SAMOLOT MRIJA – WIĘKSZEGO NIE ZOBACZYSZ (cz. I)


Ten obraz elektryzował tłumy i to nie tylko zainteresowanych lotnictwem. Niezależnie od wielkości lotniska na długo przed oczekiwanym przylotem lub startem, na platformach widokowych, wzdłuż ogrodzeń, wszyscy czekali złaknieni jego widoku. Niestety, na niebie już się nie pojawi; do wielu przygnębiających wojennych wiadomości dołączyła i ta o całkowitym zniszczeniu samolotu An-225 Mrija. Sześć lat temu na blogu opublikowałem o nim dwuczęściowy reportaż z nieco proroczym tytułem, który i dziś, podobnie jak całość, powtarzam. Przez wiele lat fotografowałem lotniska i samoloty, jest mi więc prawdziwie smutno, że o tym kolosie trzeba myśleć już tylko w czasie przeszłym dokonanym.

Cielsko, jakie pojawiło się na niebie, przypominało kształtem ogromnego wieloryba, który spełnił swoje marzenie i nauczył się latać. I robi to nawet z pewną gracją, choć każdy, kto go obserwuje słusznie się zastanawia, jakim cudem ten olbrzym utrzymuje się w powietrzu. Zbudowany w zakładach Antonowa An-225 Mrija, co po ukraińsku znaczy „marzenie”, ma na swoim koncie mnóstwo różnych rekordów, ale już tylko dwa z nich wystarczają, by nabrać szacunku – jest bezapelacyjnie największym i najcięższym samolotem świata.

Dopiero jednak po wylądowaniu można zobaczyć skalę wielkości. Ogrom przytłacza. Wskazujący drogę kołowania samochód osobowy zamienia się w zabawkę do jeżdżenia po stole. Ludzie stojący obok wyglądają jak postaci z bajki o liliputach.

an-225 mrija jpg.

an-225 mrija jpg.

an-225 mrija jpg.

an-225 mrija jpg.

 

To jedyny wyprodukowany egzemplarz i wszystko wskazuje na to, że drugiego już nie będzie. A właściwie jest, tyle że od dawna w sporych kawałkach. Na dokończenie brakuje co najmniej trzystu milionów dolarów. Najpewniej będzie więc służył jako dawca części zamiennych dla starszego brata. Co ciekawe, wkrótce po rozpadzie Związku Radzieckiego, w 1994 roku po sześciu latach eksploatacji zaprzestano lotów i wszystko wskazywało na to, że Mrija już nigdy nie wystartuje. Stała w hangarze aż siedem lat i była, jak opowiadali piloci, w stanie rozpaczliwym. Odbudową, a właściwie reanimacją, zajęły się już nie rosyjskie, a ukraińskie firmy.

an-225 mrija jpg.

 

An-225 Mrija jest arcymistrzem w biciu rekordów. Ma ich na koncie… dwieście czterdzieści. Nic dziwnego, że znajduje się Księdze Guinessa jako samolot, za pomocą którego ustanowiono największą ich ilość w historii. W czasie jednego tylko lotu w marcu 1989 roku pobił za jednym zamachem sto sześć rekordów świata.

Zaprojektowano go w celu przenoszenia wahadłowca Buran oraz części rakiety Energia do kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie. Upadający Związek Radziecki szybko jednak wycofał się z kosztownego programu kosmicznego, tym samym pierwszy egzemplarz Antonova stał się ostatnim.

an-225 mrija jpg.

 

Taki widok tylko w tym statku powietrznym (właściwsze z terminologii morskiej byłoby – masowcu). Mam na myśli podwozie z chowanymi do kadłuba trzydziestoma dwoma kołami. Oglądając z daleka kołujący samolot ma się wrażenie, że przesuwają go pełzające czarne węże. A z bliska – nie trzeba być fachowcem, by stan pierwszej opony zrobił wrażenie.

an-225 mrija jpg.

an-225 mrija jpg.

 

W czasie lotu olbrzym zużywa osiemnaście ton paliwa na godzinę. Zbiorniki mogą pomieścić trzysta sześćdziesiąt pięć ton. Gdzie się znajduje cała ta masa? Otóż w skrzydłach o rozpiętości ponad osiemdziesięciu ośmiu metrów! Jeśli są „pełne”, maszyna bez ładunku przeleci z prędkością ośmiuset kilometrów na godzinę ponad piętnaście tysięcy kilometrów. Z pełnym obciążeniem już tylko cztery i pół tysiąca. Tylko że pełne obciążenie oznacza w tym przypadku dwieście pięćdziesiąt ton.

an-225 mrija jpg.

 

W następnej części o tym, co mieści przepastne wnętrze Mriji (gdybym nie zobaczył, nigdy bym nie uwierzył) i co mnie zaniepokoiło w kokpicie pilotów.



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

MÓWIĘ PAŹDZIERNIK, MYŚLĘ LENIN ŻYWY
08.10.2020
pomnik jozefa pilsudskiego w katowicach
ZWYKŁY PATRIOTYZM I NORMALNA DUMA
10.11.2015
Pierwsza strona z "Kuriera Warszawskiego" z 1.09.1939
KAMPANIA WRZEŚNIOWA ALBO GRZECH POCHOPNOŚCI
01.09.2015