Obserwuj mnie

Zamknij
Bez wątpienia rozpoznawalni. Nie każdy powie, że godni podziwu. Przeciwnie, wielu z rezerwą i dystansem o nich myśli. Sławomir Koper, opisując w książce „Ulubieńcy bogów” losy czterech artystów, ich osobliwe biografie i koszty, jakie ponieśli za odniesienie ogromnego sukcesu, daleki jest od nachalnego wartościowania. Wnioski pozostawia czytelnikowi. O kimże opowiada? Bohaterami są: Marek Grechuta, Ryszard […]
Czytaj dalej
Jeszcze tylko miłosiernie krótki luty i pierwszego marca świątecznie powitam wiosnę. Kiedy fanfary umilkną, zabiorę się za coś, co uwielbiam – za odkrywanie Polski. Bo to kraj pełen niespodzianek. Czym by się tu jednak zająć w czasie długich zimowych wieczorów, jeszcze przed wyprawami? Od lat zdarza mi się wtedy przeglądać rewelacyjny album wydawnictwa Bosz, zatytułowany […]
Czytaj dalej
Z dziwnych i zagadkowych powodów ominęła mnie lektura tej powieści w dzieciństwie. Nie dostałem jej nigdy w prezencie, omijałem w bibliotece. Aż wreszcie, mając dwadzieścia kilka lat,  kupiłem ją sobie i po raz pierwszy przeczytałem. Nie mam więc nic do powiedzenia na temat wspomnień małego chłopca, ale za to dobrze pamiętam zaskoczenie absolwenta polonistyki. Bo […]
Czytaj dalej
Rysiek był klasowym skarbem na nudnych lekcjach języka polskiego. Przed maturą nadszedł czas na „przerabianie” twórczości współczesnej polskiej awangardy. Wszyscy siedzieliśmy szczególnie otępiali, spoglądając bezsilnie na ledwo pełzające minuty. Pamiętam, Miron Białoszewski znalazł się wówczas na samym niechlubnym szczycie polonistycznej nudy. Pani profesor chciała się od nas stale, koniecznie i precyzyjnie dowiedzieć, co autor miał […]
Czytaj dalej
Od razu, w pierwszych słowach, przyznaję się do trzech rzeczy. W cyklu „Lektury ponowne” przedstawiam powieść, którą przeczytałem dopiero teraz, a nie ponownie. Umieszczanie jej wśród nowości byłoby pomysłem jednak dość karkołomnym. Po drugie, zdumiony jestem, że przeczytałem ją do końca. A po trzecie, właściwie nie wiem, jak to się stało, ale „Lato leśnych ludzi” […]
Czytaj dalej
Nieznośny egoista i ekscentryk, dla którego istniała tylko pierwsza osoba liczby pojedynczej. Dla innych barwny ptak, miotający się w zamkniętej na głucho klatce komunistycznej Polski. Nie ma co, Tyrmand budzi emocje nawet trzydzieści lat po śmierci. Tak jest zawsze, gdy mamy do czynienia z silną osobowością, która lubi narzucać swój punkt widzenia. Może nie byłoby […]
Czytaj dalej
Czy to możliwe, by w jednym niewielkim opowiadaniu zdemaskować nikczemność całego systemu? Bez pouczania, mentorstwa, przyznania sobie przywileju wszechwiedzy narratora? Owszem, przy spełnieniu dwóch warunków. Posiadania literackiego talentu i osobistych, życiowych doświadczeń, które tekst uczynią krystalicznie wiarygodnym. Oba warunki spełnił Aleksander Sołżenicyn. Dlatego „Jeden dzień Iwana Denisowicza” odbija się w pamięci tak mocną pieczęcią.
Czytaj dalej