Obserwuj mnie

Zamknij
Węgrów najwyraźniej tak męczy czterdziestodniowy post, że Wielkanoc nosi u nich nazwę Húsvét, czyli jedzenie mięsa. Wyczytałem, że świąteczne śniadanie naszych bratanków składa się, naturalnie, z szynki, ale zaraz za nią na stół wjeżdża gulasz, paprykarz z baraniny, pieczony comber jagnięcy lub udziec barani. Niekiedy też zupa z głowy jagnięcia. Coś mi się zdaje, że […]
Czytaj dalej
Pamiętam swój pierwszy raz, sprzed roku. Jakoś łatwiej było wtedy opanować obawy przed wyruszeniem na nieznaną trasę niż wczoraj, w marcowy wieczór, poskromić narastający niepokój przed powtórką. Po prostu, rozpoczynając marsz wiedziałem, co mnie czeka. I czekało. Bo Ekstremalna Droga Krzyżowa jest – w świecie szafowania hiperbolami i ogłaszania co rusz megagwiazd, superfilmów i hiperwydarzeń […]
Czytaj dalej
Nie poddawałem się, bez cienia wątpliwości podążałem do celu. Do głowy mi nie przyszło, że mogę zrezygnować. Od pierwszej do ostatniej minuty szedłem pełen entuzjazmu. Coraz bardziej zachwycony wewnętrzną siłą i niezłomnością, której z każdym kilometrem przybywało. Aż szczęśliwy doszedłem. Niestety, to nie ten wstęp. Choć chciałbym, żeby tak było, nic się w nim nie […]
Czytaj dalej