Obserwuj mnie

Zamknij
Żaden z poetów nie dał mi większej przyjemności intelektualnej, głębszego wzruszenia, poczucia obcowania z przekazem czystym i uczciwym niż Zbigniew Herbert. Pomyśleć tylko, że pierwsze literackie z nim spotkanie było katastrofalnie złe. Doszło doń, a jakże, na śmiertelnie nudnej lekcji polskiego w liceum. „Zniszczony” ulubionym pytaniem polonistki, zadawanym w trakcie wszystkich bez wyjątku interpretacji: „co […]
Czytaj dalej
Bez wątpienia rozpoznawalni. Nie każdy powie, że godni podziwu. Przeciwnie, wielu z rezerwą i dystansem o nich myśli. Sławomir Koper, opisując w książce „Ulubieńcy bogów” losy czterech artystów, ich osobliwe biografie i koszty, jakie ponieśli za odniesienie ogromnego sukcesu, daleki jest od nachalnego wartościowania. Wnioski pozostawia czytelnikowi. O kimże opowiada? Bohaterami są: Marek Grechuta, Ryszard […]
Czytaj dalej
Przekonałem się wiele razy, że obraz artysty, o którym już sporo wiem, z reguły nie zmienia się radykalnie pod wpływem kolejnej lektury albo jeszcze jednej wystawy, a raczej dopełnia o ważne drobiazgi. Daje poczucie większej bliskości. Ktoś taki staje się z czasem niemal dobrym znajomym z rozpoznanymi nawykami, słabostkami, drobnymi i większymi dziwactwami. Nie tyle […]
Czytaj dalej
Niełatwo wywołać we mnie cieplejsze uczucia do Wisławy Szymborskiej. Nie chodzi o poezję, w każdym razie nie tylko. Żadna to wrogość, broń Boże, tylko swoisty uraz, z którym sobie słabo radzę. Od kiedy trwa ten stan rzeczy? Mogę precyzyjnie odpowiedzieć. Od trzeciego października 1996 roku. Dnia, w którym Nagrodę Nobla przyznano jej, a nie Zbigniewowi […]
Czytaj dalej
Nie mam problemu z Filipowiczem. Po dwudziestu siedmiu latach od śmierci pozostaje niezrównanym mistrzem krótkiej formy. Lubię wracać do jego opowiadań; kilka książek stoi na moich półkach, inne od czasu do czasu wypożyczam w bibliotece. Mam za to spory kłopot z Szymborską. Czas mija, nic się nie zmienia. Chodzi mianowicie o Zbigniewa Herberta. A dokładnie, […]
Czytaj dalej