SZTUKA, KTÓRA CIESZY. ART NAIF FESTIWAL PONOWNIE


Raz po raz odwiedzam muzea, oglądam wystawy czasowe, chętnie korzystam z zaproszeń na wernisaże. I wiem, że nie ma żadnego typu malarstwa, żadnej dziedziny sztuki, która wywołuje podobnie rozmarzony uśmiech na twarzach, co sztuka naiwna. Okazuje się, że jest coś ważniejszego od kompozycji, zachowania perspektywy, panowania nad światłem i cieniem, operowania subtelnościami koloru. To niewinność widzenia świata. Wynikająca z niej radość, fantazja, spontaniczność i łagodne poczucie humoru. Warto się o tym przekonać, przyjeżdżając co roku w miesiącach wakacyjnych na największą na świecie wystawę sztuki nieprofesjonalnej „Art Naif Festiwal” w Katowicach.

Nie mogło być inaczej. Od wielu lat to właśnie stolica Górnego Śląska na kilka letnich tygodni staje się centrum sztuki, która dorobiła się wielu nazw, z których najlepsza, moim zdaniem, brzmi: sztuka osobna.

Patricia Helney, Brazylia

Esther Acedo Acedo, Hiszpania

Jarosław Kassner, Polska

Maria Das Dores Soares Vital, Brazylia

Giba Bella Tsilibon, Izrael

Patricia Henricy, Peru

Maurizio Maglio, Włochy

Nilson Pimenta Da Costa, Brazylia

Ta część Polski powszechnie i słusznie kojarzona była z przemysłem ciężkim, szarością i brudem (kto nadal tak uważa powinien czym prędzej tu przyjechać), a z drugiej strony, na styku czterech najbardziej górniczych dzielnic Katowic: Nikiszowca, Janowa, Szopienic i Giszowca uprawiano od pokoleń najbarwniejszy i najbardziej optymistyczny rodzaj sztuki, jaką tylko wyobraźnia może wykreować. Dla członków legendarnej już Grupy Janowskiej, wielu innych grup i dla setek freelancerów sięganie po pędzel było tak oczywiste jak codzienna szychta i zjazd do położonych głęboko pod ziemią kopalnianych przodków.

Wybór Katowic na miejsce wystawy narzucał się więc sam.

Regina Banik, Polska

Magdalena Schummer, Polska

Henryk Blaut, Polska

Zastanawiam się, do czego sprowadzić wspólny mianownik tej sztuki. Pewne jest, że jeśli miałbym go poszukiwać to nie znajdę lepszego miejsca niż „Art Naif Festiwal”. Zacznę od sprawy oczywistej: każdy artysta naiwny to indywidualność z własnym postrzeganiem rzeczywistości, doświadczeniami kulturowymi i właściwym sobie niepowtarzalnym stylem. Istnieje jednak coś wspólnego i łączącego wszystkich – radość i świadomość bezcenności ulotnych chwil. A z drugiej strony – brak cynizmu, agresji i zła.

Manuel Escobar Rios, Peru

Arkadiusz Koniusz, Polska

Jose Jorge Chavez Morales, Peru

Valeria Tofan, Rumunia

Jakieś skojarzenia z tym związane? Ależ tak, przecież to świat widziany oczami dziecka, choć nie dziecinny. Wspominałem już o tym w poprzednich relacjach, bo tego wątku zwyczajnie nie da się pominąć. Sztuka wystawiana na „Art Naif Festiwal” tym bardziej trafi do wyobraźni i tym bardziej stanie się czytelna, im lepiej udało się nam zachować w sobie dziecko. Jego prostotę postrzegania świata i umiejętność abstrakcyjnego widzenia rzeczywistości.

Adżana Modlitbova, Słowacja

Neluta Staicut, Rumunia

Martine Guinguand, Francja

Mkumba Steven, Tanzania

Jadwiga Fastnacht, Polska

Catherine Carlier, Francja

Zsoka Mandoki Halasz, Węgry

Carmen Garcia Aguera, Hiszpania

Krzysztof Webs, Polska

Sztuka naiwna staje się z roku na rok coraz popularniejsza. Wystawiana w poważnych galeriach, nieskrępowana śmiało wkracza na salony. Być może jest głębsze wyjaśnienie tego fenomenu. Bo to nie tylko „ładne obrazki” ocieplające nudną powtarzalność zimnych skandynawskich wnętrz. Mamy coraz bardziej dosyć nakazowego widzenia świata w ramach wszędobylskiej poprawności, również w narzucaniu obowiązującej estetyki i równającej do przeciętności globalizacji. Tęsknimy za czymś, co jest czyste, dobre i naturalne. Za prawem do bycia sobą. Kimś podobnym do artystów naiwnych.

Czy mi się zdaje, że zazdrościmy im wewnętrznej niezależności?

Stephan Chivinya, Tanzania

Arlette Martin, Francja

Stephane Delapree, Kambodża

Anna Przepióra, Polska

Timo Hämäläinen, Finlandia

Svietlana Murovana, Ukraina

Przydaje się w trakcie oglądania ponad trzystu prac z całego świata czujne oko. Dzięki temu uda się łatwiej wychwycić i zrozumieć różnice kulturowe artystów z odległych zakątków, ale i tak wniosek ogólny sprowadzi się do pewnej diagnozy. Mówi o tym w jednym z wywiadów Iwona Lifsches, Dunka polskiego pochodzenia, laureatka Grand Prix katowickiego festiwalu z 2014 roku: „Być może sztuka naiwna jest coraz bardziej popularna, ponieważ przypomina wcześniejszą epokę, kiedy codzienne życie było mniej szalone, kiedy był czas dla rodziny i znajomych, a spotkania odbywały się w przyjaznej atmosferze niezmąconej dźwiękami telefonów komórkowych i nieustanną aktualizacją swoich profili na Facebooku. A może dlatego, że przypomina nam o pozornie błahych momentach w życiu, których nie powinniśmy przegapić? Jedno jest pewne – to sztuka, która rozgrzewa serca i koi duszę.”

Ostatnie zdanie jest najlepszą definicją sztuki naiwnej, jaką znalazłem.

Na fotografii tytułowej obraz Angeli Gonzalez z Kolumbii

Zobacz też:

O co chodzi z naiwnością w sztuce naiwnej

Lekarstwo na szarość? Malarstwo Pawła Wróbla



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

SZTUKA NAIWNA PO RAZ… JUŻ NIE LICZĘ
20.11.2018
Carlos Rojas, Hiszpania
ART NAIF FESTIWAL. LISTOPAD W SIERPNIU?
10.08.2018
XI ART NAIF FESTIWAL. ŚWIĘTO PO RAZ JEDENASTY
20.07.2018
MALARSTWO NAIWNE. MOŻNA NIE LUBIĆ?
07.04.2018
O CO CHODZI Z NAIWNOŚCIĄ W SZTUCE NAIWNEJ
29.06.2017
LEKARSTWO NA SZAROŚĆ? MALARSTWO PAWŁA WRÓBLA
17.02.2017