UCZTA DLA OKA. MERCEDES RETRO – ODSŁONA DRUGA


Mało ważne, że sprint do setki nie mieścił się poniżej pięciu sekund, że prędkości maksymalne ledwo przekraczały 150 kilometrów na godzinę, a nawet jeden z nich toczył się jak nasz poczciwy Maluch. Przenosimy się w erę samochodów, które nie osiągami, a bryłą i detalem miały przykuwać wzrok. Raczej rzadki to przypadek w naszych czasach coraz to większego upodabniania się modeli. Słowem, pora na trzy Mercedesy retro.

Ten żółto-czarny olśniewający kształt pochodzi z 1939 roku. Model nazwano w Stuttgarcie, niestety, bardzo technicznie i zimno: Mercedes 320 – W142 II. Przez sześć lat produkcji, do 1942 były to jedne z najbardziej ekskluzywnych samochodów na świecie.

Zresztą, czy taki grill może pozostawiać jakiekolwiek wątpliwości.

 

W czasie wojny, te solidne i – co tu kryć – niebywale reprezentacyjne, pięciometrowe auta stały się pojazdami dla kadry dowodzenia i nie przypadkiem z ogólnej liczby 5189 egzemplarzy, aż ponad 1800 zostało zarekwirowanych przez Wehrmacht.

 

Wojna miała nieoczekiwany wpływ na konstrukcję silnika. Otóż, aby utrzymać moc 78 koni mechanicznych, konieczne było ciągłe zwiększanie pojemności. Dlaczego? Blokada morska i bombardowania powodowały obniżenie jakości paliwa. Aż w końcu sześciocylindrowy silnik miał – robiące i dziś wrażenie – 3207 cm³. Spalał, co prawda, nawet i 19 litrów na sto, ale był tak silny, że montowano go również w ciężarówce o ładowności dwóch ton. Z drugiej strony, trudno uznać tego Mercedesa za demona prędkości – rozpędzał się do 126 km/h.

 

A już z pewnością do ścigania nie zachęcał kolejny Mercedes 170V – W136. Prędkość maksymalna była dokładnie taka sama jak naszego Malucha, czyli 105 km/h. Tyle przed wojną (egzemplarz pochodzi z 1936 roku) wyciśnięto z silnika 1,7 i 38 KM.

 

Było to w czasach, kiedy do władzy doszli naziści. Udało im się szybko rozwinąć gospodarkę i Niemcom żyło się lepiej, wzrosło więc zapotrzebowanie na  stosunkowo tani samochód.

Czy on wygląda tanio?

 

Ciekawe, że produkcję zakończono w 1942 roku, ale wznowiono ją w 1947, montując jeszcze przez osiem lat ponad osiemdziesiąt tysięcy egzemplarzy.

 

Z kolei ten Mercedes jest siedemnaście lat młodszy od poprzednika, choć rok 1957 to czas dla samochodu jednak odległy. Model znów nazwano brzydko: 190 SL – w121, ale za to urodą tamtemu nie ustępuje.

Napisałem, nie ustępuje? On wygląda nieziemsko!

 

W powojennej biednej Europie, gospodarki zachodnie na gwałt próbowały eksportować swoje towary. Największą siłę nabywczą miały wtedy oczywiście Stany Zjednoczone. Europejskie i japońskie marki samochodowe marzyły o sprzedaży na tym rynku – udawało się nielicznym.

 

Wyjątkiem był sportowy model Mercedesa 190 SL, z całkiem już niezłą prędkością do 175 km/h. Co ciekawe, w USA ten samochód postrzegano jako pojazd dla pań.

 

Obecnie to kolekcjonerski rarytas, a kwota potrzebna na zakup  z roku na rok w kosmicznym tempie wzrasta; w 2005 roku średnia cena sprzedaży aukcyjnej wynosiła 19 500 dolarów. Zaledwie dziesięć lat później wzrosła do 145 000 tysięcy.

 

Dlaczego ta relacja? Rzecz nawet nie w tym,  że pokazywane samochody to Mercedesy. Raczej w nostalgii za niemal utraconą, a uniwersalną niegdyś potrzebą otaczania się przedmiotami ładnymi. Obojętnie, czy to była łyżka, krzesło, drzwi do kamienicy, czy wreszcie samochód.

Szkoda, że gdzieś nam się podziała zdolność doceniania detalu i delektowania się nim.



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

AUTOSTRADY. JAK TO SIĘ ZMIENIŁA POLSKA
05.09.2019
MERCEDESY TRZY. ALE ZA TO JAKIE!
28.02.2019
BEZ GWIAZDY NIE MA JAZDY? PEWNE, ŻE STARY MERCEDES JEST PIĘKNY
13.11.2018
MOTOCYKLE. NIE JEŻDŻĘ, A UWIELBIAM
12.06.2018
VINCENT CURCIO „HENRY FORD” (RECENZJA)
05.11.2017
STARE AUTA ELEKTRYZUJĄ, CHOĆ NIE ELEKTRYCZNE
25.06.2017
AUTA RETRO. I DLATEGO TAK OLŚNIEWAJĄ
16.06.2017
FIAT 126p – MAŁY NARODOWY SYMBOL
14.08.2015
Wnętrze samochodu
CZY AUTO MOŻE BYĆ GRATEM
18.07.2015