieskowa skała jpg.

Zanim ich zobaczyłem musiałem gdzieś samochód zaparkować. I tu pierwsza z dwóch łyżek dziegciu w tej relacji. Wjechałem na duży plac obok Maczugi. Żywej duszy, za to pełno dziur, kałuż i tablica z napisem, że parking niestrzeżony i kosztuje osiem złotych. Po powrocie nadal samochód nie miał towarzystwa. Tym razem dlatego, że wjazd zablokowany został stalową linką, a ja znalazłem za wycieraczką kartkę, że jeśli chcę wyjechać to mam zadzwonić i czekać. Taki system parkowania nie może zostawić dobrych wspomnień.

Wracajmy na Zamek, bo tam ciekawsze rzeczy. Trzeba przyznać, że lokalizacja jest świetna. Budowla stoi na wysuniętej na zachód skale i da się do niej dotrzeć tylko z jednej, wschodniej strony. Z pozostałych dostępu bronią niemal pionowe przepaście. W dodatku, u podnóża znajdują się rozległe stawy. Nie tak dawno hodowano tu ryby, zwłaszcza pstrągi; teraz są rajem dla tysięcy żab. Można te rozlewiska obejść, a warto – dopiero u podnóża, po zadarciu głowy widać, jak trudna do zdobycia była niegdyś Pieskowa Skała.

pieskowa skała jpg.

Na dziedziniec zewnętrzny zamku prowadzi brama, przed którą znajdowała się sucha fosa i most zwodzony. Nie ma po nich śladu, a strzelnice w kształcie wieżyczek pochodzą dopiero z XIX wieku.

Za bramą otwiera się widok na przedgrodzie, czyli plac przed właściwym zamkiem. Góruje nad nim wieża z zegarem wybudowana w miejscu zawalonej, średniowiecznej. Od niedawna podziwiać można makietę całego zamku Pieskowa Skała z niecodziennym, wypukłym opisem.

Po prawej stronie okrągła baszta sprzed sześciu wieków. Tu otwory strzelnicze są naprawdę „z epoki” i spełniały w praktyce swoją rolę. Trzeba uwierzyć, że na dziesięciu poziomach jest ich aż pięćdziesiąt siedem.

pieskowa skała jpg.

pieskowa skała jpg.

A tak to miejsce wyglądało w 1909 roku.

pieskowa skała jpg.

Po drugiej stronie dziedzińca podziwiać można położony na niższym poziomie, niedostępny dla turystów, ogród włoski. Włochom też się podobał, bo jedni drugich z typowym dla południowców temperamentem przywoływali (i bezowocnie szukali drogi, jak się tam dostać).

Strzelnice z tej strony, podobnie jak na bastionie obok wejścia, też pochodzą „dopiero” sprzed dwóch wieków i nikt z nich ogniem wroga nie raził.

Po przejściu na dziedziniec wewnętrzny można się poczuć jak na Wawelu. Skala nie ta, ale podobieństwo duże. Na dwóch poziomach biegną tu renesansowe krużganki, na których znajduje się dwadzieścia jeden stylizowanych głów ludzkich i zwierzęcych, czyli fachowo – maszkaronów.

Niestety, w salach muzealnych panie alergicznie reagują na widok aparatu fotograficznego. To, obok przygody na parkingu, druga i ostatnia niemiła niespodzianka, jaką funduje Pieskowa Skała.

pieskowa skała jpg.

maczuga herkulesa jpg.

Jest też wykuta w skale – głęboka na czterdzieści pięć metrów – studnia z XIV wieku, w której, jak chce przekaz, ponieśli śmierć powstańcy styczniowi. Kto wie, być może i syn pierwszego właściciela, Piotra Szafrańca, również Piotr, topił tu swoich wrogów. Ten zafascynowany czarną magią alchemik zapraszał podobno na zamek bogatych kupców, organizował wystawne biesiady, po których zmęczeni biesiadnicy udawali się na spoczynek. Nie wiedzieli, że pod łożami zainstalowane były zapadnie. Nieszczęśnicy podczas snu spadali wprost na skały.

Jan Długosz tak pisał o nim:

W podstępach nie dał się nikomu wyprzedzić, złodziejów i rozbójników poplecznik i towarzysz, wielki sztukmistrz w oszustwie, wytwornymi kłamstwy umiejący własnych najzaufańszych przyjaciół podchodzić.

A że jego syn, Krzysztof, nie był lepszy, więc na rozkaz króla Kazimierza Jagiellończyka został ścięty na Wawelu w 1484 roku. Pochowano go bez ceremonii pogrzebowych w podziemiach kościoła Dominikanów.

pieskowa skała jpg.

Nie ma zamku bez ponurych rozdziałów z przeszłości. Czym bez nich karmilibyśmy wyobraźnię.

A dzisiaj? Jak nigdy wcześniej warto się zastanowić, czy Pieskowa Skała nie mogłaby się znaleźć się na trasie weekendowych eskapad. W końcu złota polska jesień wróci i jeszcze trochę potrwa. Kraków – Ojców – Pieskowa Skała w ciągu dwóch dni? Dlaczego nie?

pieskowa skała jpg.

Mnie się udało, więc na relacje ze stolicy Małopolski i Ojcowskiego Parku Narodowego zapraszam już wkrótce.

Bibliografia

Józef Partyka, Ojcowski Park Narodowy

Julian Zinkow, Orle gniazda i krajobrazy jurajskie

Jan Długosz, Roczniki