SŁONE CENY, A DZIEWCZYNA W BIELIZNĘ UBRANA


Do wspólnego przypatrywania się kilku zwrotom w języku polskim zaprosiłem Polaka żyjącego przed kilkoma wiekami (trudne, ale się da). Mam pewien plan, stąd najpierw idziemy do sklepu, gdzie pokazuję mu bieliznę oraz słone ceny, choć inne niż się spodziewał. Obserwuję, że słowa “syf” i “galeria” robią na nim niecodzienne wrażenie. Co z tego językowo-literackiego spotkania wynika?

Najpierw otwieram narodową epopeję, żeby zobaczyć, jak wyglądała

BIELIZNA ZOSI

Pamiętacie ten opis w II Księdze “Pana Tadeusza”?

Pośrodku szła dziewczyna w bieliznę ubrana,
W majowej zieloności tonąc po kolana;
Z grząd zniżając się w bruzdy, zdała się nie stąpać,
Ale pływać po liściach, w ich barwie się kąpać.
Słomianym kapeluszem osłoniła głowę,
Od skroni powiewały dwie wstążki różowe (…)

Jeśli, Panowie, malujecie właśnie w wyobraźni obraz Zosi w majtkach i biustonoszu, ze słomianym kapeluszem na głowie (te różowe wstążki!) i nie dziwicie się, że:

Pan Hrabia, zachwycony tak cudnym widokiem,
Stał cicho.

to muszę Was mocno zmartwić. Zosia była ubrana od stóp do głów. W dzienny strój wkładany na wierzch. Koloru białego, bo taki oznaczał bieliznę. Polak z przeszłości parsknął śmiechem na widok leżącej na półkach jej kolorowej odmiany, a już czarna rozbawiła go na dobre (nie ma to jak krzepki oksymoron). 

Dawno przestaliśmy widzieć w słowie “bielizna” odniesienie do przymiotnika “biały”, choć to dla każdego oczywiste, że “golizna” pochodzi od “goły”, a od przymiotnika “siwy” utworzono “siwiznę”. Cóż, nie pierwszy to przykład zmiany znaczenia. Próby przywracania pierwotnego (i logicznego) mogą być mocno ryzykowne. Na komplement: “cudownie wygląda pani w tej bieliźnie” ubrana w białą suknię kobieta może zareagować, wykorzystując wszelkie dostępne jej siły i środki.

SŁONE CENY

Przy okazji spaceru z moim przodkiem między sklepowymi półkami jego uwagę zwróciły ceny soli. Przeżył szok, kiedy porównał je z innymi produktami. W jego czasach był to nader cenny towar. Do tego stopnia, że w średniowieczu sądy nakładały kary finansowe mierzone solą. W XIV wieku nazywano ją “białym złotem”. Jeszcze w XVIII na ucztach obowiązywała zasada, że solniczka znajdowała się tylko u szczytu stołu, gdzie zasiadały osoby najgodniejsze.

Dzisiaj sól jest tania, ale “słone ceny” nadal oznaczają, że musimy zapłacić dużo.

O ile dosolić i dopieprzyć (pomijam znaczenie w przenośni) to formy oczywiście poprawne, to jakoś ponad miarę irytuje mnie słowo “dosmaczyć”. Co prawda, Słownik języka polskiego dopuszcza tę formę jako potoczną, ale naprawdę nie można “doprawić do smaku” albo najzwyczajniej “przyprawić”? Ciekaw jestem, czy to tylko moje prywatne językowe dziwactwo.

SYF (ALE BEZ MALARII)

Mój towarzysz z epoki mocno się zaniepokoił, słysząc z ust chłopców chodzących alejkami centrum handlowego, że “wszędzie syf”. Baczniej od razu przyglądał się kupującym, szukając u nich widocznych zmian na skórze. Był to dla niego oczywisty skrót nieuleczalnej choroby wenerycznej – syfilisu. Wywoływała ona w Europie niegdyś przerażenie tak wielkie, że “przerzucano” nazwę na sąsiada, któremu życzono jak najgorzej. I tak Francuzi nazywali tę chorobę angielską, Włosi francuską, Rosjanie polską, a Polacy oczywiście… niemiecką. Żeby było śmieszniej, za czasów króla Stanisława Augusta mieszkaniec Krakowa nie miał wątpliwości, że cierpi na chorobę warszawską. Z drugiej strony, pierwszy szpital przeznaczony dla chorych wene­rycznie wybudowano w 1528 roku w stolicy Małopolski, a w Warszawie dopiero sześćdziesiąt lat później. Czy zarażeni warszawiacy mówili, że dotknęła ich choroba krakowska – nie udało mi się dowiedzieć.

