TYNIEC ODBITY (II)


Opactwo benedyktynów założono na dość wysokim i stromym, wapiennym wzgórzu jurajskim. Zwiedzanie warto więc rozłożyć na dwa etapy. Najpierw poznałem część klasztorną z licznymi atrakcjami, które już opisałem. Potem czekało mnie zejście w dół, kilkaset metrów w stronę Wisły, gdzie rano pozostawiłem zaparkowany samochód. Z tego miejsca warto rozpoczynać drugi rozdział eskapady. Można go zatytułować „Tyniec i Wisła”.

Klasztor od prawie tysiąca lat odbija się w wodach naszej największej rzeki. Jeśli wierzyć Janowi Długoszowi, pierwsi zakonnicy przybyli w to miejsce zaledwie czterdzieści osiem lat po przyjęciu chrztu przez Mieszka I. Patrzę na wznoszące się stromo szare zbocza jak na sędziwego świadka historii Polski.

opactwo benedyktynów w tyńcu

opactwo benedyktynów w tyńcu

opactwo benedyktynów w tyńcu

opactwo benedyktynów w tyńcu

Pora na wędrówkę. Teraz szczytami wałów przeciwpowodziowych, wzdłuż prawego brzegu Wisły. Wygodna ścieżka, dostępna również dla rowerów, prowadzi albo w stronę centrum Krakowa /trzynaście kilometrów/, albo – wśród łąk i niewielkich lasków – w kierunku południowo-zachodnim. Najbliższym miastem, położonym o mniej więcej osiem kilometrów, jest Skawina. Trasy ekstremalne jednak nie na dzisiaj, zresztą popołudniowe słońce powoli zniża się ku zachodowi.

widok z opactwa w tyncu na wisłę

opactwo benedyktynów w tyńcu

wisła w okolcach tyńca

„Wzgórze klasztorne jest znakomicie umocnione murami, wieżami tudzież innymi środkami obronnymi, a straż tak w dzień jak i w nocy ustawicznie tam pełni służbę. Piękny to klejnot ojczyzny, a przeciw zasadzkom nieprzyjaciela silna warownia, starodawne miejsce obronne, na którym nawet w dawnych wiekach z powodu wyniosłości wzgórza nigdy nie brakowało twierdzy.”  Jan Długosz, Liber beneficiorum

opactwo benedyktynów w tyńcu

opactwo benedyktynów w tyńcu

Jedna z najstarszych części Opactwa – fragment muru obronnego z pierwszej połowy XIII wieku, a po lewej płynąca w stronę Krakowa Wisła oraz widoczna droga. W tym miejscu przez wieki przeprawiano się przez rzekę.

opactwo benedyktynów w tyńcu

opactwo benedyktynów w tyńcu

„W Tyńcu, w gospodzie „Pod Lutym Turem”, należącej do opactwa, siedziało kilku ludzi, słuchając opowiadania wojaka bywalca, który z dalekich stron przybywszy, prawił im o przygodach, jakich na wojnie i w czasie podróży doznał.” Tak brzmi pierwsze zdanie powieści Henryka Sienkiewicza „Krzyżacy”. I dzisiaj znajdziemy u stóp wzgórza restaurację o tej nazwie, a miejsce, gdzie księżna Danuta z orszakiem starym traktem przekroczyła Wisłę jest nadal widoczne.

opactwo benedyktynów w tyńcu

Teraz zmierzam w przeciwną stronę, w kierunku Krakowa. Do rynku nie dojdę, zajęłoby mi to ponad dwie godziny, ale z przyjemnością obserwuję już w jesiennej scenerii, na początku dosyć odległy, erem Kamedułów na krakowskich Bielanach. To surowy zakon – dzwon budzi Ojców na wspólne modlitwy o 3.30, w ciągu dnia obowiązuje milczenie i dużo pracy fizycznej. Oba klasztory dzielą w linii prostej ponad cztery kilometry. Oba położone na wzgórzach, więc od pięciu wieków zakonnicy tynieccy i bielańscy spoglądają na siebie ponad tym wszystkim, co i tak okazuje się najczęściej marnością nad marnościami.

erem kamedułów na bielanach w krakowie

„Księżna Danuta, Maćko i Zbyszko bywali już poprzednio w Tyńcu, ale w orszaku byli dworzanie, którzy widzieli go po raz pierwszy – i ci podnosząc oczy, patrzyli ze zdumieniem na wspaniałe opactwo, na zębate mury biegnące wzdłuż skał nad urwiskami, na gmachy stojące to na zboczach góry, to wewnątrz blanków, spiętrzone, wyniosłe i jaśniejące złotem od wschodzącego słońca. Z tych okazałych murów i gmachów, z domów, z budowli przeznaczonych na rozliczne użytki, z ogrodów leżących u stóp góry i ze starannie uprawnych pól, które wzrok z wysoka ogarniał, można było na pierwszy rzut oka poznać bogactwo odwieczne, nieprzebrane, do którego nie przywykli i którym zdumiewać się musieli ludzie z ubogiego Mazowsza. Istniały wprawdzie starożytne a możne opactwa benedyktyńskie i w innych częściach kraju, jak na przykład w Lubuszu nad Odrą, w Płocku, w Wielkopolsce w Mogilnie i w innych miejscach, żadne wszelako nie mogło porównać się z tynieckim, którego posiadłości przewyższały niejedno księstwo udzielne, a dochody mogły budzić zazdrość nawet ówczesnych królów.” Henryk Sienkiewicz, Krzyżacy

opactwo benedyktynów w tyńcu

opactwo benedyktynów w tyńcu

opactwo benedyktynów w tyńcu

Żeby podziwiać Tyniec w całej jego krasie warto poczekać na popołudniowe, zniżające się pomału słońce. Odbicia w wodzie sennie płynącej rzeki przypominają obrazy impresjonistów. Dla takich efektów najlepiej przedostać się na drugi brzeg, do wsi Piekary. Przejście w bród pozostawiam śmiałkom, chociaż przez wieki przeprawa w tym miejscu była częścią starego szlaku z Oświęcimia do Krakowa. Dziś od czasu do czasu, przy okazji świąt, flisacy przewożą chętnych na drugi brzeg. Wciąż pielęgnuje się dawne, silne więzi. W końcu przez całe wieki to mieszkańcy Piekar dostarczali Opactwu oczywiście… chleby i wyroby piekarnicze.



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

KALWARIA ZEBRZYDOWSKA. WYSTARCZY RAZ, ŻEBY POWRACAĆ (CZ. I)
11.09.2018
CZERNA. WSZYSTKO NA MIEJSCU
22.05.2018
TYNIEC – RADOŚĆ ŚREDNIOWIECZA (I)
15.10.2015