TAK CZY TAK? CODZIENNE ROZTERKI JĘZYKOWE (VIII)


Z czterech dzisiejszych przykładów, dwa zasłyszałem (głośne rozmowy przez telefon w miejscach publicznych to niewysychające źródło dla tego cyklu), jeden przytaczam z gazety, a jeden uważam za podchwytliwy. I od niego zaczynam.

NOTABENE CZY NAWIASEM MÓWIĄC

Najpierw kilka wyjaśnień, potem zaskoczenie. Czytam w Słowniku Języka Polskiego: notabene – wyraz wtrącony w tekst zdania, poprzedzający jakąś dodatkową, ale ważną informację.

Pochodzi z łaciny i oznacza w tym języku zważ dobrze, zauważ dobrze. Niby wszystko jasne. Czy można w związku z tym popełnić w zdaniu błąd? Niestety, tak. Oto kilka przykładów z niewłaściwym użyciem: W kalendarzu, który notabene ma kilkaset stron, zapisał swoje wrażenia. Nic nie wskazuje, żeby grubość kalendarza miała jakieś szczególne znaczenie dla wymowy całości. Podobnie rzecz ma się ze spotkaniem pisarza: Stasiuk, którego notabene widziałem w kawiarni, napisał bardzo słabą powieść. Nawet, jeśli chciałbym się pochwalić oglądaniem Stasiuka to nie jest to fakt wyjątkowej wagi.

Co innego zdania: Jest zawodowym kierowcą od lat, chociaż notabene przepisy ruchu drogowego są mu obce. Zaskakuje informacja, że kierowca zawodowy nie zna przepisów. Faworyt meczu przegrał sromotnie, notabene z ostatnim klubem w tabeli. Wyraz notabene wzmacnia zaskoczenie, że czołowy klub przegrywa ze słabeuszem. Śmiał się długo i hałaśliwie, notabene sam nie wiedział z czego. Bo najczęściej jakiś powód istnieje.

Czasem spotkać można zwrot nawiasem mówiąc jako synonim notabene. Zastanawia mnie, skąd ten dziwaczny pomysł, skoro funkcja jest zupełnie odmienna: wtrącenie po notabene musi być ważne, istotne, a nawiasem mówiąc (podobnie jak przy okazji) wprowadza treść marginalną, wtrąconą mimochodem, poboczną. (Nawiasem mówiąc, wiedziałem, że nie przyjdzie. Chciałem ci o tym powiedzieć, nawiasem mówiąc, przy śniadaniu).

Notabene czy nawiasem mówiąc? Odradzam automatyzm i beztroskie żonglowanie tymi formami w zdaniu. Wszystko zależy od kontekstu.

IŚĆ PO NAJMNIEJSZEJ LINII OPORU CZY IŚĆ PO LINII NAJMNIEJSZEGO OPORU

Dwukrotnie w ostatnich dniach zdarzyło mi się słyszeć zwrot iść po najmniejszej linii oporu. Postanowiłem na ten dość częsty błąd w logicznym myśleniu zareagować. Zastanówmy się, co da większy efekt: abstrakcyjna najmniejsza linia czy najmniejszy opór? Jasne, że to drugie, bo przecież najmniejszy opór coś ułatwi, a nie najmniejsza linia, z której żadnego pożytku (a przynajmniej nie potrafię go wymyślić).

To trochę tak jakby powiedzieć: wyrażam najwyższe słowa niepokoju zamiast słowa najwyższego niepokoju. Podobny rodzaj nieprawidłowego użycia w wypowiedzi innej formy niż oczekiwana nazywa się w językoznawstwie enallage [analaż] (z gr. zamiana, przemienność).

Tak więc po chwili namysłu wypowiadajmy jedyną słuszną wersję, czyli iść po linii najmniejszego oporu.

NOWOCZEŚNIEJSZY CZY BARDZIEJ NOWOCZEŚNIEJSZY

W audycji radiowej była mowa o bardziej nowocześniejszym sprzęcie audio. Na domiar złego powtórzono to określenie, tym samym popełniając błąd nazywany pleonazmem.

Spójrzmy, stopień wyższy jest już przecież obecny w samej formie przymiotnika nowocześniejszy, dodatkowe użycie przysłówka posiłkowego bardziej jest całkowicie niepotrzebne i niewłaściwe.

Skąd się ta maniera bierze? Z marketingu, rzecz jasna, który wszelkimi sposobami próbuje udowodnić, że jakiś produkt jest lepszy niż konkurencyjne.

A skoro o stopniowaniu przymiotników. W najlepsze trwa proces wypierania stopniowania prostego na rzecz opisowego. Szczerze mówiąc, trochę mnie to dziwi; w języku ekonomia też ma coś do powiedzenia i formy krótsze są chętniej używane od dłuższych. Dlaczego więc wolimy powiedzieć bardziej wesoły od weselszy, bardziej mocny od mocniejszy, bardziej głośny od głośniejszy, bardziej jasny od jaśniejszy?

Co prawda zjawisko to nie jest przez większość językoznawców traktowane jako błąd, ale jeśli komuś zależy na poprawniejszym (nie – bardziej poprawnym) i zgrabniejszym (nie – bardziej zgrabnym) wysławianiu się, powinien wrócić do stopniowania prostego.

Siła języka polskiego (innych też) tkwi w prostocie.

Ze stopniowaniem wiąże się następna rozterka językowa.

NIEŁATWIEJ CZY NIE ŁATWIEJ

Odpowiedź byłaby prosta (pisownia tym bardziej), gdyby partykuły nie z przymiotnikami w stopniu równym, wyższym i najwyższym zapisywano identycznie. A jest inaczej.

Otóż, nie z przymiotnikami w stopniu równym piszemy łącznie: niezły, niedrogi, niesmaczny, niedobry, niemiły, nieskąpy, niepolski, niesłony, niepoznański.

Natomiast przed przymiotnikami i przysłówkami w stopniu wyższym i najwyższym partykułę nie piszemy rozdzielnie: nie lepiej, nie najlepiej, nie gorzej, nie najgorzej; nie gorszy, nie najgorszy; nie łatwiejszy, nie najłatwiejszy; nie łatwiej, nie najłatwiej.

Tak więc:

stopień równy – niełatwo

stopień wyższy – nie łatwiej

stopień najwyższy – nie najłatwiej

Żeby nie było zbyt prosto; co prawda, zdaję sobie sprawę, że przykłady, które za chwilę podam są na co dzień w polszczyźnie rzadko używane, warto jednak wiedzieć: jeśli cząstka naj- określająca stopień najwyższy występuje przed partykułą nie, piszemy takie formy razem. Chodzi o przykłady typu: najniegrzeczniej, najniegrzeczniejszy, najniestaranniej, najniestaranniejszy, najniemilej.



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

TAK CZY TAK? CODZIENNE ROZTERKI JĘZYKOWE (XVIII)
09.05.2019
TAK CZY TAK? CODZIENNE ROZTERKI JĘZYKOWE (CZ. XVII)
09.10.2018
TAK CZY TAK? CODZIENNE ROZTERKI JĘZYKOWE (CZ. XVI)
14.09.2018
TAK CZY TAK? CODZIENNE ROZTERKI JĘZYKOWE (CZ. XV)
28.08.2018
TAK CZY TAK? CODZIENNE ROZTERKI JĘZYKOWE (CZ. X)
18.05.2018
TAK CZY TAK? CODZIENNE ROZTERKI JĘZYKOWE (CZ. IX)
30.04.2018