TOMASZ GAŁUSZKA OP „INKWIZYTOR TEŻ CZŁOWIEK” (RECENZJA)


Gratka. Prawdziwa gratka dla wszystkich dociekliwych, podejrzliwie traktujących rozpowszechnione, nieustająco wygłaszane identyczne opinie. Dla tych, którzy słysząc o mrokach średniowiecza, niebywałych zasługach Rewolucji Francuskiej, geniuszu epoki oświecenia przyglądają się z lekką ironią swojemu rozmówcy. Autor pasjonującej książki „Inkwizytor też człowiek”, ojciec Tomasz Gałuszka jest dyrektorem Dominikańskiego Instytutu Historycznego w Krakowie, ale przede wszystkim jest historykiem zgłębiającym od lat temat herezji, inkwizycji, historii papiestwa. Śledzę jego dorobek i z przekonaniem mogę napisać: interesuje cię trudna historia, zawikłane dzieje nie tylko Kościoła, wokół których narosła cała, często wielowiekowa skorupa bezmyślnie powtarzanych frazesów? Czytaj ojca Gałuszkę.

Lektura jego książek i artykułów to prawdziwe wyzwanie (a czasem niemały szok) dla przekonanych, że dobrze wiedzą i właściwie oceniają, bo przecież wszyscy wokół podobnie o jakimś zjawisku myślą. Czy można liczyć na zaskoczenie i tym razem? Zobaczmy.

W recenzji posłużę się łacińską zasadą „pars pro toto”, czyli część zamiast całości. Streszczę jeden z rozdziałów, by zachęcić do lektury pozostałych. Wybór trudny, prawie trzysta stron podzielonych na dwie części: „Rozmowy” i „Opowieści” dominikanina, który pisze zajmująco, ze swadą, bez zadęcia. Z rzadką dziś erudycją i niepokorą wnikliwego badacza.

Spośród kilkudziesięciu poruszanych problemów w końcu wybieram temat inkwizycji. Powiało swądem palonych na stosach niewinnych ludzi, ciemnotą średniowiecza, okrucieństwem Kościoła. A jak było naprawdę?

CZY INKWIZYTOR BYŁ SADYSTĄ?

Autor już na samym początku zaznacza, że – aby zmierzyć się z czarną legendą inkwizycji – należy przeprowadzić szerokie badania z wielu dziedzin, przede wszystkim historii, prawa, teologii, mentalności społecznej. Można się wtedy dowiedzieć, że procedur inkwizycyjnych nie wymyślił Kościół; stosowane były od starożytności, a w XIII wieku obowiązywały zarówno w prawie kościelnym i świeckim. Z jedną różnicą, w tym pierwszym dochodził aspekt spowiedzi i pokuty. Właśnie dlatego tak często inkwizytorami byli dominikanie – specjaliści od spowiedzi i wybitni teologowie. Autor dowodzi, że dzisiaj procesami kierowaliby tacy duchowni jak ojcowie Jacek Salij, Jan A. Kłoczowski czy ksiądz Michał Heller.

Rzecz w tym, że wiekom średnim obce było zjawisko obojętności na kwestie zbawienia bliźniego. Kiedy więc chodziło o sprawę najważniejszą – nawrócenie grzesznika, tylko najlepszych stawiano do ratowania innych.

Dla nas to jest niezrozumiałe. Jesteśmy na przykład skłonni stwierdzić, że jeśli ktoś chce umrzeć, to niech sobie umiera. Nie walczy się o niego, jeśli on sam nie chce. Ludzie średniowiecza, dzięki myśleniu wspólnotowemu, nie zostawiali takiej osoby samej i walczyli o jej zbawienie nawet wbrew jej woli, choćby przyszło potraktować ją najsurowszą terapią.

inkwizytor też człowiek jpg.

