SMARTFON. MASZ ODWAGĘ Z NIM ZERWAĆ?


Widuję ją często. Nie mam złudzeń,  że mnie, przechodzącego tuż obok, kiedyś zauważyła. O ile zauważa cokolwiek z tego, co się wokół niej dzieje. Na przystanku stoi w tym samym miejscu, zawsze z pochyloną głową. W zimowe, ciemne poranki jej twarz podświetla siny odblask ekranu. I jeszcze prawy kciuk, jedyna poruszająca się część ciała, zawsze gotów do szybkich i nerwowych ruchów. Niekiedy widzę podjeżdżający autobus. Nieobecnym wzrokiem spogląda na otwierane drzwi. Po zajęciu miejsca natychmiast włącza smartfon i znów pochyla głowę. 

Nie ukrywam, miałbym czasem wielką ochotę podejść do dziewczyny i zapytać: Wie pani, że mamy już wiosnę? A widziała pani kolory jesieni? Jak sobie pani radzi bez smartfona w czasie snu? Który świat jest prawdziwy?

Wracałem ostatnio pociągiem. Za oknami wczesny zmierzch. W wagonie bez przedziałów zapanowała taka cisza, że po odłożeniu książki wstałem z miejsca, ciekaw, co się stało. Zobaczyłem widok jak z filmu science fiction. Wszyscy, dosłownie wszyscy, od bobasów ze smoczkami po leciwych emerytów spoglądali nieruchomo w ekrany smartfonów. Nikt z nikim nie rozmawiał. Każdy przebywał na swojej małej, prywatnej i samowystarczalnej planecie.

Tak już zostanie na zawsze? Na przytomnienie za późno? Coraz mniej osób pamięta świat przed powstaniem internetu. Przyjdzie moment, że nie będzie nikogo. Zgodzić się więc na dyktat sieci, czy też z nim, dla dobra własnego i własnych dzieci, walczyć? Lub przynajmniej traktować z roztropną rezerwą i nieufnością, właściwą każdej sytuacji, kiedy pojawia się presja i przymus.

Catherine Price, amerykańska dziennikarka naukowa, napisała o tym wszystkim zajmującą książkę. Polski wydawca pozbawił tytuł: „Jak zerwać ze swoim smartfonem”, podtytułu: „The 30-day plan to take back your life”. Czyżby z obawy przed zniechęceniem potencjalnego czytelnika, który w żadne komórkowe detoksy nie wierzy, ani tym bardziej nie widzi ich potrzeby?

Poradnik podzielono na dwie części: „Przebudzenie”, które ma nas, jak pisze autorka, wystraszyć (przyznaję, skutecznie za sprawą mocnych argumentów). I drugą: „Zerwanie”, przedstawiającą trzydziestodniowy plan, który pomoże ci stworzyć nowy, zdrowszy związek ze swoim telefonem. Nie martw się, poza jednym dwudziestoczterogodzinnym okresem nie proszę cię, byś się rozstał z komórką.

Niewielka książka powinna być lekturą obowiązkową dla każdego, komu się wydaje, że szanse na przeżycie bez smartfona maleją dziś do zera. Innymi słowy, dla każdego, kto podejrzewa, że jest uzależniony, ale jak to bywa z nałogiem, ani myśli otwarcie przyznać się do tego.

A pokolenie nałogowców staje się coraz liczniejsze. Usłyszałem ostatnio od świeżo upieczonych rodziców, że najlepszym sposobem na uspokojenie malucha jest włożenie mu do rączek smartfona. Zdumiewające – w okresie, kiedy mała istota powinna wszystkimi zmysłami poznawać bogactwo świata, słuchać czytanych książeczek pobudzających wyobraźnię, chłonąć rozbrzmiewający wokół język, rodzice z premedytacją przygotowują swoje dziecko do roli biernego odtwórcy – dożywotniego oglądacza migających obrazków. I zabijają w nim, o czym od dawna alarmują psycholodzy, zdolność koncentracji.

