W ŻÓŁTYCH PŁOMIENIACH LIŚCI ALBO DLACZEGO JESIEŃ


Delikatny trzask rozgniatanych pod podeszwą jesiennych liści. Lubię ten dźwięk. Jeden z najprzyjemniejszych, jakie znam. Dla niego, także feerii kolorów, ciepłej barwy światła i spokoju w przyrodzie warto na jesień czekać. Na co jeszcze?

1. W długie wieczory wreszcie można nadrobić zaległości lekturowe. Na mojej półce książkowych zapasów uzbierało się ponad dwadzieścia pozycji. Sporo to dopiero co wydane nowości, ale czekają też tytuły obecne w księgarniach wcześniej, np. „Ludzie średniowiecza” Roberta Fossiera, „Apollinaire” Julii Hartwig, „Doskonałość i nędza” Pawła Lisickiego, czy „Samuel Zborowski” Jarosława Marka Rymkiewicza. Będzie co czytać i czym się dzielić.

skansen w pszczynie jpg.

skansen w pszczynie jpg.

2. W słoneczne dni nie ma złej pory na fotografowanie. Inaczej niż latem, kiedy w godzinach południowych trudne do zarejestrowania przez matrycę silne kontrasty i jaskrawości uniemożliwiają uzyskanie dobrych efektów. Jesienią bez obaw można fotografować cały dzień. Malarskie, miękkie, lekko zażółcone światło coraz niżej wędrującego po niebie słońca, jest właśnie teraz najlepsze w roku. Ambitniejsi nie powinni zapominać o statywie i wężyku spustowym. Tylko wtedy panujemy bez reszty nad wyborem kadru i wszystkimi parametrami. Jeśli wybieramy się na sesję z jesiennymi mgłami to już zestaw niemal obowiązkowy.

skansen w pszczynie jpg.

3. Jesienna jazda na rowerze przynosi wyjątkowo dużo frajdy. Bajkowe krajobrazy, drzewa w królewskich barwach, idealna temperatura – czego chcieć więcej. Można jechać dużo szybciej i dojechać dużo dalej niż w skwarne, letnie dni. Nie uprawiam joggingu, ale myślę, że biegający zgodzą się też z moimi wnioskami.

skansen w pszczynie jpg.

skansen w pszczynie jpg.

4. W dłuższe wieczory dłużej i częściej słucham muzyki. Trochę celebrując tę czynność. Częściej z płyt winylowych i raczej poważnej. Przyznaję, nie przepadam za tym określeniem, bo go nie rozumiem. Tak jakby w tej muzyce nie było utworów lekkich i radosnych. Podnoszących na duchu i pełnych szalonego optymizmu i wigoru. Do tej pory nikt nie jest mi w stanie wyjaśnić, skąd ta „poważna” nazwa.

skansen w pszczynie jpg.

skansen w pszczynie jpg.

skansen w pszczynie jpg.

5. Jesień to spora szansa na skupienie całej rodziny wokół stołu. Łatwiejsza w każdym razie niż w czasie letniego rozbiegania w różne wakacyjne strony. Wspólny posiłek, rozmowa, gry planszowe, karty. Bycie razem.

skansen w pszczynie jpg.

skansen w pszczynie jpg.

6. Wreszcie można więcej czasu spędzić w kuchni. Jesień to najlepsza pora na kulinarne eksperymenty, co ja mówię – szaleństwa! Na targowiskach prawdziwe bogactwo owoców i warzyw sezonowych. Więcej i zdrowiej już nie będzie.

skansen w pszczynie jpg.

skansen w pszczynie jpg.

7. W miejscowościach turystycznych uspokojenie po długim sezonie. Czyli raj dla kogoś, komu do szczęścia nie są potrzebne tłumy, kolejki do wszystkiego, szukanie miejsca na zaparkowanie i przy stoliku. Wreszcie można zobaczyć, zwiedzić i spokojnie wypić kawę. Nawet Giewont osamotniony daje się już zdobyć z marszu. Na trasach pojawiają się wytrawni turyści nie od zaliczania kolejnych atrakcji, a poznawania z rozmysłem.

skansen w pszczynie jpg.

skansen w pszczynie jpg.

Kto potrafi, niech więc z radości ze Skaldami śpiewa: „W żółtych płomieniach liści brzoza dopala się ślicznie” i korzysta z jesiennych uroków. Ech, gdyby nie ta zima potem.

Czy pominąłem coś z jesiennych walorów i blasków  ?

FOTOGRAFIE WYKONAŁEM NA TERENIE SKANSENU W PSZCZYNIE



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

LISTOPAD NA „ŻABICH DOŁACH”. JAK Z OBRAZKA
09.11.2017
PAJĘCZYNA – ARCYDZIEŁO SAMOTNEGO GENIUSZA
09.11.2016
OSTATNIE LIŚCIE NA WODNYM NIEBIE
22.11.2015
chleb z papryką w scenerii jesiennych liści
GRZEJĄCY CHLEB W CIEPŁYM KOLORZE JESIENI
11.10.2015
jesienne pola po skoszonym zbożu
RŻYSKO, JESIEŃ I CUDZOZIEMCY
13.09.2015