TAK CZY TAK? CODZIENNE ROZTERKI JĘZYKOWE (CZ. VI)


Szóste spotkanie z uciążliwymi niekiedy kłopotami językowymi będzie, jak sądzę, obfitowało w zaskoczenia. A może, chylę czoła przed znawcami polszczyzny, wcale nie. Sprawdźmy, czym prędzej.

BĘDĘ WSZCZYNAŁ CZY WSZCZNĘ

Nie mogę sobie odmówić tej przyjemności. Dlaczego? Choć obie, a w zasadzie trzy formy są poprawne, a więc: będę wszczynał lub będę wszczynać oraz wszcznę, to odmiana przez osoby krótkiej formy czasu przyszłego czasownika wszcząć jest wyzwaniem dla każdego Polaka:

wszcznę, wszczniesz, wszcznie, wszczniemy, wszczniecie, wszczną.

Jeśli macie „pod ręką” obcokrajowca, niech spróbuje.

JEMU CZY MU

Zależy, gdzie znajduje się jeden z tych zaimków w zdaniu. Formy długie (jemu, również tobie, mnie) występują zawsze na początku i z reguły na końcu zdania: jemu nigdy się nie uda, zwróć dług jemu (w domyśle – a nie jej), tobie wierzę bez reszty, mnie to daj.

Formy krótkie (mu, ci, mi) występują w zdaniu w pozycji nieakcentowanej, a więc najczęściej w środku zdania: nigdy mu się nie uda, zwróć mu dług, wierzę ci bez reszty, daj mi to.

W większości wypadków działa automatyzm, choć problemy z mi/mnie oraz mu/jemu zdarzają się zaskakująco często.

Mi się zdaje, że dług jemu oddał. Oby nie tak.

DOSIĄGŁ CZY DOSIĘGNĄŁ

Dobre wieści – jak kto woli. Częściej w języku spotkać można dłuższą formę dosięgnął. Wykluczamy za to formę: dosięgł.

Poprawnie:

dosięgnąłem (rzadziej: dosięgłem)
dosięgnęłam (rzadziej: dosięgłam)
dosięgnął (rzadziej: dosiągł)
dosięgnęła (rzadziej: dosięgła)
dosięgnęło (rzadziej: dosięgło)
dosięgnęliśmy (rzadziej: dosięgliśmy)
dosięgnęłyśmy (rzadziej: dosięgłyśmy)
dosięgnęli (rzadziej: dosięgli)
dosięgnęły (rzadziej: dosięgły)

Starał się, ale jeszcze nie dosięgnął/nie dosiągł celu. Używając formy dosięgł może o tym pomarzyć.

MLASKAM CZY MLASZCZĘ

Jestem pod wrażeniem inwencji autorów Słownika Języka Polskiego w wymyślaniu synonimów tego słowa: głośno jeść; smoktać, cmoktać, cmokać, glamać, ciamkać.

Do rzeczy. Zdaje się, że dzisiaj same krzepiące nowiny, bowiem i w tym przypadku, obie formy są równie poprawne. Szczerze mówiąc, dopiero teraz zauważam, jak dziwne to słowo. Patrzę i patrzę, nadziwić się nie mogę.

Ja mlaszczę, ty mlaszczesz. Ja mlaskam, ty mlaskasz.

Przy okazji – można powiedzieć: ja klaszczę, ty klaszczesz, i można: ja klaskam, ty klaskasz. Ale „urody” mlaskania w tym już nie ma.

DŻDŻA CZY DEŻDŻ

Spojrzałem rano za okno. Dżdży, pomyślałem. I wpędziłem się w zabawny kłopot. No bo jak właściwie wygląda mianownik. Pojęcia nie miałem, a jakiś być musi. I jest.

Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego notuje: Dżdża, termin używany przez meteorologów jako określenie drobnego deszczu.

Szukałem w literaturze, nie udało mi się znaleźć dowodów na użycie tego słowa w mianowniku.  Można podejrzewać, że powstało ono (wiem, zabrzmi to dziwnie) z obowiązku uzupełnienia form: dżdżu, dżdżowi, dżdżem o brakujący pierwszy przypadek. Na dobrą sprawę, ów niesforny mianownik powinien mieć postać deżdż. Forma ta w ciągu wieków uległa jednak ubezdźwięcznieniu, dając deszcz (pozostałości tematu zachowały się do dziś właśnie w dżdżystym oraz w dżdżownicy), a jego miejsce zajęła egzotyczna dżdża.

Dociekliwy czytelnik zauważy, że dżdża jest rodzaju żeńskiego, więc w dopełniaczu zamiast dżdżu powinno być dżdży, w narzędniku dżdżą, a nie dżdżem itd. Dlaczego tak się dzieje, trudno mi powiedzieć. Okolicznością łagodzącą może być fakt, że w polszczyźnie istnieje masa słów – wolnych strzelców, zachowujących się pozaregulaminowo.

SSAM CZY SSĘ

Z rozterek językowych można wychodzić obronną ręką na różne sposoby. Opowiadał mi kolega, jak to na pytanie, co robisz, nie wiedział, czy ma powiedzieć: ssę? ssam? cukierek. I wydając rozpoznawalne odgłosy, odpowiedział: chrupię landrynkę.

Co zrobić, żeby w spokoju ssać cukierki? Szybko sprawdzić odmianę. Poprawnie czasownik ten odmienia się: ja ssę, ty ssiesz, on, ona, ono ssie, my ssiemy, wy ssiecie, oni/one ssą. Tryb rozkazujący od tego czasownika to ssij (broń Boże: ssaj). Pozostała twórczość typu ssam, ssię, ssają jest niepoprawna.

A teraz zaskoczenie. Sprawdziłem, która forma czasownika powszechniejsza. Przecierając oczy, sprawdziłem ponownie. Wyszukiwarka nie kłamie – dla poprawnej formy wyrazu „ssę” znaleziono marne czterdzieści siedem tysięcy wyników, a dla błędnej „ssam” aż półtora miliona! Językoznawcy w tym kraju nie mają łatwo.



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

NAGA PRAWDA IDZIE JAK W DYM I NIE LEJE KROKODYLICH ŁEZ
17.12.2020
ZABŁOCKI NA MYDLE, CZYLI GŁUPI JAK BUT (Z LEWEJ NOGI)
12.11.2020
SZARAPOVA CZY SHARAPOWA I INNE MANOWCE
22.10.2020
OŚCIĄ W GARDLE. JASNE, ŻE O KOŚCIACH TEŻ BĘDZIE
24.09.2020
DUŻĄ LITERĄ, MAŁĄ LITERĄ. WIEDZA TAJEMNA? (CZ. 2)
10.09.2020
PISOWNIA RELIGIJNA, CZYLI DYLEMATY NIE TYLKO ŚWIĄTECZNO-ŚLUBNE (CZ. 1)
03.09.2020
KARTOFEL I ZIEMNIAK. KTO RZĄDZI W TYM ZWIĄZKU?
20.08.2020
ROZMAITOŚCI JĘZYKOWE Z KOŚCIOŁA, SPORTU I KUCHNI
13.08.2020
WSZYSTKA PO 5 ZŁOTYCH! UPUST (OPUST?) NADZWYCZAJNY
14.05.2020