Czy to przypadek, że Bill Gates z żoną dali swoim dzieciom telefony, gdy te ukończyły 14 lat? A wielu szefów firm zajmujących się technologią, o czym pisze Price, restrykcyjnie ogranicza ilość czasu, jaką ich dzieci spędzają przed monitorami. Steve Jobs swego czasu powiedział: Nasze dzieci korzystają w domu z technologii w ograniczonym zakresie. Nasuwa się wniosek, że może prezesi firm komputerowych wiedzą coś, czego my nie wiemy.

Trudno w tym miejscu nie wspomnieć o mediach społecznościowych. Autorka przytacza zatrważające fakty. Otóż wg. danych przytoczonych przez „New York Timesa”, łączny czas, jaki poświęcają portalowi użytkownicy Facebooka d z i e n n e wynosi 39 757 lat. To uwaga, której nie poświęcamy rodzinie, przyjaciołom ani sobie. A z czasem jest tak, że gdy poświęcamy go na coś, nigdy już go nie odzyskamy.

Po smartfon zaczynamy sięgać bezwiednie, korzystać z niego kompulsywnie. Price proponuje taką formę samokontroli: Jak tylko zauważysz, że masz ochotę coś sprawdzić, mejle, portale społecznościowe, komunikatory, wiadomości prasowe czy coś innego, zadaj sobie kilka prostych pytań: Co najlepszego może się stać, kiedy to zrobię? Jakiego najlepszego mejla mogę otrzymać? Najlepszą wiadomość? Najlepsze powiadomienie? Jakiej najlepszej emocji mogę doświadczyć? A potem zapytaj samego siebie: Jakie są szanse, że to się faktycznie wydarzy?

Ileż to już razy przekonałem się po odwiedzinach różnych portali, o mediach społecznościowych nie wspominając, że z całej informacyjnej sieczki, jaką sobie zafundowałem, pozostały jakieś strzępy faktów, w dodatku najczęściej bez większego znaczenia. A sesję kończyłem z przygnębiającym poczuciem zamulenia i straty czasu.

Ileż razy jedynym z tego wnioskiem była pewność, że nic innego tylko „staroświecka” książka, której tyle już razy wieszczono odejście w niebyt, jest w stanie uruchomić wyobraźnię, dostarczyć wiedzy i naprawdę poszerzać horyzonty.

Co tu ukrywać, jest z nami źle. Chorujemy na uzależnienie od internetu poważnie i przewlekle. Po lekturze książki „Jak zerwać ze swoim smartfonem” jestem pewny, że Catherine Price postawiła nie tylko diagnozę, ale wypisała też skuteczną receptę dla większości z nas. Pamiętajmy: z czasem jest tak, że gdy poświęcamy go na coś, nigdy już go nie odzyskamy.



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

KOBIETA, BIAŁOGŁOWA, NIEWIASTA, DZIEWKA. CO TU ROBI KOBYŁA?
25.04.2019
LIST MIŁOSNY. CO NA TO MATKA, CÓRKA I ELA?
14.02.2019
ŻYCZENIA! ŻYCZENIA! GOTOWE, DARMOWE, (NIE CAŁKIEM) NOWE
27.11.2018
KOBIETA WYZWOLONA I KOBIETA Z KLASĄ. COŚ WYNIKA Z DAWNYCH PORAD?
25.10.2017
CO TY WIESZ O POCAŁUNKU. BO LOMBROSO WSZYSTKO
25.08.2017
„DZIEWCZYNA Z PRZYSZŁOŚCI” I ŚLUBNE ZDJĘCIE Z PRZESZŁOŚCI
15.04.2016
STARA FOTOGRAFIA I DZIEWCZYNA Z PRZYSZŁOŚCI
08.04.2016
OCHRONKA, IRENA I MARIA. HISTORIA JEDNEJ FOTOGRAFII
14.03.2016