GALERIA (ALE BEZ OBRAZÓW)

Wyszliśmy z rodakiem przed centrum handlowe. Ze zdumieniem zauważył na frontonie napis: Galeria Handlowa. Litościwie nie wspomniałem, że często przejeżdżam obok Galerii Mięsa, a w okolicy mam jeszcze Galerię Paznokcia. Może gdzieś wśród nich pozostała “staroświecka” galeria sztuki. W przedwojennej Encyklopedii Gutenberga czytam że, to “długa, wąska część budynku, służąca do wystawiania dzieł sztuki, zwłaszcza obrazów.” Takie powszechnie rozumiano pojęcie jeszcze całkiem niedawno. Nie zachwyca mnie to nowe znaczenie, choć wiem, że nic już tego nie zmieni.

Jedno można o dominujących w krajobrazie galeriach powiedzieć: wystawy inne, ale zachowanie ludzi podobne – sposób poruszania się powolny, niemal nabożne oglądanie wystawionych eksponatów, zbliżanie się i oddalanie, marszczenie czoła, głęboki namysł. Znaki czasu. Jedyna różnica to ta, że w galerii sztuki (raczej) nie wyciąga się portfela.

A cudzoziemiec, który bywał w Galerii Borghese, w Tate Galery czy w National Gallery of Art skojarzy w Polsce napis: Galeria Krakowska albo Galeria Katowicka, a już na pewno Galeria Madison w Gdańsku jednoznacznie i poszuka w nich zjawisk artystycznych. A tu co? WieśMac.

Nie wykluczam, że dla niektórych to dzieło sztuki współczesnej.

ZOBACZ TEŻ:

CZĘŚĆ I “JAKI ZABŁOCKI, JAKIE MYDŁO”

CZĘŚĆ II “FRAZEOLOGIZMY I KIJEK NA SZARYM KOŃCU”

CZĘŚĆ III “CO SMALIĆ, A CO SMALONE”

CZĘŚĆ IV “JĘZYKOWEJ PRZYGODY CIĄG DALSZY”

CZĘŚĆ V “ECH, TE POKRĘCONE FRAZEOLOGIZMY”

CZĘŚĆ VI “MIECZ DAMOKLESA ODCHODZI DO LAMUSA”

CZĘŚĆ VII “ZNALEŹĆ SIĘ W KROPCE I PUŚCIĆ FAMĘ O ROGU OBFITOŚCI”

CZĘŚĆ VIII “RUJA I PORUBSTWO, A TU – PIES OGRODNIKA”

CZĘŚĆ IX “KOŚCI ZOSTAŁY RZUCONE BEZ OGRÓDEK”

CZĘŚĆ X “LEŻEĆ POKOTEM I ZBIJAĆ BĄKI”

CZĘŚĆ XI “OD SASA DO LASA I INNE DUPERELE”

Podstawowe źródła:

Słownik frazeologiczny języka polskiego

Słownik języka polskiego

Witold Doroszewski, Słownik języka polskiego

W. Kopaliński, Słownik mitów i tradycji kultury

Encyklopedia Powszechna Gutenberga


  • Tego o syfilisie nie wiedziałam 😀 Musze podesłać znajomym z Krakowa, jak mają się od dzisiaj wyrażać… Ech, ta przyjaźń polsko-niemiecka, tyle wieków razem, powinniśmy jej jakieś święto ustanowić (poza tym, które obchodzimy pierwszego września…).

    • Zauważ, trochę się jednak przez ostatnie dziesięciolecia zmieniło. Wyraźnie osłabła niechęć do Niemców, a wzrosła do wschodniego sąsiada. Syfilis (gdyby był chorobą tak powszechną jak niegdyś) nazywalibyśmy najpewniej chorobą rosyjską.