STRZEMIENNEGO! TRĄCI MYSZKĄ. NIE TRĄCI – MANE, THEKEL, FARES


Co łączy myszkę, strzemię i but? Te pospolite wyrazy w przenośni mogą znaczyć coś zupełnie innego. A zwrot mane, thekel, fares? Trzy hebrajskie terminy bliskie naukom ścisłym od czasów biblijnych niosą (też w przenośni) złowrogie przesłanie. Dobrze o nich wiedzieć – często przywoływane są w różnych dziedzinach sztuki, a mogą mieć – jak się za chwilę przekonamy – głębsze znaczenie.

TRĄCI MYSZKĄ – BYĆ PRZESTARZAŁYM, STAROŚWIECKIM

Wyraźne przeciwstawienie czegoś modnego, będącego w zgodzie z trendami. Może oznaczać ubiór, wystrój wnętrza, a nawet sposób myślenia. Młodość ma na tę okazję przygotowany pełen pobłażania uśmieszek. Z reguły dotyczy on wszystkiego, co ponad pięcioletnie, więc Brahms, Ella Fitzgerald, Iwaszkiewicz już się „nie załapują”.

Dlaczego myszka – szary gryzoń z zabawnym ogonkiem? Pewnie zaskoczę, ale nie chodzi o nią, tylko o specyficzny zapach starego wina. To znaczenie jest obecnie zupełnie nieznane.

Idzie o to, że gdy wino było przez lata przechowywane w piwnicach, butelki nabierały charakterystycznego mysiego zapachu, który przez korek wnikał do wnętrza. Psuł wino? Wręcz przeciwnie. Aromat świadczył o należytym leżakowaniu i osiągniętej dojrzałości.

W „Słowniku Języka Polskiego” pod red. Doroszewskiego znaleźć można takie przykłady: (…) wino węgierskie młodsze i starsze, oba nieosobliwe, ale i pieprzyk, i myszkę chwalić (…), Znalazł się na stole przewyborny węgrzynek z myszką, co najwybredniejszego amatora mogłaby uszczęśliwić, Winko stare! Czwartego pamięta przodka. Nektar w ustach, w woni myszka.

Gospodarz był wielce zadowolony, kiedy usłyszał, że podane przez niego wino pachnie myszką, albo kiedy ktoś pochwalił myszkę, czyli zapach wina.

Nie warto przesadzać z przechowywaniem wina, bo niepostrzeżenie może przestać pachnąć myszką, a zaczynać nią trącić, a więc, jak podaje cytowany słownik ‘wydzielać słaby zapach’; w tym samym znaczeniu występuje on też w przysłowiu Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci.

Ciekaw jestem min biesiadników, gdyby ktoś odkurzył stare powiedzenie i z uznaniem powiedział, że wypite właśnie wino było z myszką.

Kiedy znaczenie dosłowne zamienia się na przenośne? Nikt nie wie, bo to długi proces. Przykład z mysim winem pokazuje, jak bardzo trzeba uważać, żeby za gospodarzem nie ciągnęła się plotka, że w butelce wina była mysz.

STRZEMIENNEGO! – OSTATNI TOAST

Jazda konna pod wpływem alkoholu też jest zabroniona. Dlaczego o tym wspominam? Gdyby komuś przyszło powtórzyć scenariusz z dawnych czasów. Wtedy pożegnaniu przed odjazdem towarzyszył toast Strzemiennego! Po czym gość wsiadał na koń i mniej lub bardziej wstawiony odjeżdżał. Dobrze, jeśli udało mu się trafić stopą w strzemię czyli jedno z dwóch specjalnych oparć w kształcie metalowego kabłąka przewieszonego na grzbiecie rumaka.

Toast „Strzemiennego!” całkiem nie zaginął (choć trąci nieco myszką) – konia żywego zastąpiły konie mechaniczne, a strzemię pedał gazu.

GŁUPI JAK BUT – KTOŚ TĘPY

Czyżby but był głupszy od innych części garderoby? A co z zupełnie już zagadkową wersją głupi jak but z lewej nogi.

Od razu sobie powiedzmy, że nie chodzi o but dosłowny. Rzecz w tym, że dawniej to słowo miało dwa znaczenia: dzisiejsze i oznaczające kogoś bardzo nierozgarniętego.

W Słowniku języka polskiego Maurycego Orgelbranda (Wilno 1861) czytam: „nazwać kogo butem; mieć, uważać, ważyć kogo za but; tj. nazywać głupim, ciamcią, mieć za głupca. Istny to but, Wielki but z niego.”

Człon z lewej nogi – niekiedy dodawany – miał „wzmocnić” siłę przypisywanej głupoty. Wszak przenośne znaczenie przymiotnika lewy to „niewydarzony, do niczego się nienadający” (mieć dwie lewe ręce, lewica?), a w połączeniu z nogą, czyli organem daleko położonym od umysłu, ma dawać należycie mocny i obraźliwy efekt.

MANE, THEKEL, FARES (POLICZONO, ZWAŻONO, ROZDZIELONO) – POWAŻNE OSTRZEŻENIE, GROŹNY ZNAK

Kilka miesięcy temu byłem na spotkaniu autorskim. Bohater wieczoru – poeta, ksiądz Jerzy Szymik – po przeczytaniu jednego z wierszy, w którym zawarł frazę mane, thekel, fares, dodał, że dopiero po długim czasie zorientował się, jak bardzo powszechnie jest ona niezrozumiała, choć przez większość wielokrotnie przecież słyszana w kościołach.

