ŚLĄSKIE ZOKI I FUZEKLE, A POLSKIE SKARPETY


Te dwa obrazki zapamiętane z wczesnego dzieciństwa należą do zamierzchłej przeszłości – zimowy zmierzch, ciepło od kuchennego pieca na węgiel, a obok babka na ryczce sztrykująca wełniane zoki (robiąca na drutach skarpety). Drugi – mama, która bierze grzybek, nasuwa go na dziurę w skarpecie i mozolnie, miejsce obok miejsca, ceruje ubytek. Dziś robienie na drutach przechodzi do kategorii nieszkodliwego dziwactwa, a dziura w skarpecie jest sygnałem do pożegnania się z parą i kupienia nowej. Co łączy tamte czasy i obecne? Bez znaczenia, czy za mamy i babci („w tych rubych fuzeklach bydzie ci synek w szczewikach ciepło”), czy teraz, skarpety są niezbędne do życia (męskiego).

Na Śląsku nazw zoki i fuzekle używa się wymiennie. Wpatruję się w oba wyrazy i widzę, że fuzekle wyglądają jakoś bardziej poufale, a zoki są poważniejsze. Coś jakby skarpetki i skarpety. Obie nazwy pochodzenia niemieckiego – fuzekle od fuss socken (skarpetki do stóp), a zoki od socken. Można też swoiście dowartościować śląskie zoki, zwracając uwagę na łacińskie ich pochodzenie. Swoiście, ponieważ soccus był rodzajem pantofla używanego w starożytności, ale przez mężczyzn zniewieściałych. Mężczyźni męscy używali wtedy wysokich koturnów.

Skarpety były, a może i nadal są, obok krawata żelaznym punktem wielu prezentów dla panów. Nie mam nic przeciwko temu, pod warunkiem, że zna się gust obdarowanego albo w pomyśle jest jakiś  element żartobliwego zaskoczenia. Swego czasu pod choinką znalazłem dwie pary skarpet z napisami: moplik (motorower) i zoki. Do dziś są jednymi z moich ulubionych.

A skoro już jesteśmy przy tym, jakże ważnym, fragmencie męskiego stroju. Choć skarpety są zaliczane do bielizny osobistej to jednak, inaczej niż z pozostałymi jej elementami, widać je dobrze. Przez to, chcemy czy nie chcemy, stanowią wymowną część męskiej garderoby. A w związku z tym pojawia się rozterka dobrze znana wielu panom: kolor skarpet dobieramy do butów albo do spodni? Najczęściej stosowana – także przeze mnie – zasada mówi, że dobieramy je do spodni, przy czym kolor powinien być taki sam lub od nich nieco ciemniejszy. Mam wtedy pewność, że tworzą całość z resztą garderoby. Ponadto ten wariant w odróżnieniu od mniej udanego pomysłu, że skarpety dobieramy do koloru butów, optycznie wydłuża nogi. Podobnie nie jestem zwolennikiem nawiązania koloru skarpet do innej części stroju: marynarki, swetra, poszetki, koszuli. O tym, żeby skarpety męskie były na tyle długie, aby nie odsłaniały gołej części nóg, nawet nie wspominam.

Po modowej dygresji wróćmy do śląskich zoków i fuzekli. Podwójna nazwa na tę samą rzecz nie jest niczym egzotycznym w śląskiej gwarze. Dowcipnie rzecz ujęła Barbara Szmatloch w „Wihajstrze do godki”: W kuchni starka Truda mieli „szymel”, a u Berty stoł „hoker” i były to taborety. Łobie poradziyły „sztopować” abo „ficować” (cerować), ale jedna „zoki”, a drugo „fuzekle” (skarpety). Starzik Jorg (Jerzy) nosiył „szlips”, a starzik Zefel (Józef) „binder”, bo łoba chodziyli w krawatach.

Od czasu do czasu słyszy się dywagacje, czy zoki nie są aby bardziej elegancką wersją fuzekli. Nie żeby temat szczególnie poruszał. Prawdę mówiąc, nawet po dziesiątym piwie nie wywołuje on w męskim gronie emocji i nie porusza.

Ślonzoki swoje wiedzą.



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

ŻYMŁA I ŻYMLOK. PARA DOZGONNYCH PRZYJACIÓŁ
02.09.2021
SZOLKA. CZYM WŁAŚCIWIE JEST
14.01.2021
RYCZKA – MAŁY WIELKI MEBEL ŚLĄSKIEJ KUCHNI
10.12.2020
BADYHALA, A INACZEJ – PERŁA WŚRÓD PŁYWALNI
17.09.2020
GEOSFERA. NAUKA I RELAKS W JEDNYM
27.08.2020
ŚWIĘTOCHŁOWICE SĄ BARDZO DZIWNYM MIASTEM
06.08.2020
POJEZIERZE PALOWICKIE. TO NA PEWNO GÓRNY ŚLĄSK?
02.07.2020
STARANNOŚĆ POPŁACA. OGRODY KAPIASA W GOCZAŁKOWICACH
18.06.2020
KATOWICKA SECESJA NA DŁUGI SPACER (CZ. 2)
04.06.2020