SIEMIANOWICE ŚLĄSKIE. MOJE ZIELONE MIASTO


Moje, choćby dlatego, że się w nim urodziłem i mieszkam. Słowo „moje” może być neutralne i jedynie  informować. Ale może również nieść w sobie ładunek pozytywnych, ciepłych emocji. I to właśnie ten przypadek. Siemianowice Śląskie niegdyś promowało się mało zachęcającym hasłem jako miasto węgla i stali. Co przekładając na język potoczny oznaczało, że było w nim wiecznie brudno i szaro. Na szczęście to czasy minione. Po działającej kopalni i hucie ani śladu, więc i relacja będzie inna od spodziewanej. Nie pomylę się, jeśli powiem, że bardzo zielona.

Cóż, przychodzi mi się zwierzyć, że nie zawsze byłem zachwycony z miejsca urodzenia i mieszkania. Rodowici mieszkańcy dobrze pamiętają czasy, kiedy Siemianowice Śląskie były sypialnią Katowic.  Wydawało się, że nic tego faktu nie odwróci, aż tu – może nie nagle, ale dość szybko – zaczęły nabierać blasku. Zmieniły i zmieniają oblicze tak diametralnie, że ze swoją dumą bycia siemianowiczaninem wręcz się obnoszę.

 

Powodów tego jest kilka. Wcale nie ostatnim jest wszechobecna zieleń. A konkretnie? Mógłbym powiedzieć, że 45% powierzchni to tereny zielone. Powinno robić wrażenie, ale w końcu przytaczam jedynie suche dane. Na szczęście jest niezastąpiona fotografia, która z powodzeniem potrafi zastąpić sążniste komentarze i przekonywania, jak to na Górnym Śląsku mieszkańcy pewnego miasta żyją w zielonej enklawie. Czy sami o tym wiedzą?

Pięć dużych parków na terenie średniej wielości miasta nie jest częstym zjawiskiem. W dodatku cztery z nich zostały wpisane do rejestru zabytkowych założeń ogrodowych w Polsce. Park Miejski z amfiteatrem wprost „dotyka” rynku, na którym prawdziwą ozdobą jest szpaler zabytkowych platanów.

A z kolei w Michałkowicach – mojej dzielnicy,

Park Górnik zachęca do spacerów, bo i staw z historią sięgającą XVIII wieku, i ponad stuletnie drzewa, i odnowiony niedawno Pałacyk Rheinbabenów, czyli popularny Zameczek.

Park Pszczelnik to z kolei raj dla aktywnych. Nic dziwnego, skoro mieści się tu Ośrodek Sportu i Rekreacji z halą sportową, basenem, kortami tenisowymi, boiskami do piłki siatkowej, piłki ręcznej, piłki nożnej i koszykówki oraz placem zabaw dla dzieci.

Nie koniec na tym – w pobliżu znajduje się pełnowymiarowe 18-dołkowe pole golfowe o powierzchni ponad czterdziestu hektarów.

A stąd niedaleko do Bażantarni i Stawu Rzęsa. Poprowadzoną groblą można przejść, podziwiając przyrodę jednego z najpiękniejszych miejsc w mieście.

Bażantarnia – cały kompleks przyrodniczy, w którym lasy, łąki i malownicze stawy – jest unikatem. Trudno uwierzyć, stąd do ścisłego centrum miasta kilkanaście minut spaceru. Nie będzie przesady w powiedzeniu, że jego mieszkańcy mają las pod bokiem.

Wśród zieleni nawet osiedla z wielkiej płyty tworzą harmonijne, miłe dla oka całości.

Każde miasto na Śląsku osierocone przez przemysł ciężki stoczyło walkę o przekształcenie wizerunku z górniczo-hutniczego na nowoczesny.

Nie każde tę walkę wygrało. Siemianowice Śląskie nie dość, że pozyskało innowacyjne, znane na świecie firmy to stworzyło silną markę miasta sportu i rekreacji. Co więcej – zdołało przy tym zachować niezwykły jak na Górny Śląsk sielski charakter.

Mieszkanie w mieście zawsze miało tylu zwolenników, co przeciwników. Dla jednych ważna jest bliskość atrakcji kulturalnych, intensywność życia, inni wolą niezakłóconą błogość kojącego spokoju z dala od zgiełku. Większość szuka złotego środka. 

Mam dobre wieści – te trudne wybory im odpadają, jeśli znajdą się w Siemianowicach Śląskich. Kto nie wierzy, niech przyjeżdża.



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

PARK TRADYCJI W SIEMIANOWICACH ŚLĄSKICH. PERŁA NA UGORZE
06.11.2018
zameczek w Michałkowicach
„ZAMECZEK” W MICHAŁKOWICACH. CZYLI GDZIE?
25.09.2018