W Piśmie Świętym te słowa przytacza Księga Daniela. Żydzi po upadku Izraela znajdują się w niewoli babilońskiej. Król Baltazar, wydał dla możnowładców ucztę, podczas której jedzono i pito ze złotych i srebrnych naczyń zrabowanych ze świątyni jerozolimskiej. Nagle pojawiła się ręka pisząca na ścianie słowa na pozór pozbawione sensu. Sprowadzeni mędrcy  na darmo usiłowali je odczytać. Dopiero prorok Daniel zrozumiał złowrogi sens napisu, objaśnił go królowi Babilonii i zapowiedział kres jego panowania.

A oto nakreślone pismo: mene, tekel ufarsin. Takie zaś jest znaczenie wyrazów: Mene – Bóg obliczył twoje panowanie i ustalił jego kres. Tekel – zważono cię na wadze i okazałeś się zbyt lekki. Ufarsin – twoje królestwo uległo podziałowi; oddano je Medom i Persom». Wtedy na rozkaz Baltazara odziano Daniela w purpurę, nałożono mu na szyję złoty łańcuch i ogłoszono, że ma rządzić jako trzeci w państwie. Tej samej nocy król chaldejski Baltazar został zabity. (Dn 5,25)

Wyrażenie pojawia się w literaturze całkiem często. Również w „Potopie” Henryka Sienkiewicza,  w scenie kapitulacji wojsk polskich pod Ujściem. Autor przedstawia upadek Rzeczypospolitej, poddającej się bez walki najeźdźcy.

— Potomne wieki oddadzą nam sprawiedliwość — rzekł Radziejowski.
 — Amen! — dokończył wojewoda poznański.
 Wtem spostrzegł, że oczy mnóstwa szlachty patrzą i przypatrują się czemuś wyżej, ponad jego głową.
 Obrócił się i ujrzał swego błazna, który wspinając się na palce i trzymając jedną ręką za odrzwia, pisał węglem na ścianie radnego domu, tuż nade drzwiami:
 „Mane — Tekel — Fares“
 Na świecie niebo pokryło się chmurami i zbierało się na burzę.

Sławomir Mrożek po przebytym udarze, by pokonać afazję (utratę zdolności posługiwania się językiem, zarówno w mowie, jak w piśmie), spisał wspomnienia z czasów swojego dzieciństwa, młodości aż do chwili emigracji z Polski w 1962 roku. Nie przypadkiem zatytułował je „Baltazar”.

Wstęp, którego fragment przytaczam, napisał Antoni Libera. 

[…] Pod koniec tego raportu o życiu Sławomira Mrożka jego autor opowiada o śnie, jaki miał w Paryżu w grudniu 2003, w półtora roku po przebytym udarze. To właśnie w tym śnie poznał on swoje nowe imię i ‚usłyszał’ zapowiedź ‚dalekiej podróży za granicę’. Nie ma powodu wątpić w szczerość tego wyznania; nie wydaje się, aby piszący wymyślił ten sen dla celów kompozycyjnych, a zwłaszcza dobrał sobie imię. Nie jest ono jednak pospolite ani mało znaczące. Nieodparcie kojarzy się z ostatnim królem Babilonii, a przez to ze słynną przepowiednią podczas mitycznej uczty. Chodzi oczywiście o biblijne ‚mane, tekel, fares’, wypisane na ścianie tajemniczą ręką. Przypomnijmy, co znaczą te słowa: policzono, zważono, rozdzielono. Policzył Bóg królestwo twoje i kres mu położył. Zważony jesteś i znaleziony za lekkim. Rozdzielono królestwo twoje i dano je Medom i Persom.

Baltazar vel Sławomir Mrożek dokonuje w tej książce bilansu swego życia (‚liczy’) i ocenia samego siebie (‚waży’). Ponieważ zaś nie posiada żadnego królestwa i nie ma czego dzielić,  d z i e l i   s i ę  tym, co ma, czyli swoją mądrością. A mądrość ta powiada: to, co nas scala, to pamięć i mowa. Oto jedyne królestwo człowieka.

I tak choroba Mrożka, mozół odzyskiwania tożsamości, świat starożytny sprzed dwudziestu pięciu wieków, tajemnicze słowa na ścianie, biblijne objaśnienia proroka – wszystko to nieoczekiwanie przynosi ważną prawdę o ludzkiej kondycji.

A miało być jedynie wyjaśnienie kolejnego frazeologizmu.



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

LEJE JAK Z CEBRA. A POMYŚLEĆ, ŻE NIE CHODZIŁO O DESZCZ
28.09.2018
BOGIEM A PRAWDĄ, NIEDOBRZE BYĆ NA CENZUROWANYM (XXIV)
03.04.2018
W KOŁO MACIEJU UDERZAĆ W KOPERCZAKI. ANI TO IMIĘ, ANI KOPER
13.02.2018
ZA PAN BRAT Z BADZIEWIEM? TYLKO WE FRAZEOLOGIZMACH
01.12.2017
SŁONE CENY, A DZIEWCZYNA W BIELIZNĘ UBRANA
24.10.2016
OD SASA DO LASA I INNE DUPERELE
19.08.2016
LEŻEĆ POKOTEM I ZBIJAĆ BĄKI
29.06.2016
KOŚCI ZOSTAŁY RZUCONE BEZ OGRÓDEK
01.06.2016
RUJA I PORUBSTWO, A TU – PIES OGRODNIKA
27.04.2016