SMALIĆ CHOLEWKI TO NIE DUBY SMALONE. O CO CHODZI?


Język lubi ekonomiczność, więc chętnie posługujemy się skrótami. Wśród nich prym wiodą frazeologizmy. Z rozszyfrowaniem sensu większości nie mamy kłopotu, gorzej z wiedzą na temat ich pochodzenia. A właśnie ono potrafi być początkiem całkiem ciekawych historii. Jeśli dodamy do tego podjęcie słownych potyczek z polszczyzną w jej kształcie sprzed wieków to mamy połączenie elementów, które nadzwyczaj lubię. Chętnych i niechętnych zapraszam do wspólnej zabawy w językowych detektywów.

 

DUBY SMALONE – BZDURY, GŁUPSTWA

Do wyplatania, na przykład koszyków, najlepiej służyły witki wierzbowe albo brzozowe. Próbowano do tych celów wykorzystywać też gałązki dębu. Dąb u nas regionalnie, ale też po czesku, słowacku, białorusku i rosyjsku to dub.

Aby uzyskać niezbędną w pleceniu elastyczność, gałązki drzew opalano (smalono) nad ogniem. W przypadku dębowych najczęściej bez powodzenia – wyginane duby smalone nie wytrzymywały naprężenia i łamały się.

Na początku frazeologizm oznaczał więc każdą daremną pracę, potem sens „skręcił” w stronę przenośni. Tak dotrwał do naszych czasów. I już w tym znaczeniu użył zwrotu Mickiewicz w balladzie „Romantyczność”: „Dziewczyna duby smalone bredzi, a gmin rozumowi bluźni”.

 

CHŁOPIEC DO BICIA – KOZIOŁ OFIARNY

Jak widać jeden frazeologizm można też zastąpić drugim. Mało kto zdaje sobie sprawę, że chłopiec do bicia naprawdę istniał jako sprawowana funkcja na dworze królewskim w Anglii i Szkocji w XV i XVI wieku. Był nim młodzieniec wychowywany w otoczeniu króla i co ważne – bliski towarzysz następcy tronu. Jego zadaniem było przyjmowanie razów przeznaczonych dla syna królewskiego za jakieś jego przewinienia. Ciekawe, czy mówił o sobie: z zawodu jestem kozłem ofiarnym.

Podobny rodzaj kary fizycznej był naturalnie czymś niedopuszczalnym w stosunku do królewicza, więc obrywał ktoś inny w zamian. Źródła mówią, że przykry widok bitego kompana niekiedy sprowadzał go na dobrą drogę.

I tak od dynastii Tudorów i Stuartów chłopcem do bicia nazywa się kogoś, kto jest karany za prawdziwe albo nieprawdziwe błędy innych.

 

Z KRETESEM – CAŁKOWICIE, DOSZCZĘTNIE

Ale historia! Nikt nie wie, skąd się to powiedzenie wzięło. W każdym razie z pewnością nie ma samodzielnie funkcjonującego słowa „kretes”, co więcej – nie ma też jego liczby mnogiej. Występować może tylko w połączeniu z przyimkiem „z”.

Hipotezy są różne, możemy przebierać. Grupa językoznawców twierdzi na przykład, że to jakaś koślawa łacina, którą uzus społeczny dawno temu „przyklepał”. Inni chcieliby się doszukać związków z wyrazem „krzta”, czyli „szczątek”, stąd też mielibyśmy dzisiejsze „doszczętnie”. Mówi się również, że należy  kojarzyć to słowo z węgierskim czasownikiem „tönkretesz” (na końcu wymawia się „s”), co znaczy  „naruszać, psuć”.

Jednym słowem, szansa, że poznamy prawdziwe i jedyne pochodzenie tego wyrażenia, dawno przepadła z kretesem.

 

LWIA CZĘŚĆ – NIEMAL CAŁOŚĆ, WIĘKSZOŚĆ

Podążamy do krainy bajek i to dawnych, bo sprzed ponad dwudziestu pięciu wieków. Ezop w utworze „Lew, osioł, lis i wilk” opisuje, jak to cała czwórka wspólnie upolowała jelenia. Lew, co mu trzeba oddać, podzielił łup sprawiedliwie na cztery równe części, ale – kiedy każdy chciał zabrać swoją – nieoczekiwanie wypowiedział takie słowa: „Hola, poczekajcie wprzód, aż zgłoszę swoje pretensje. Pierwszą ćwiartkę dostaję jako wspólnik, drugą za moją odwagę, trzeciej nie mogę się zrzec z uwagi na apetyty mojej rodziny, kto zaś podaje w wątpliwość moje prawo do czwartej, proszę, niech wystąpi”.

Nie, zaskoczenia nie będzie – markotne towarzystwo, nie ryzykując sprawdzenia na własnej skórze zwrotu „silny jak lew”, rozeszło się w ciszy. Zauważmy, w ezopowej bajce „lwia część” to całość.

