SPIRYTUS, SKLEP, ZAPASY I INNE MODNE SŁOWA


Co się dzieje w języku polskim, kiedy w życiu mamy do czynienia ze zjawiskiem nie znanym, takim jak teraz? Ani chybi pojawiają się słowa rzadko wcześniej używane. Tak też się dzieje obecnie, gdy przychodzi walczyć z wirusowym potworem, jeszcze niedawno traktowanym pobłażliwie, bo był daleko. Stojąc u naszych progów, wymusza znalezienie się w nowej sytuacji, w tym dodanie do codziennego zasobu słów „nowych”. Odkryjmy, skąd się w polszczyźnie w ogóle wzięły?

 

SPIRYTUS

Brat kupił ostatnio kilka butelek spirytusu, ale nie dał się przekonać, by chociaż część przeznaczyć na przygotowanie przez niego słynnej przepalanki. Argumenty o potrzebie wewnętrznego odkażania odbiły się jak grochem o ścianę. Niestety, całość przeznaczono na domową produkcję antybakteryjnego żelu.

Skąd spirytus w języku polskim? Oczywisty, zdawałoby się, trop rosyjski jest tu błędny. Pozostają dwa inne: z niemieckiego – der Spirytus, gdzie słowo to oznaczało najpierw każdy alkohol. Z kolei tam znalazł się dzięki łacinie, w której oznaczał oddech, ducha (stąd wyzionął ducha, czyli wydał ostatni oddech).

Połączenie spiritus vini znaczy dosłownie „duch wina”, inaczej mówiąc jego zapach, aromat. W czasach chrześcijańskich spiritus oznaczał wszystko, co duchowe (In nomine Patris et Filii et Spiritus Sancti).

Jak to się jednak stało, że oddech, duch zamienił się w płyn? I tu pojawia się drugi trop. W XIV wieku na Wyspach Brytyjskich spirytusem nazywano substancję otrzymaną w procesie destylacji. Przed skropleniem przybiera ona, jak wiadomo, postać pary, obłoczku – ducha. Pierwotnie spiritus był nazwą każdego płynu poddanego destylacji, dopiero z czasem znanego nam dziś napoju, z którego w domach produkuje się żele antybakteryjne zamiast przepalanek.

 

SKLEP

Słowa powszechnie używane mają to do siebie, że mało kto je zauważa, tym bardziej zastanawia się nad ich pochodzeniem. Sklep to sklep. Ale przecież gdzieś miał swój początek. Nie, nie szukajmy go w sklepywaniu albo klepaniu. Trop biegnie w stronę architektury, dokładniej – sklepienia, czyli łukowatego zwieńczenia budowli. To, co było pod nim: podziemie, piwnica, komora, suterena, nazywano sklepem (w języku czeskim sklep oznacza właśnie piwnicę).

W czasach braku lodówek, klimatyzatorów, miejsca takie przynosiły nieocenione korzyści. Latem panował w nich chłód, zimą temperatura nie spadała poniżej zera. Nic więc dziwnego, że przechowywano tam przede wszystkim żywność, a w wiekach średnich z reguły również piwo. Aż w końcu ktoś wpadł na pomysł, by z takich pomieszczeń sprzedawać towary. I tak od mniej więcej XVII wieku sklep przybrał znaczenie nam znane, przestał być kojarzony z piwnicą.  Pomyśleć, mijają pokolenia, a my cały czas do sklepu po piwo (i inne produkty).

 

ZAPASY

Czy zapasy jako dyscyplina sportowa mają coś wspólnego z zapasami, czyli rezerwą żywności odłożoną na przyszłość? Słownik etymologiczny języka polskiego wyjaśnia, że zapasy sportowe wywodzą się od wyrażenia za pas, co nawiązuje do sposobu walki („w czasie zmagania się, zapasów, walczący chwytali się za pasy”). Zapasy jako dyscyplina były znane już w starożytności i stanowiły obok biegu, skoku w dal, rzutu dyskiem i oszczepem, element pentatlonu w greckich igrzyskach olimpijskich.

Z kolei drugie, to interesujące nas znaczenie zapasów pomija wątek rywalizacji siłowej (choć zastanawiam się, czy nie błędnie – zauważona ostatnio walka klientów w krakowskim hipermarkecie o ostatnie budynie wnosi nieznany językoznawcom nowy wątek). Na razie jeszcze z pewnością zapasy rozumiane jako gromadzenie żywności wywodzą się od czasownika paść  – pilnować bydła, owiec na pastwisku, dawać jedzenie, karmić. Najprawdopodobniej  oznaczał też dawniej paszę przygotowaną dla zwierząt na zimę. Stąd już blisko do zapasów w naszym rozumieniu.

Trudne czasy nie pozbawiają nas poczucia humoru, trwa moda na anonse w stylu: Dyskretny 40-latek z zapasem ryżu i makaronu pozna panią bez względu na wiek i wygląd z obfitym zapasem papieru toaletowego i mydła. 

 

Źródła:

Brückner, Słownik etymologiczny języka polskiego

Słownik języka polskiego PWN

Słownik frazeologiczny PWN

Długosz-Kurczabowa, Wielki słownik etymologiczno-historyczny języka polskiego



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

MÓWIĘ PAŹDZIERNIK, MYŚLĘ LENIN ŻYWY
08.10.2020
MATRYMONIALNE. „CHCĘ DUŻO SERCA W ZAMIAN ZA SWOJE”
16.07.2020
WSZYSTKA PO 5 ZŁOTYCH! UPUST (OPUST?) NADZWYCZAJNY
14.05.2020
MIŁOŚĆ W CZASACH ZARAZY. POWRÓT DO LISTÓW?
23.04.2020
CO MI DAJE INTERNET W CZASIE „POZAMYKANEJ” KULTURY
02.04.2020
GORZKIE ŻALE PRZYBYWAJCIE. O PIĘKNIE SMUTKU
05.03.2020
MYCIE SKRACA ŻYCIE (ALE RACZEJ RZADKO)
13.02.2020
SMARTFON. MASZ ODWAGĘ Z NIM ZERWAĆ?
16.01.2020
KOBIETA, BIAŁOGŁOWA, NIEWIASTA, DZIEWKA. CO TU ROBI KOBYŁA?
25.04.2019