POLONIA, POLSKA I DWIE FLAGI


A dlaczego właśnie Polska? Skąd się ta nazwa wzięła? Mogła być inna? Może Polonia. Większość z nas miałaby, zdaje się, niemały kłopot z odpowiedzią na te pytania. Trzeba też przyznać, nie zawsze pomysły historyków ułatwiają zadanie. Pora stosowna, by zająć się tym ciekawym tematem. I jednym z najwartościowszych, budzących największe emocje, słów w języku polskim. Dla mnie należącego do sfery pojęciowego sacrum.

To, że nazwa pochodzi od Polan, wie każdy. W IX i X wieku tak właśnie zaczęto nazywać jedno z plemion osiadłych wokół Warty, w okolicach dzisiejszego Gniezna. Jego członkowie pracowali na roli. Pole było dla nich naturalnym środowiskiem, stąd Polanie. Nazwę plemienia rozszerzono na obszar całego kraju, choć mieszkali tu przecież i Mazowszanie, Pomorzanie, Wiślanie, a w okolicach Ślęży – Ślężanie. Ma to pokrycie w tendencji, że nazwy geograficzne najpierw dotyczą jakiegoś wycinka, mniejszego obszaru, a z czasem ich znaczenie rozszerza się na coraz większe terytoria. Mówi o tym profesor Witold Mańczak: „nazwa Portugalia wywodzi się od miasta Porto, a Śląsk pochodzi od małego obszaru u podnóży góry Ślęży i rzeki Ślęzy. Podobnie jest z nazwą Polski, która się pierwotnie odnosiła do obszaru zamieszkanego przez Polan, a później zaczęła oznaczać dużo większe terytorium, obejmujące także Śląsk, Mazowsze itd.”

Na marginesie, nie zastanowiło Cię nigdy, że Małopolska jest większa od Wielkopolski? Żeby to wyjaśnić, wracamy do wieku X. Nazwa Polonia była już wtedy znana i w miarę często używana. Wiedziano też, że początki państwa to okolice Gniezna, w związku z tym, ziemie wokół – dla podkreślenia ich ważności – nazywano Polonia Magna (Polonia Wielka). Wkrótce potem obszar trzech dawnych województw: krakowskiego, sandomierskiego i lubelskiego nazwano Polonia Minor. Dopiero w XVI wieku przetłumaczono te określenia na Wielkopolska i Małopolska.

Więc tak od razu Polska i Polak? Ależ skąd! Na to, po nazwaniu plemienia Polan w wieku X, przyszło jeszcze czekać około pięćset lat. Najpierw musiało się wydarzyć coś w samym języku. Kłopot bowiem polegał na tym, że przymiotnik „polski” powstały od wyrazu pole (rodzaj żeński brzmiał… „polska”) rozumiano słusznie jako „związany z polem”. Jeszcze w „Biblii królowej Zofii” z połowy XV wieku można przeczytać: „Bóg udziałał niebo i ziemię i wszelką roślinę polską pirzwej niż wyszła na ziemię”.

Żeby „polska” była „Polską” należało coś wymyślić. Stworzono więc nowy przymiotnik – „polny”. Ten przejął wcześniejsze znaczenie słowa „polski”, które od tej pory mogło już bez żadnych wątpliwości odnosić się do nazwy kraju.

Łatwo powiedzieć: wymyślić, stworzono, od tej pory. W rzeczywistości były to procesy długotrwałe (kilka wieków), tajemnicze i często, po wiekach, już nie do wyjaśnienia. Ale dla każdego językoznawcy równie fascynujące, jak rozwiązanie zagadki kryminalnej dla detektywa.

Zaskoczyła mnie poznana ostatnio hipoteza profesora Przemysława Urbańczyka, który twierdzi, że plemienia Polan nie było, a nazwę naszemu krajowi nadali cudzoziemcy. Jako pierwsza miała się pojawić łacińska nazwa Polonia, a plemiona Polan, Pomorzan, wymyślono dopiero później na potrzeby kronik.

Wielu historyków nie przepada za takim pomysłem. Chronologicznie jednak – zanim język polski stał się spójnym systemem, w którym znalazło się miejsce na Polan i potem na Polskę – w średniowiecznych źródłach zapisywano wcześniej nazwę naszego kraju jako: Polania, Palania, Polenia, Bulania. Najstarszym, które używa takiej nazwy, jest „Żywot pierwszy św. Wojciecha” spisany w Rzymie przez Jana Canapariusa w latach 999-1001. Bolesław Chrobry określany jest terminem terminem Palaniorum dux.  Odnotowano także łacińskie określenia Poloniae regio (prowincja Polan), Regnum Poloniae (królestwo Polan), terra Poloniae (ziemia Polan), a później samo słowo Polonia.

Naprawdę niewiele brakowało, by na stadionach, zamiast dzisiejszego: „Polska, biało-czerwoni!”, słyszelibyśmy: „Polonia, biało-czerwoni!”

A właśnie – barwy. Dzień drugi i trzeci maja to – obok jedenastego listopada – najlepsza okazja, by wywiesić flagę narodową. Wiem, że można być patriotą i bez tego, ale jakoś od dawna marzę o feerii bieli i czerwieni w polskim krajobrazie.

Na ulicy, przy której mieszkam, w tym roku po raz pierwszy moja flaga nie powiewa samotnie. Dołączył do mnie jeden z sąsiadów. Świętujemy Polskę.

Źródła:

Przemysław Urbańczyk, Trudne początki Polski

Henryk Łowmiański, Początki Polski

Zenon Klemensiewicz, Gramatyka historyczna języka polskiego



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

WALCZYŁBYŚ ZA POLSKĘ? TAK. NAWET JEŚLI MÓWISZ, ŻE NIE
01.09.2017
pomnik jozefa pilsudskiego w katowicach
ZWYKŁY PATRIOTYZM I NORMALNA DUMA
10.11.2015
Pierwsza strona z "Kuriera Warszawskiego" z 1.09.1939
KAMPANIA WRZEŚNIOWA ALBO GRZECH POCHOPNOŚCI
01.09.2015