W BIELSKU-BIAŁEJ JARMARK. I ZA CHWILĘ BOŻE NARODZENIE!


Hotelowe okno nie przeszkadzało, by usłyszeć, jak „Cicha noc” kończy koncert. Wokół sceny na rynku całe rodziny. Jeszcze kilka minut temu sam widziałem, że – lepiej lub gorzej – niemal wszyscy, bez względu na wiek, kolędowali razem z Kayah. Przekonaną, że, co jak co, ale w stolicy Podbeskidzia utonie w śniegu. A tu ani płatka. Będzie go na pewno jeszcze dużo, więc mieszkańcy obiecali, że podeślą trochę do warszawskiej Radości, gdzie artystka mieszka. Dobry kontakt z publicznością dał rezultaty; wszyscy po występie w pogodnych nastrojach rozchodzili się (nie, nie do domów) tylko na dalszy ciąg imprezowania, które w Bielsku – Białej nazywają od dziesięciu lat „Świętami na starówce”.

Żadnych bliskich związków z tym miastem. Żadnych krewnych i znajomych. Po prostu miasto. Czy mówiłem już, że przyciąga mnie jak magnes i byle pretekst skutkuje wyjazdem w tamtym kierunku? Jasne, i to wiele razy. Kiedy więc dowiedziałem się, że Bielsko-Biała organizuje w tygodniu przedświątecznym jarmark z prawdziwego zdarzenia, nie mogło mnie tu nie być. Przyjechałem podwójnie ciekaw. Jak wypadnie konfrontacja; zwiedziłem już w tym roku w różnych miastach kilka podobnych imprez. Z drugiej strony, wiedziałem, że jeśli coś się dzieje w Bielsku-Białej, z reguły o efekt przedsięwzięcia obawiać się nie trzeba. Jak było tym razem?

jarmark jpg.

Zapadał zmierzch. Rynek rozświetlił się setkami ozdób, ściany secesyjnych kamienic w niecodziennym spektaklu zmieniały kolory od mocnej czerwieni po odcienie niebieskiego. Na niebie pierwsze gwiazdy. Święta tuż, tuż. A na razie nie sposób opędzić się od pokus. Na zmarzluchów czekał grzaniec, piwo z korzeniami i miodem. Na wszystkich – kilkadziesiąt stoisk z jedzeniem.

– Tego pan nie jadł.

– Wszystko już w życiu jadłem – pewnym głosem na propozycję odpowiada starszy pan.

– Ale śledzia w żubrówce na pewno nie.

I już kolejny klient zamawia solidną porcję.

Bez śledzia mogę przeżyć, bez słodyczy ginę. Skąd o tym wiedziała dziewczyna sprzedająca wielkie pierniki w gorzkiej czekoladzie? Od stoiska do stoiska, na degustacjach można było spędzić kilka godzin. I choć Brillat-Savarin jasno powiedział już prawie dwieście lat temu, że „Rozkosze stołu są przywilejem każdego wieku, każdej kondycji, każdego kraju, każdego dnia” to liczą się też inne zmysły.

jarmark jpg.

Na Placu Chrobrego rozłożyły się stoiska z pamiątkami (choć i oscypek, pajda chleba ze smalcem, pieróg też na zgłodniałych czekał). W końcu to jarmark – słowo, które zapożyczyliśmy z niemieckiego Jahrmarkt (dosłownie „roczny targ”), więc nie wszystko staje się tu przeżyciem dla subtelnego estety. Po wzięciu tej poprawki, oczy doznają oczopląsu na widok feerii kolorów i niekiedy dziwnych kształtów, które najlepiej skwitować bezpiecznym zwrotem – rzecz gustu. Dominują jednak ciekawe przedmioty rękodzieła artystycznego, w sam raz pod wigilijne drzewko.

jarmark jpg.

Po południu do Bielska – Białej zawitał święty Mikołaj. Fakt, lekko spóźniony, ale wyczekiwany przez sporą gromadę dzieci, do których dotarły przecieki o pojawieniu się postaci na saniach. Sam wyniosłem z domu przekonanie, że przybywa on raz, szóstego grudnia, a dwudziestego czwartego prezenty pod choinką układa samo Dzieciątko. Wystarczyło jednaj spojrzeć na twarze obdarowanych, żeby od razu pojawiły się okoliczności łagodzące. Trzeba przyznać, że święty Mikołaj nie zawsze miał łatwe zadanie. Starał się być należycie dydaktyczny, rozpytywał każdego o postępy w nauce i lektury, ale kiedy usłyszał od pulchnego dziesięciolatka, że ten ostatnio czyta „a, taką Wisłocką” to na chwilę, jak spostrzegłem, stracił rezon. Ja też.

Około szesnastej rynek, plac Chrobrego i łącząca je ulica Wzgórze przybrały wygląd bajkowy. Nie ma co ukrywać, takie miejsca powinno oglądać się po zmierzchu. W świetle dziennym widać kolorowe stargany, ale prawdziwą atmosferę przynoszą girlandy lampek i podświetlone ozdoby. Bielsko – Biała w tym roku wygląda jak z ciepłych ilustracji Jana Marcina Szancera, które zapamiętałem z dzieciństwa.

jarmark jpg.

jarmark jpg.

jarmark jpg.

jarmark jpg.

To piękny moment, kiedy w jednej chwili rozbłysły tysiące niewidocznych za dnia ozdób. Na placu Chrobrego wzrok każdego kierowcy i pieszego skupiła kilkunastometrowa choinka. Na Pałacu Sułkowskich pojawiła się świetlna scenografia, a zainstalowany wielki, biały anioł zdawał się panować nad tą częścią miasta.

jarmark jpg.

jarmark jpg.

bielsko jpg.

Szybko pojawiła się, nielubiana przez fotografów, czerń nocy. W zasadzie pora, by aparat schować do torby. Działo się jednak wokół tyle, że w takim miejscu odpuściłem sobie niepisane rygory. W końcu następne „Święta na starówce” dopiero za rok.

jarmark jpg.

jarmark jpg.

Mam na koniec dobrą wiadomość. Jeśli ktoś czyta tę relację dzisiaj, w niedzielę, niechaj przybieży do Bielska – Białej. Jarmark bożonarodzeniowy trwa do dwudziestej pierwszej. A dla mieszkających dalej – ozdobione i rozświetlone miasto można podziwiać przez cały świąteczny okres.

Zobacz też:

Bielsko – Biała. Ten szarm, ten wigor

W Bielsku – Białej żaba gra na mandolinie

(po kliknięciu na miniatury fotografie powiększają się)

Dziękuję Urzędowi Miejskiemu w Bielsku – Białej za pomoc w realizacji sesji zdjęciowej.