UMARŁ STALIN. NIECH STALINOGRÓD WIECZNIE ŻYJE!


Śmierć tyrana – 5 marca 1953 roku, sześćdziesiąt pięć lat temu – nie oznaczała wcale rychłego nadejścia nowej epoki. Przeciwnie, zalana łzami postępowa ludzkość licytowała się, w jaki sposób należy okazać wieczną cześć zmarłemu geniuszowi. Dawne dzieje, można by powiedzieć. Nie tak znów dawne, skoro żyje pokolenie, które na własnej skórze doświadczyło wcielanych w życie absurdalnych pomysłów. Bez wątpienia w czołówce znajduje się zmiana nazwy Katowic na Stalinogród.

Radosne niedowierzanie jednych, że okrutnego dyktatora nie ma wśród żywych. I prawdziwa rozpacz innych, bo jak tu sobie radzić bez „Wielkiego Ojca i Nauczyciela”. Z pierwszym uczuciem lepiej było się nie obnosić, zaś drugie bez reszty zdominowało oficjalne życie publiczne (a w wielu przypadkach, w co trudno z perspektywy czasu uwierzyć, również i prywatne).

Z kroniki Szkoły Podstawowej nr 7 w Katowicach/Stalinogrodzie

Już dwa dni po śmierci „wiecznie płonącego słońca komunizmu”, jak nazywano jednego z największych zbrodniarzy w historii, Komitet Centralny Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej podjął decyzję o zmianie nazwy Katowic na Stalinogród, a województwa na stalinogrodzkie.

Telefonicznie poinformowano o tym władze miasta, a jego mieszkańcy nazajutrz z gazet i radia mogli się dowiedzieć, że takie było ich najgłębsze marzenie. „Trybuna Robotnicza” – największy dziennik regionu, z dumą donosiła:

„Nadano nam zaszczytne miano grodu Stalina. Cała Polska wie, że okażemy się godni tej nazwy, że województwo stalinogrodzkie nigdy nie zawiedzie Ludowej Ojczyzny. Więcej będziemy wydobywać węgla, szybciej wytapiać surówkę i stal, ustokrotnimy pęd obrabiarek i maszyn – tego bowiem wymaga od nas potrzeba chwili, tego żąda od nas bojowa tradycja i honor województwa noszącego dziś dumne imię Stalina.”

Wieczorem, 8 marca o godzinie dziewiętnastej, na dworcu kolejowym zdumieni podróżni usłyszeli po raz pierwszy z megafonów: „Tu stacja Stalinogród, tu stacja Stalinogród, byłe Katowice”.

To nie koniec. Miejska Rada Narodowa postanowiła na cześć zmarłego tyrana  zmienić nie tylko nazwę miasta, ale pierwszemu urodzonemu w Stalinogrodzie dziecku płci męskiej nadać imię Józef. Nikt nie wspomina o reakcji rodziców na ten szczególny „prezent”. Mały Józef, jak czytamy w uchwale, miał być „godnym realizatorem wielkich myśli i wskazań Józefa Stalina i żywym przykładem.”

Dopiero w 1956 roku, w trakcie politycznej odwilży, na prośbę rodziców uchwałę anulowano i trzyletni Józek stał się Zbyszkiem.

Wśród wielu zmian znalazła się też aktualizacja nazwy kopalni „Katowice”. Wniosek „spontanicznie” złożyli sami górnicy, nieutuleni w żalu po śmierci sowieckiego przywódcy.

„Trybuna Robotnicza” relacjonowała:

Załoga kopalni „Katowice” wykonująca rytmicznie swe plany, zwraca się z prośbą do prezydium Rady Ministrów o nadanie kopalni dumnej nazwy „Stalinogród”. Jednocześnie górnicy kopalni „Katowice” przyrzekają pracować jeszcze lepiej, by dać krajowi więcej i więcej węgla i niezłomnie zmieniać w czyny wielką naukę geniusza ludzkości – Józefa Stalina (…) Na placu zerwała się burza oklasków. Uchwała została przyjęta jednogłośnie.

Dla własnego bezpieczeństwa, oficjalnie należało wyrażać aprobatę dla wszystkich tego typu decyzji. Najmniejszy przejaw sprzeciwu groził represjami. Boleśnie przekonały się o tym trzy licealistki z Chorzowa, które na dziecięcej drukarce sporządzały ulotki „Precz ze Stalinogrodem”, rozrzucając je na ulicach i w środkach komunikacji. Funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa szybko wpadli na ich trop. Po brutalnym śledztwie dziewczyny zostały skazane na karę więzienia i pobyt w zakładzie poprawczym. Na wolność wyszły po trzech latach, w 1956 roku.

Natalia Piekarska, jedna z trzech skazanych licealistek

W rodzinach, wśród zaufanych ludzi nadal używano nazwy Katowice. Nie obyło się bez żartów. Na pytanie, czemu Katowicom przypadł „zaszczyt” zmiany nazwy na cześć dyktatora, odpowiadano, że to jedyne miasto z przedrostkiem „kat” w nazwie.

Bliski temu był kalambur z zeszytów:

Podobno najpierw Stalinogrodem miała zostać Częstochowa. Perfidny plan spalił na panewce – ktoś przytomnie zapytał: Ale do kogo będą się modlić Polacy – do Matki Boskiej Stalinogrodzkiej?

Jeszcze dziś, w najstarszym pokoleniu, żywe są wspomnienia zakupu biletu do Katowic i odpowiedź kasjera bądź konduktora, że takie miasto nie istnieje. Znana jest historia z warszawskiego dworca, na którym mężczyzna zwrócił się do kasjerki w okienku: Poproszę bilet do Katowic. Ta odpowiedziała: Do Stalinogrodu!!! Mogę panu sprzedać bilet do Stalinogrodu! Na to przyszły podróżny: A to dziękuję, poproszę w takim razie do Chorzowa.

