PRZYSŁOWIA NA WIOSNĘ. SZKODA ZAPOMNIEĆ?


Jak sobie wyobrażam narodziny przysłowia? Niezbędny był dobry zmysł obserwacji zmieniających się pór roku, pogody, wiary i zabobonu, natury i życia. Potem – starszy już człowiek z bagażem takiej wiedzy – w czasie niespiesznej rozmowy, wypowiadał zdanie, które zapadało w pamięci rozmówców. Ktoś powtórzył. Ktoś w innym gronie, aby dodać sobie powagi, zacytował jako własne. Mijał czas, powiększała się liczba osób znających je, aż w końcu zapomniano autora. Maksyma, która pouczała, przestrzegała, nakazywała trafiła do języka potocznego.

Nikt nie jest w stanie powiedzieć, kiedy powstały pierwsze przysłowia w języku polskim. Istniały, powtarzane ustnie z pokolenia na pokolenie,  aż wreszcie jakiś skryba wpadł na pomysł, że warto je zapisać. Tak też zrobił, choć trzeba uczciwie przyznać, że początki nie były szczęśliwe. Otóż pierwsze przysłowie znaleziono w Krakowie, w rękopisie kazań z 1407 roku. Dotyczy wiosny i ma formę dość dziwaczną, polsko-łacińską: quando się łyka drą, tunc ea drzy, co oznacza kiedy się łyka drą, wtedy je drzyj. W czym rzecz? Długo, przez wieki, chłopi nosili obuwie z łyka lipowego, czyli łapcie. Zużyte po zimie nadawało się tylko do wyrzucenia. Była to jedna z oznak nowej pory roku.

Może zaskakiwać, ale przysłowia wiosenne liczone są w setkach. A plącze się w pamięci zaledwie kilka: o marcu i garncu, o kwietniu, który przeplata, o jednej jaskółce. Zresztą, przez większość z nas traktowane są z przymrużeniem oka; rozwój meteorologii sprowadził je do poziomu wiejskich bajdurzeń. Czy słusznie? O tym pod koniec.

Na razie proponuję poznać albo przypomnieć sobie wybrane przysłowia marcowo-kwietniowe, czyli najbardziej aktualne. Zrezygnowałem z typowo rolniczych, zwłaszcza że wiele z nich jest, w związku z postępem w tej dziedzinie, całkowicie niezrozumiałych.
Ile w marcu dni mglistych, tyle w żniwa dni dżdżystych
Kiedy w marcu deszczu wiele, nieurodzaj zboża ściele
W marcu, gdy są grzmoty, urośnie zboże ponad płoty
Gdy w marcu grzmoty – to w maju śniegi
Suchy marzec, mokry maj, będzie żytko jako gaj
Marzec odmienia wiatry, deszcz miesza z pogodą, więc nie dziw, jeśli
starzy czują go ze szkodą
Czasem marzec tak się podsadzi, że dwa kożuchy oblec nie zawadzi
Źle się w marcu urodzić, bo trudno takiemu dogodzić
Słońce marcowe, owocom niezdrowe
Skowronka pieśń, to o wiośnie wieść.
Wczesne kaczki z żurawiami znaki wiosny i z ciepłami.
Jaskółka i pszczółka lata, znakiem to wiosny dla świata.
Kto w marcu zasieje, ten się na wiosnę śmieje.
Na marzec narzeka każdy starzec.
Choć już w kwietniu słonko grzeje, nieraz pole śnieg zawieje.
Gdy w kwietniu słonko na dworze, nie będzie pustek w komorze.
Jak przygrzeje słonko, przyjdzie kwiecień łąką.
Jeśli w kwietniu pszczoły nie latają, to długie chłody się zapowiadają.
Kwiecień gdy deszczem plecie, to maj wystroi w kwiecie.
Pogody kwietniowe – słoty majowe.
W kwietniu gdy pszczoła jeszcze nieruchliwa, mokra wiosna zwykle bywa.
W kwietniu łagodne kwiatki, w grudniu śnieżne płatki.
Moja babcia Elżbieta miała przysłowia nie tylko na pogodę, ale na każdą okoliczność. Internet wtedy co najwyżej rodził się w wyobraźni autorów science-fiction, prognozy zapowiadali w jedynym programie telewizyjnym, na przemian, legendarni Wicherek i Chmurka, a babcia i tak zimą wiedziała, jaka będzie wiosna. Bo przecież: kiedy ptaki w zimę śpiewają, to w maju im dzioby pozamarzają.

Dzisiaj, 27 marca – świętego Ruperta, a gdy w Ruperta niebo jasne będzie, w lipcu takiż czas pogody wszędzie. Z kolei jutro, 28 marca, Jana Damasceńskiego: gdy chcesz poznać pogodę w czerwcu roku tego, uważaj jak będzie w Jana Damasceńskiego.