Jak to wyglądało w praktyce? Do parafii przybywali duchowni z kazaniami pokutnymi. Miały one przygotować do poważnego rachunku sumienia i przypominały dzisiejsze rekolekcje. Kończyły się czasem łaski (tempus graciae), a wierni, którzy dopuścili się grzechów związanych z wiarą otrzymywali pokutę. Dla większości na tym się kończyło. Zdarzało się jednak, że ktoś popierał jakąś formę herezji, związał się z heretykami, po czym w duchu współodpowiedzialności za Kościół obciążał siebie, niekiedy również innych. Te informacje weryfikowano, chyba że dwie osoby cieszące się społecznym szacunkiem obciążały wskazanego człowieka. Wtedy wszczynano proces. Często posądzony o herezję przyznawał się od razu. Wyznaczano pokutę i postępowanie zamykano. Jeśli grzech był bardzo poważny heretyk trafiał do aresztu.

Sędzia – inkwizytor ważył co dla takiej osoby będzie najlepsze: jak długo i w jakim więzieniu (…) powinien siedzieć. Były też kary o charakterze dewocyjnym, na przykład posty, pielgrzymki do St. Giles, do Santiago de Compostela albo do lokalnych sanktuariów.

A jeśli oskarżony nie skorzystał z „czasu łaski”? Inkwizytor jako lekarz duszy z całych sił przekonywał, że musi się nawrócić. Naturalnie, wśród inkwizytorów zdarzali się ludzie nieodpowiedni do sprawowania tej funkcji, jak  słynący z okrucieństwa Robert le Bourge, nie stosujący się do upomnień przełożonych i w końcu sam aresztowany.

Jeśli heretyk był przekonany o stronniczości sędziego mógł wnioskować o zmianę, a bogata dokumentacja procesowa (zupełna nowość w tamtych czasach) umożliwiała odwołanie się od wyroku.

TORTUROWANO CZĘSTO I Z SATYSFAKCJĄ?

Ciśnie się na usta pytanie o tortury. Wbrew powszechnej opinii, badania dowodzą, że stosowano je niesłychanie rzadko. O wiele rzadziej i łagodniej (głównie podtapianie i pozbawianie snu) niż w procesach świeckich. I tylko, gdy mimo udowodnionej winy osoba nie przyznawała się, trwając w zatwardziałości woli (pertinax soluntas). Wtedy informowano ją o mających nastąpić torturach, pokazywano narzędzia, drobiazgowo wyjaśniano, w jaki sposób są używane. Najczęściej, podkreśla Tomasz Gałuszka, ta procedura wystarczyła. W XIV wieku duża grupa inkwizytorów podkreślała bezsens stosowania tortur, które niweczą przeżycie prawdziwej i szczerej pokuty.

inkwizytor też człowiek jpg.

Co się działo, jeśli dowody niezbicie wskazywały na winę, a oskarżony nie chciał się nawrócić? Trybunał odstępował od nałożenia pokuty i przekazywał sprawę świeckiemu organowi ścigania. Od wieku XII prawo świeckie równało herezję ze zbrodnią obrazy majestatu i, podobnie jak za zamach na władcę, skazywało na śmierć. Zdumiewające, jak często w materiałach historyków podkreśla się, że inkwizytorzy wielu ludziom uratowali życie; zdarzało się bowiem, że śledczy świeccy ścigający herezję z urzędu, nie posiadając wiedzy teologicznej, ubiegali inkwizytorów i pochopnie wydawali wyroki skazujące.

Zupełną nowością była zasada mówiąca, że człowiek niepoczytalny nie może być sądzony. Stąd przed procesem dokonywano obdukcji lekarskiej.

ŚMIERĆ NA STOSIE. WIDOK CODZIENNY?

Średniowiecze było brutalne, ale nie było okrutne. Na ogół skazańca nie palono żywcem, tylko był on wcześniej duszony przez kata. Zresztą to nie ze względu na widowiskowość egzekucji palenie na stosie było tak przerażającą karą. Najstraszniejsze było to, że po skazańcu nie pozostawał żaden ślad. Nie miał miejsca pochówku – zostawał wykluczony, wymazany ze społeczeństwa nawet po śmierci.