Zwrot ten miał kiedyś wydźwięk zdecydowanie negatywny. Chodziło o to, że ktoś, czując się silny, przywłaszczył sobie niesprawiedliwie  prawie wszystko. Obecnie jakby stępiło się ostrze lwiego pazura i odbieramy powiedzenie w zasadzie neutralnie. Można powiedzieć: Oddał lwią część nagrody na zbożny cel, Lwia część spadku przypadła siostrze, W banku pozostawili lwią część pieniędzy.

 

MASZ BABO PLACEK – NIEMIŁA, ZASKAKUJĄCA HISTORIA

Stara ludowa przypowieść opowiada, jak to diabeł podjął decyzję o skłóceniu kochającego się małżeństwa. Starał się, ale nic nie wskórał, aż do momentu, gdy postanowił wysłać z tą misją wredną i chciwą babę. Ta, w zamian za obiecany placek, tak doskonale wywiązała się z zadania, że zaślepieni nienawiścią małżonkowie odebrali sobie nawzajem życie. Nawet diabeł, w końcu stary wyga, przestraszył się jędzy i uciekł. Placek zostawił powieszony na drzewie. Wiedźma, chcąc odebrać nagrodę weszła na nie i spadła wprost do rzeki. Utopiła się.

No i masz tu babo placek. Nie od dzisiaj wiadomo – gdzie diabeł nie może tam babę pośle. Jedna historia, dwa babskie frazeologizmy.

Kiedyś powiedzenia używano w znaczeniu: masz na co zasłużyłeś, ta kara ci się należała. Dziś wypowiadamy je, dając wyraz skonsternowaniu albo kiedy znaleźliśmy się w sytuacji kłopotliwej i nie bardzo wiemy, jak na ten ambaras zareagować.

 

SMALIĆ CHOLEWKI – ZALECAĆ SIĘ, ZABIEGAĆ O WZGLĘDY

Na randkę (i na każdą inną okazję) wypada przyjść w czystych, zadbanych butach. Bo to one – moim zdaniem, ale jest nas spora grupa – są najważniejszym elementem męskiego stroju. Dawniej, kiedy jeszcze past do pielęgnacji nie było, wcierano w buty sadzę z komina zmieszaną ze smalcem, a potem podgrzewano nałożoną miksturę krótko trzymając je nad ogniem. Innymi słowy, smalono. Można sobie wyobrazić, jak podekscytowany amant  szedł na spotkanie z lubą, zerkając na boki, czy na pewno wszyscy widzą ten niespotykanie elegancki połysk uzyskany w tak ryzykowny sposób.

Bywa że zdarzają się językowe przejęzyczenia i zamiast smalenia cholewek, każe się je smolić. A to nie to samo. Smalić oznacza przypiekać, opalać, a  smolić  – powlekać coś smołą. Z drugiej strony, absztyfikant w butach posmarowanych czymś takim, w otoczeniu intrygującego smolistego pachnidła, miałby szanse przynajmniej na cień zainteresowania ze strony wybranki.

Dzisiaj zwrot już bardzo archaiczny. „Nicola, nie uwierzysz – Brajan na fejsie smali cholewki do Dżesiki!” – no, raczej nie usłyszymy. A już z pewnością, jeśli Kewin, kumpel Brajana, natychmiast zdementuje wieści mówiąc, że to duby smalone.

 

Podstawowe źródła:

Słownik frazeologiczny języka polskiego

Słownik poprawnej polszczyzny

Słownik etymologiczny języka polskiego

W. Kopaliński, Słownik mitów i tradycji kultury

A. Krasnowolski, W. Niedźwiedzki, Słownik staropolski

Z. Gloger, Encyklopedia staropolska

Obraz: Terho Peltoniemi (Finlandia) „Dance of Midsummer”. Reprodukcję wykonałem na Art Naif Festiwal w 2018 roku.



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

AUTORSZCZA WPROWADZAJĄ ZMIANY W JĘZYKU POLSKIM
23.09.2021
BENIAMINEK NA ŚWIECZNIKU? W POLSZCZYŹNIE TO MOŻLIWE
18.08.2021
DLACZEGO „ACZKOLWIEK” I „TUDZIEŻ” TAK MNIE IRYTUJĄ
05.08.2021
ZBIJAĆ BĄKI. I PONOWNIE OD SASA DO LASA (JĘZYKOWEGO)
24.06.2021
NEOLOGIZMY, CZYLI I TY MOŻESZ ZOSTAĆ BOHATEREM
10.06.2021
KIJ W OKO I ŁABĘDZI ŚPIEW. BĘDZIE TYLKO O JĘZYKU POLSKIM?
27.05.2021
NA GRILL? NA GRILLA? I NIE TYLKO TE WĄTPLIWOŚCI
06.05.2021
ZAŻÓŁĆ GĘŚLĄ JAŹŃ. JĘZYK POLSKI CIESZY TYLKO Z OGONKAMI
29.04.2021
ODEJŚĆ DO LAMUSA SAMOTNY JAK PALEC? I ZNÓW O JĘZYKU
08.04.2021