Obserwuj mnie

Zamknij
Młodo dziołcha wleciała uradowano do izby i pado: – Babko, pamiętocie wy jeszcze jak wos kto pierwszy roz pocałowoł? – Kaj tam, jo już nawet łostatniego nie pamiętom. Albo ten: Kulomiot do trenera: – Dzisioj musza pokozać klasa. Na trybunie siedzi moja teściowo. – Eee, niy dociepniesz. Te same dowcipy opowiedziane literacką polszczyzną już tak […]
Czytaj dalej
Najlepiej śląskie wice, czyli dowcipy, opowiadał mój wujek, nomen omen, Wicenty, którego przy okazji wpisów poświęconych gwarze Górnego Śląska ciepło już nieraz wspominałem. Dialekt tego obszaru staje się powoli modny, a na pewno akceptowany, co jeszcze nie tak dawno było mało oczywiste. Wciąż jednak brakuje dobrego słownika polsko-śląskiego, stąd wiedza opierana jest na wspomnieniach z […]
Czytaj dalej
Wszedłem do lasu. Widać, że byle jak sklecony szałas od dawna nie jest zamieszkały. Wygasłe ognisko, obok kości pozostawione po sutej uczcie. Łupiny orzechów. Tak wyglądało obozowisko na terenach dzisiejszego Śląska przed wynalezieniem rolnictwa. Dopiero w neolicie, jakieś siedem i pół tysiąca lat temu, po raz pierwszy w dziejach człowiek zaczął hodować zwierzęta, uprawiać rośliny. […]
Czytaj dalej