Obserwuj mnie

Zamknij
Tuż po zdanym egzaminie na prawo jazdy, przejęty prowadziłem samochód już bez instruktora. To był Fiat 126p. Do domu pozostało kilka kilometrów. Pięćdziesiąt na wskaźniku prędkości. Silnik wyje. Nic dziwnego, bo na dwójce. Na nieśmiałą sugestię usłyszaną z tylnego siedzenia: „może wrzuć trójkę”, odpowiedziałem wtedy całkiem poważnie: „już się nie opłaca”. Przypomniałem sobie mój wyczyn, […]
Czytaj dalej