Halina Machalska, w latach 1953-1956 uczennica katowickiego liceum: „Pamiętam zabawną historię z moją siostrą, jaka wydarzyła się na dworcu w Krakowie. Prosiłyśmy o bilet do Katowic. Kasjerka, z pewnością siebie, odpowiedziała, że takie miasto już nie istnieje. Byłyśmy z siostrą przerażone, co mogło się stać z Katowicami. Dopiero po kilku chwilach uświadomiłyśmy sobie, że należało powiedzieć: poproszę bilet do Stalinogrodu.”

Przedwojenne Katowice były dla komunistycznej władzy symbolem „kapitalizmu i burżuazji”. Miasto wyzysku robotnika należało zmienić w socjalistyczne, proletariackie. Niejaki S. Ziemba pisał o nowych planach:

(…) centrum – rynek i dwie główne ulice, stanowiące tylko skromną część Wielkiego Stalinogrodu, pozostałość końca XIX i początku XX wieku, nie odpowiadają swym stylem i rozmiarem potrzebom nowoczesnego, socjalistycznego środowiska. Z wyjątkiem gmachu teatru, wszystkie kamienice znikną tu w przyszłości i ustąpią miejsca nowoczesnym budowlom.

Wtórowała mu „Trybuna Robotnicza”:

Przez środek rynku nie będą w przyszłości przejeżdżały tramwaje (…) W ten sposób w środku placu będzie można postawić monumentalny posąg największego człowieka naszych czasów – Józefa Stalina, którego imię nosi stolica naszego województwa.

Plan przebudowy centrum Katowic z 1953 roku

Stalinogród w zachowanych śladach:

Do najważniejszych świąt w komunistycznym kalendarzu należało Święto Pracy, obchodzone 1 maja. Nie dziwi, że w 1953 roku nadano mu szczególne znaczenie. Na pochód spędzono tłumy uczestników, ale w partyjnych sprawozdaniach z uroczystości przyznano, że duma ze Stalinogrodu była zbyt słabo ukazana.

Górnicy niosą transparent z napisem: „Dumni z nazwy Stalinogród naprzód do dalszych zwycięstw w walce o pokój i socjalizm”

Pałac Młodzieży im. Bolesława Bieruta uroczyście oddano do użytku 3 grudnia 1951 roku, co prawda jeszcze w Katowicach, ale szybko stał się jedną z wizytówek Stalinogrodu. Wzorowany na sowieckich Pałacach Pionierów, składał się z sześćdziesięciu różnych pracowni z zajęciami dla dzieci i młodzieży od 10 do 18 lat.

Fragment hallu z propagandowym, socrealistycznym malowidłem

W sprawozdaniu z pracy Pałacu Młodzieży za okres 1.09.1952 – 1.07.1953 pisano:

Bogata dzisiejsza literatura klasyków marksizmu-leninizmu i genialne dzieła Stalina, ułatwiały pracę wychowawczą w ośrodku, w którym układ społeczny i żywa tradycja walk klasowych stanowiły właściwy klimat wychowawczy. Kształtowanie osobowości człowieka odbywa się poprzez apelowanie do rozumu, poprzez burzenie starych wierzeń i tradycji.

Stalinogród zakończył żywot wraz z październikową „odwilżą” 1956 roku. W lutym, na XX Zjeździe Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego w Moskwie I sekretarz partii Nikita Chruszczow skrytykował kult Józefa Stalina, tym samym nieaktualna stała się cała ideologia związana z nadaniem Katowicom nazwy. 27 września władze partyjne województwa zwróciły się do władz Komitetu Centralnego PZPR z prośbą o przywrócenie dawnego miana. Choć oficjalna zgoda nadeszła dopiero 27 marca 1957 roku, już nazajutrz Stalinogród zaczął znikać z szyldów, druków, gazet.

Partia była nieomylna, więc nikt z notabli ani myślał o skomentowaniu decyzji sprzed trzech lat, tym bardziej o przeprosinach mieszkańców miasta i województwa. Ci zaś, dobrze wiedząc, w jakim ustroju przyszło im żyć, na żaden gest ze strony władzy nie czekali.

(„Relację ze Stalinogrodu” dedykuję mijanemu kilka dni temu w empiku nastolatkowi, który z histerycznym przerażeniem wypowiadał właśnie słowa: Nie wytrzymam w tym totalitarnym kraju.)

Korzystałem z materiałów Biura Edukacji Narodowej IPN



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

zameczek w Michałkowicach
„ZAMECZEK” W MICHAŁKOWICACH. CZYLI GDZIE?
25.09.2018
MŁODY DENTYSTO, JEDŹ NA TARG STAROCI!
07.08.2018
JAK ZACHOWAĆ MŁODOŚĆ? GARŚĆ PORAD Z 1951 ROKU
01.06.2018
„MARZENIA Z BETONU”. DOBRY TYTUŁ, ZAWARTOŚĆ JESZCZE LEPSZA
19.11.2017
PRL W OPARACH NOSTALGII
30.09.2017
KSIĄŻKA SKARG I WNIOSKÓW. LITERATURA FAKTU I ABSURDU
12.11.2016
„CZASYPISMO”. CO MA WSPÓLNEGO HICZKOK Z OPERACJĄ NA PROSTOTĘ
14.10.2016
RYNEK W KATOWICACH. POWAB, PALMY I POTOK
25.08.2016
W NIKISZOWCU CZY W ARKADII? (cz. II)
08.07.2016