STARA FOTOGRAFIA I DZIEWCZYNA Z PRZYSZŁOŚCI


Stara fotografia, o której wiem tyle, ile zapisano z tyłu drżącą ręką – 1926. Widzę ogromną, jak na wiejskie warunki, chałupę. Solidną, z dużymi oknami, szerokim wejściem. Już murowaną, ale jeszcze pokrytą strzechą. Świadectwo cywilizacyjnego awansu w połowie drogi. Siedlisko przytłaczająco dominuje. Na tym tle grupa dwunastu osób z główną bohaterką – dziewczyną z przyszłości.

Ileż takich zdjęć zalega w domowych szufladach. Starych, pożółkłych, poplamionych, nadłamanych. I anonimowych, bo nie opisanych choćby jednym słowem. Znam dobrze ten mechanizm („po co pisać, skoro fotografowałem w tym tygodniu”). Wszystko przecież tak bardzo oczywiste i świeże, że umieszczenie notatki na odwrocie wydaje się być nietaktem wobec miejsca, czasu i pamięci.

Nie bierzemy pod uwagę zacierających się coraz szybciej śladów po o ludziach. Tak w końcu doskonale zatartych, że każda z osób staje się całkowicie bezimienna. Znikających światów, po których wszystko, co zostaje to niema, stara fotografia. I dręcząca świadomość, że nikt i nic już tego nie zmieni.

stara fotografia jpg.

Ustawienie postaci zachwyca swoją symetrią. Z tyłu – najstarsi: dwóch mężczyzn z boku i dwie starsze kobiety. Z jedyną, zdaje się, stosowną dla ich podeszłego wieku fryzurą. Włosy gładko zaczesane, spięte z tyłu, z przedziałkiem pośrodku. I obowiązkowe chustki zawiązane pod brodą. Miny srogie i nieufne. „Po co to całe, nikomu niepotrzebne wydziwianie. Stać trzeba, a tyle roboty w obejściu.”

W pierwszym rzędzie troje dzieci. Tu też zgodnie z regułami sztuki. Dziewczynka w otoczeniu chłopców (braci?). Z wyrazu twarzy da się wyczytać, że wszyscy po babcinym instruktażu. Poważni i przestraszeni.

Najliczniejsza, pięcioosobowa grupa wypełnia środek. Młodość, z niewielką domieszką wieku średniego. Płeć piękna otoczona przez wchodzących w dorosłość młodzieńców. Jeden z nich w stroju roboczym, jakby zawołany przybiegł prosto z pola. Aż dziw bierze, nie zdążył się przebrać, a w końcu następne zdjęcie może dopiero na ślubie. Drugi, odświętny i gdyby nie ten niesforny podmuch wiatru, który bezlitośnie wykorzystał niezapięcie dwóch ostatnich guzików, stałby zasadniczy i elegancki do dzisiaj. Obok, może matka. Sterana, pogodna gospodyni, która ma baczenie na wszystko, co na gospodarce się dzieje. A przy „polowym” chłopaku jej córka? Jego siostra? Ubrana w długi, biały fartuch w prążki, pewnie granatowe, mocno krochmalony. Niepraktyczny do brudnej pracy, trochę przyciasny, ale na takie okazje – jak znalazł.

Wreszcie ona. Dziewczyna, która pojawiła się na fotografii z innej rzeczywistości, innego czasu. Pewna siebie, lekko wyzywająca, śmiało patrzy w obiektyw, czyli na mnie. Jakby pozowanie było jej chlebem powszednim. Lewa ręka podpierająca bok jeszcze bardziej wzmacnia wrażenie obycia i swobody. Spogląda zuchwale i z protekcjonalnym uśmiechem. Skąd się, do licha, tutaj wzięła? Na zapadłej wsi, w samym środku tej gromady.

Nagle mój wzrok przestaje zauważać pochmurny dzień, rozłożysty dom, jedenastu ludzi, a niczym przyciągany przez magnes uporczywie wędruje w stronę postaci obecnej w samym centrum. Jasnej, pełnej animuszu i fantazji. Tak naturalnej, bezpośredniej i współczesnej, że mogę sobie dobrze wyobrazić dźwięk telefonu i jej słowa do stojących, że wraca za chwilę, ale dzwonią właśnie z wydawnictwa.

Dałbym dużo za wiedzę, kim jest ktoś, kto potrafił dziewięćdziesiąt lat temu fotografię z tak bezczelnym wdziękiem zdominować.

 Spieszmy się z opisywaniem rodzinnego archiwum. Nieznanych zawsze kochać trudniej.



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

KOBIETA, BIAŁOGŁOWA, NIEWIASTA, DZIEWKA. CO TU ROBI KOBYŁA?
25.04.2019
LIST MIŁOSNY. CO NA TO MATKA, CÓRKA I ELA?
14.02.2019
ŻYCZENIA! ŻYCZENIA! GOTOWE, DARMOWE, (NIE CAŁKIEM) NOWE
27.11.2018
KOBIETA WYZWOLONA I KOBIETA Z KLASĄ. COŚ WYNIKA Z DAWNYCH PORAD?
25.10.2017
CO TY WIESZ O POCAŁUNKU. BO LOMBROSO WSZYSTKO
25.08.2017
„DZIEWCZYNA Z PRZYSZŁOŚCI” I ŚLUBNE ZDJĘCIE Z PRZESZŁOŚCI
15.04.2016
OCHRONKA, IRENA I MARIA. HISTORIA JEDNEJ FOTOGRAFII
14.03.2016