Dlatego śmierć na stosie była ostatecznością. A misji inkwizytora, dodaje autor, „nie powierzano nawiedzonym, charyzmatycznym aktywistom.” To ważne, ponieważ powszechnie uważa się, że osądzali zakonnicy umysłowo ograniczeni, za to o nieograniczonych zapędach sadystycznych. Niestety, sporo złego w umocnieniu fałszywego stereotypu  wyrządził, rozmijający się z prawdą, film „Imię róży” według powieści Umberto Eco.

W średniowieczu człowiek ochrzczony mógł czerpać z całego bogactwa Kościoła, ale jednocześnie Kościół mógł mieć nad nim kontrolę. Jeśli ów człowiek działał na swoją niekorzyść, Kościół dawał sobie prawo do czynnego reagowania. To egzemplifikacja tezy: my jesteśmy Kościołem. Jestem członkiem wspólnoty, więc druga osoba może mieć do mnie prawo. Dzisiaj wolimy mówić „ja”, nie „my”. Kościół często niewiele nas obchodzi, dbamy  o to, żeby się w życiu „spełniać”.

Tylko, czy jeśli zaczniemy staczać się w potępienie, to ktoś o nas zawalczy?

inkwizytor też człowiek jpg.

Gdyby argumenty z rozdziału książki „Inkwizytor też człowiek” nadal nie przemawiały i mogło się komuś wydawać, że tamte praktyki były nadzwyczaj masowe i okrutne postanowiłem zestawić kilka faktów, do których bez większego trudu można dotrzeć.

W trakcie gloryfikowanej Rewolucji Francuskiej w ciągu dwóch lat zamordowano trzydzieści sześć tysięcy ludzi, w tym dwanaście tysięcy bez żadnego wyroku sądowego. O stu kilkudziesięciu milionach ofiar komunizmu nie wspominam. Z punktu widzenia historycznego chwilę temu, bo w 1995 roku, w bośniackiej Srebrenicy kilka lipcowych dni wystarczyło Serbom, aby, tuż obok stacjonujących oddziałów wojsk holenderskich, z zimną krwią zamordować prawie osiem i pół tysiąca muzułmańskich mężczyzn i chłopców.

Tymczasem w „słynącej” ze stosów Hiszpanii na około pięćdziesiąt tysięcy procesów przed trybunałami inkwizycyjnymi w latach 1560-1700 wydano mniej niż pięćset wyroków śmierci. A jednocześnie w XX wieku, pomiędzy 1936 a 1939 rokiem,  zgładzono tam ponad sześćdziesiąt tysięcy obywateli.

Cieszyłbym się, gdyby udało mi się zachęcić do dalszej lektury, bo czekają jeszcze sensacje na temat grzesznych papieży, czarownic latających na miotłach (wyjaśniło się, jak to było z tym lataniem!), krucjat krzyżowych, powodu śmierci Giordana Bruna, reformacji, prawdzie o papieżycy Joannie i wiele jeszcze innych.

Dawno nie czytałem tekstów, które podziałały tak orzeźwiająco i odświeżająco na moje widzenie świata, następstw wydarzeń, potwierdzały niezmienną kondycję człowieka. I tak często w czytaniu zawstydzały. Wydaje ci się, że myślisz oryginalnie i niesztampowo? Przeczytaj książkę „Inkwizytor też człowiek” i dopiero wtedy odpowiedz sobie szczerze. Ja już to zrobiłem.

 

 



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

JAK SIĘ ŻYŁO W ŚREDNIOWIECZNYM MIEŚCIE?
10.03.2018
ZAMEK MIRÓW. BĘDZIE NOWY? JAK NOWY?
17.10.2016
rotunda swietego mikolaja w cieszynie
ŚREDNIOWIECZE ALBO O ŻYCIU I BARDZIEJ O ŚMIERCI
20.01.2016
TYNIEC – RADOŚĆ ŚREDNIOWIECZA (I)
15.10.2015
Zamek w Będzinie
MIASTO KRÓLEWSKIE BĘDZIN
16.08.2015
Średniowieczne mury obronne w Olkuszu
DLACZEGO TĘSKNIĘ ZA ŚREDNIOWIECZEM
28.07.2015