SPACEROWY OŚWIĘCIM Z PREZENTEM NIE DLA KAŻDEGO /II/


Mało prawdopodobne, by współczesne miasta z zamkami okazywały się bardziej bezpieczne. Bez wątpienia jednak, posiadanie „własnego” dodaje splendoru, tajemniczości i dowodzi bogatej historii. Oświęcim zrósł się z zamkiem od początków swego istnienia. Z zachowanych przekazów wiadomo, że warowna budowla stała już na początku XII wieku. Wielokrotnie przebudowywany strzeże, jak przed wiekami, dostępu do starej części grodu.

Aby dotrzeć do tego miejsca kierujemy się z rynku w stronę dobrze widocznej wieży kościoła Wniebowzięcia NMP. Skręcamy w lewo i po kilkuset metrach docieramy do wzgórza. Najpierw przed naszymi oczami odkrywa się widok wschodniej części zamku, przebudowanej na początku XX wieku. Na elewacji wyraźnie widać dużą tarczę herbową księstwa oświęcimskiego.

Zamek w Oświęcimiu

Po wejściu na szczyt oglądamy południowe skrzydło z XVI wieku i to, co świadczy o dawnej świetności tego miejsca – wieżę zamkową z przełomu XIII i XIV wieku. Naprawdę warto podejść bliżej, ponieważ nieczęsto mamy do czynienia z podobnej klasy zabytkami. Kto wie, być może to najstarsza budowla z cegły w Małopolsce, z całą pewnością oglądamy najwyższy zachowany mur gotycki w południowej części naszego kraju. 

Zamek w Oświęcimiu

Zamek w Oświęcimiu

Zamek w Oświęcimiu

Zamek w Oświęcimiu

Zamek przechodził w swej historii tak różne koleje losu, że uzbierałoby się fabuł na niejeden film przygodowy. Był wielokrotnie palony, niszczony przez Tatarów i Szwedów w czasie działań wojennych, podmywany przez wielkie powodzie,  w czasie których Soła gwałtownie zmieniała koryto. Gościli na nim między innymi królowie Kazimierz Jagiellończyk, Henryk Walezy i królowa Bona. Oprócz naturalnych funkcji obronnych  znajdowało się tu w XVII wieku starostwo i sąd grodzki, potem poczta, żydowskie składy handlowe, hotel, winiarnia. W odrodzonej Polsce biura starosty, w czasie wojny siedziba niemieckich władz miasta i schrony przeciwlotnicze, potem ulokował się w nim Urząd Miejski, a obecnie prężnie działające Muzeum. Uff, przyznacie – sporo tego, jak na jedną niewielką warownię.

Ze wzgórza rozpościera się rozległy widok na okolicę. W oddali dostojna bryła kościoła Matki Bożej Wspomożenia Wiernych.

Kościół Matki Bożej Wspomożenia Wiernych w Oświęcimiu

Najpierw była to świątynia dominikańska, której datę powstania ustalono na wiek XIV. Po kasacie zakonu przez cesarza Józefa II kościół popadał w coraz większą ruinę. Dopiero w 1898 roku na zaproszenie komitetu obywatelskiego, który wykupił zdewastowany obiekt z rąk żydowskich, do Oświęcimia przyjechali na ratunek salezjanie z Turynu. Ojcowie energicznie zabrali się do pracy: odrestaurowano i rozbudowano kościół, postawiono zakład wychowawczy. Obecnie duchowni kształcą młodzież w gimnazjum, szkole zawodowej, technikum i liceum. Prowadzą też internat dla chłopców. Nie sposób wyobrazić sobie Oświęcimia bez zakonników w czarnych sutannach.

Oświęcim - rzeka Soła

Kościół Matki Bożej Wspomożenia Wiernych w Oświęcimiu

Tuż obok kościoła znajduje się kaplica św. Jacka Odrowąża, gotycki zabytek sprzed siedmiu wieków. Wewnątrz ślad po szwedzkim potopie – epitafium z czarnego marmuru dla męża Mikołaja z Mstowa poległego osiemnastego sierpnia 1656 roku. Pod posadzką złożono szczątki książąt oświęcimskich.