 

A gdyby tak połączyć patronów dni zbliżającego się kwietnia z przysłowiami? Proszę bardzo, nic tylko w najbliższym czasie porównywać:

2 kwietnia – Franciszka
Na św. Franciszka nieraz dobrze grzmi i łyska
Na św. Franciszka zielenią się łany i ze swego zimowiska wracają bociany
Na świętego Franciszka szuka ziarnek w polu myszka.

4 kwietnia – Izydora
Na Świętego Izydora dla bociana pora

5 kwietnia – Wincentego
Chociaż św. Wincenty, jednak szczypie mróz w pięty
Jak się Wincenty rozdeszczy, źle chłopu wilga wieszczy
Na św. Wincenty nie chodź bosymi pięty, bo nieraz mrozek cięty

10 kwietnia – Makarego
Dzień na święty Makary pewnie przepowiada, czy we wrześniu pogoda, czy też ciągle pada

23 kwietnia – Wojciecha i Jerzego
Gdy na Wojciecha rano plucha, do połowy lata będzie ziemia sucha
Gdy przed Wojciechem grzmi, długo jeszcze zima śni
Gdy Wojciech rano rosi, pół lata posuchę nosi
Ile dni przed św. Wojciechem kukułka się odezwie, albo żaba zaskrzeczy, tyle dni po św. Wojciechu będzie zimno
Kiedy Jerzy pogodą częstuje, wnet się pogoda zepsuje

25 kwietnia – Marka
Chodzisz na Marka bez koszuli, w maju kożuchem się otulisz
Co Marek zagrzeje, Pankracy (12 maja) wywieje
Co na Marka się stanie, to na ogrodników (12,13,14 maja) odstanie
Deszcz w święty Marek, to ziemia w lecie jak skwarek
Kiedy Marek skwarem zieje, w maju kożuch nie dogrzeje

28 kwietnia – Pawła
Jeśli w św. Paweł śnieg albo deszcz pada, dobrych się urodzajów spodziewać wypada

29 kwietnia – Piotra i Augustyna
Na świętego Augustyna orka dobrze się poczyna
Na św. Piotr suchy dzień, suche lato, sucha jesień

Dwoje naukowców Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu przeprowadziło ciekawe badania. Oceniono sprawdzalność wybranych przysłów związanych z pogodą w tym mieście. Posłużyły te, które dają się łatwo zweryfikować na podstawie  temperatury powietrza i opadów. Ocenę przeprowadzono dwiema metodami. W pierwszej podstawą były rzeczywiste pomiary meteorologiczne w okresie 1961–2009. Druga interpretacja opierała się na subiektywnych odczuciach przeciętnego człowieka. Z kilku badanych przysłów wybieram jedno, ważne wkrótce: „Gdy w maju plucha, w czerwcu posucha”.

 

Co się okazało? Analiza dni z opadami i bez wykazała, że w 16 latach w maju obserwowano „pluchę”, natomiast „posucha” w czerwcu wystąpiła w 32 latach. Przysłowie sprawdziło się w 11 latach, co oznacza sprawdzalność na poziomie 69%. Jeśli chodzi o subiektywne odczucia, wyniki opadów były zbliżone, a w przypadku temperatury zdecydowanie lepsze.

Może więc z przysłów tak pochopnie nie rezygnować? Zwłaszcza, że są wśród nich i takie ze stuprocentową sprawdzalnością. Jak choćby: na świętego Hieronima jest deszcz albo go ni ma.

 

Korzystałem z:

Nowa księga przysłów i wyrażeń przysłowiowych polskich, pod red. J. Krzyżanowskiego
M. Biniak-Pieróg, A. Żyromski, Ocena sprawdzalności prognoz pogody zawartych w przysłowiach ludowych na przykładzie Wrocławia
O. Kolberg, Przysłowia
J. Krzyżanowski, Mądrej głowie dość dwie słowie

 



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

MIESZCZUCHY! MAKI KWITNĄ, ZBOŻA DOJRZEWAJĄ, LATO ZA CHWILĘ!
19.06.2018
FOTOGRAFOWANIE KWIATÓW. JAK MOŻNA LEPIEJ?
07.05.2017
PRZEDWIOŚNIE I PRZEDNÓWEK ALBO PRZED NOWĄ RADOŚCIĄ I STARĄ BIEDĄ
10.03.2017
GOŚCIE ZJEDLI MI CZEREŚNIE, CZYLI DOMOWY BIRDWATCHING
06.06.2016
PODAGRYCZNIK. SMACZNY WRÓG
16.05.2016
SAŁATKA Z ŁĄKI
25.04.2016
CZEREŚNIA KWITNIE. NIE FETUJESZ?
20.04.2016
BRZOZA LUBIANA. FAKT, NIE GATUNEK
04.03.2016
PRZEDWIOŚNIE. DOCZEKALIŚMY!
10.02.2016