Obserwuj mnie

Zamknij
Stało się. Po kilkudziesięciu latach sięgnąłem ponownie po W pustyni i w puszczy Sienkiewicza. Rasistowską, przeżartą do ostatniej kropki faszystowskim trądem powieść o perypetiach 14-letniego Stasia i  małej Nel. Nic mnie nie usprawiedliwia. A już całkowicie się pogrążam, mówiąc, że odkładałem książkę z żalem, bowiem dawno nie przeczytałem powieści równie zajmującej, napisanej pięknym, z lekka […]
Czytaj dalej
Dwie powieści wszystkim (mam nadzieję) znane. Niby dla dzieci, a wchodzące od dawna do kanonu literatury. Czy obie książki mojego dzieciństwa pozostają również książkami wieku dojrzałego? Czy też treści wyblakły, pozostały jedynie emocje związane ze wspomnieniami sielskimi, anielskimi? Wracam dziś do „Chłopców z Placu Broni” Ferecsa Molnára i „Przypadków Robinsona Crusoe” Daniela Defoe.
Czytaj dalej
„Jako autor Uczty, Platon jest protoplastą uczty Krzysia na cześć Puchatka” i dla równowagi: „Królik zapytał: – Co wolisz, miód czy marmoladę do chleba? – Puchatek był tak wzruszony, że powiedział: – Jedno i drugie.” Najciekawiej się dzieje, gdy książki dzieciństwa zderzają się z jakimś krytycznoliterackim opracowaniem. Choćby nie wiem, jak odkrywczo autor o nich […]
Czytaj dalej
Stanisław Lem – za życia dyżurny kolejkowicz do Nobla – nie potrafił wzbudzić mojego zachwytu, choć przeczytany w podstawówce „Obłok Magellana” do dziś wspominam jako duże przeżycie. Nieporównanie większe w latach dzieciństwa wywarł jednak Juliusz Verne. Tyle przewidziałem na dzisiaj z dziedziny science-fiction, w kolejce czekają jeszcze „Baśnie” Andersena i „Janko muzykant” Sienkiewicza.
Czytaj dalej
Wizyta na ostatnich targach książki uświadomiła mi, że współczesna literatura dla dzieci to temat całkowicie mi obcy. Nie zamierzam się tłumaczyć, że z niej wyrosłem, że tyle ambitnej i „dorosłej” czeka w nieskończenie długiej kolejce. Dobra literatura, bez względu na wiek adresata, jest dobrą literaturą. Dzieci, jak wiadomo, są szczególnie surowymi krytykami, więc książka wyrastająca […]
Czytaj dalej
Kiedyś co dwa lata, ostatnio co roku, pojawiają się wyniki badań czytelnictwa publikowane przez Bibliotekę Narodową. Rozgrywa się wtedy dobrze znany scenariusz. Lamenty i biadolenia trwają mniej więcej dwa tygodnie, po czym wszyscy wracają do swoich spraw w poczuciu dobrze spełnionego, ale i beznadziejnego obowiązku. Zapada cisza aż do następnego roku. A że nie widać […]
Czytaj dalej
Niepozorna książka formatu zeszytowego. Jeden z moich ostatnich nabytków antykwarycznych. Na okładce koloru wypłowiałej zieleni tytuł: „Elementarz dla I klasy szkół powszechnych miejskich”. Wydanie z 1938 roku. Na żadnej ze stu czterdziestu czterech stron nie uświadczysz koloru. Tylko czerń druku i sepia kartek, niegdyś zapewne śnieżnobiałych. Obok elementarz drugi, a właściwie cały czteroczęściowy zestaw. Lakierowane […]
Czytaj dalej
Zdarzyło mi się kupić książki dla okładki. Nie pamiętam już, czy pożałowałem decyzji. Inny powód, na pozór równie mało sensowny, to kupowanie tylko dlatego, że pierwsze zdanie zawładnęło bez reszty wyobraźnią, emocjami. Przyznaję, tak bywa. Odczytuję je po wielokroć, skupiam się tylko na nim i doprawdy, czasem dopiero po dłuższej chwili spostrzegam, że jest drugie […]
Czytaj dalej