Z czasów odległych przenieśmy się do sacrum współczesnego. Kilka kilometrów na północ od kościoła salezjańskiego, znajduje się inny, wybudowany zaledwie kilkanaście lat temu, pod wezwaniem św. Józefa. Wewnątrz zupełnie niecodzienne i poruszające malarstwo cenionego włoskiego artysty Americo Mazotty, alegorycznie przedstawiające życie obozowe. Duży fragment poświęcony został ważnym postaciom polskiej historii.

Kościół św. Józefa w Oświęcimiu

Kościół św. Józefa w Oświęcimiu

Kościół św. Józefa w Oświęcimiu

Kościół św. Józefa w Oświęcimiu

Kościół św. Józefa w Oświęcimiu

Kościół św. Józefa w Oświęcimiu

Wracam do atrakcji letnich miesięcy. Szukając ich kieruję kroki w stronę Soły. Mieszkańcy mają szczęście, że miasto nie odwróciło się od rzeki. I nie umieściło nurtu w betonowym korycie. Ciepłe popołudniowe słońce sprawiło, że wzdłuż niej, na kilkukilometrowym odcinku, pojawili się spacerowicze, rowerzyści, jeżdżący na rolkach i hulajnogach. Wędkarze, biegacze i zakochani. Słowem, kto żyw wyruszył nad Sołę.

Oświęcim - rzeka Soła

Oświęcim - rzeka Soła

Rzeka Soła w oświęcimiu

Oświęcim - rzeka Soła

Oświęcim - rzeka Soła

Oświęcim - rzeka Soła

Wszystkim udzielił się nastrój spokojnego relaksu. Rozmów nie zagłuszała hałaśliwa, dudniąca muzyka, która często dla wielu włodarzy zdaje się być synonimem światowości. Znikąd nie dochodziły piwne wrzaski. Błoga miejska sielanka. Bulwary nadrzeczne w Oświęcimiu mają swój urok o każdej porze roku. Nawet zimą nieuregulowane koryto, pokryte śniegiem nabrzeża i stare drzewa nadają temu miejscu powab nostalgicznej elegancji. I to wszystko zaledwie dziesięć minut spacerem od rynku.

Rzeka Soła w Oświęcimiu

Rzeka Soła w Oświęcimiu

Rzeka Soła w Oświęcimiu

Rzeka Soła w Oświęcimiu

Rzeka Soła w Oświęcimiu

Rzeka Soła w Oświęcimiu

Dla szukających ukojenia w szumie wody i krajobrazach, w które człowiek nie ingerował, mam jeszcze jedną dobrą wiadomość. Wystarczy odejść od utartego szlaku spacerowego dosłownie dwieście metrów, aby znaleźć się w świecie dzikiej przyrody. Rzeka wije się wyznaczonymi przez własny nurt zakolami, wiekowe drzewa spokojnie dożywają swoich dni, natura żyje własnym mądrym cyklem.

Rzeka Soła w Oświęcimiu

Rzeka Soła w Oświęcimiu

Rzeka Soła w Oświęcimiu

Rzeka Soła w Oświęcimiu

Rzeka Soła w Oświęcimiu

Rzeka Soła w Oświęcimiu

Na rynku przyszła pora na pożegnanie z Maćkiem. Znamy się krótko, ale już zdążyliśmy się polubić. Widzę, że wyjmuje z ust lizaka i podając mi, mówi:

– Masz. Dobry, malinowy.

Dostrzegając moje wahanie, które najwyraźniej nieco opacznie zrozumiał, dodaje uprzejmie nalegając:

– Weź, mam jeszcze jeden.

Possaliśmy więc w owocnym milczeniu i mój kolega musiał już wracać /w tym wieku ma się mnóstwo spraw do załatwienia/. Na odchodne zapytał:

– Przyjedziesz tu jeszcze?

– Jasne że przyjadę, ale następny lizak ode mnie. Zanim dostaniesz – sprawdzę, czy dobry.

Szelmowsko się uśmiechnął i pojechał. Jak tu nie lubić Oświęcimia.



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

Rynek w Oświęcimiu
OŚWIĘCIM NA WEEKEND? NATURALNIE! /I/
24.08.2015