WIELKANOC, SPOWIEDŹ, MAZUREK I BABA. O JĘZYKU ŚWIĄT


Węgrów najwyraźniej tak męczy czterdziestodniowy post, że Wielkanoc nosi u nich nazwę Húsvét, czyli jedzenie mięsa. Wyczytałem, że świąteczne śniadanie naszych bratanków składa się, naturalnie, z szynki, ale zaraz za nią na stół wjeżdża gulasz, paprykarz z baraniny, pieczony comber jagnięcy lub udziec barani. Niekiedy też zupa z głowy jagnięcia. Coś mi się zdaje, że nasze obżarstwo, choć nie mniejsze, jest jednak odrobinę bardziej finezyjne.

Rozgadałem się o kulinariach (jeszcze do nich wrócę), a miało być o języku polskim. Wielka i noc, z tych dwu słów powstał zrost Wielkanoc. Podobnie tworzonych połączeń mamy sporo, np. Bogumił, okamgnienie, Rzeczpospolita. Ten mechanizm nie działa jednak w przypadku dni obejmujących Triduum Paschalne: Wielki Czwartek, Wielki Piątek i Wielka Sobota. Konsekwencje są takie, że odmieniają się tu oba człony (do Wielkiego Czwartku, z Wielkim Piątkiem, w Wielką Sobotę), zaś przy nazwie święta, jeden (do Wielkanocy, z Wielkanocą), gdzie akcent pada na sylabę ka. Co prawda, możliwa jest odmiana obu członów, a nawet zapis rozłączny (Wielkiejnocy, Wielkąnocą, Wielkiej Nocy), ale brzmią te formy już nieco staroświecko i stosowane bywają sporadycznie.

A co z pisownią? Czy święta wielkanocne, czy Święta Wielkanocne. Być może zaskoczę, ale według słowników poprawna jest tylko forma z małych liter, ponieważ nie jest to nazwa własna. Jednak (czy mogło być inaczej?) ze względu na podniosłość, wyjątkowość świąt upamiętniających zmartwychwstanie Jezusa, ale i powszechny zwyczaj, te same słowniki dopuszczają zapis z wielkich liter. Coś mi się zdaje, że i bez tego „zezwolenia” większość z nas życzyłaby radosnych Świąt Wielkanocnych. Na tym nie koniec, podkreśleniem uroczystego charakteru obu dni będzie zapis: Niedziela Wielkanocna i Poniedziałek Wielkanocny.

 

Jeśli Wielkanoc to i towarzyszące jej często spowiedź i komunia święta. No właśnie, sam się kiedyś wahałem, co z przyimkami. Jaka forma poprawna: Byłem w spowiedzi? Na spowiedzi? U spowiedzi? I czy byłem w komunii, czy u komunii. Rzecz wcale nie jest taka prosta.

Jedno wyjaśnijmy sobie już teraz; wszystkie słowniki językoznawcze nie dopuszczają użycia zwrotów: być w spowiedzi, być w komunii. Te są błędne. Poprawne z kolei brzmią nieco archaicznie: być u spowiedzi, być u komunii. Nikt jednak tej formy ani myśli zmieniać; jest po prostu tak wielowiekowa, że jako frazeologizm wzięty z języka potocznego weszła na dobre do ogólnej polszczyzny. Jeśli komuś jednak coś uwiera, może powiedzieć: byłem na spowiedzi (kto wie, może stąd, że istnieje: wyznaję jak na spowiedzi, czyli mówię prawdę) albo, i to lepiej brzmiące rozwiązania – wyspowiadałem się lub poszedłem do spowiedzi.

Naturalnie, nie da się tego pomysłu wprowadzić z komunią; byłem na komunii oznacza tyle, że brałem udział w uroczystości pierwszokomunijnej. Za to mamy dwa inne dobre warianty: poszedłem do komunii, przyjąłem komunię.

 

Czy można sobie wyobrazić Wielkanoc bez mazurka i baby? Pierwszy z wypieków to należycie, a zwolennicy tzw. konkretów powiedzą: okrutnie, przesłodzony placek z kruchego ciasta, z nałożoną masą w niezliczonych wariantach i bakaliowych zdobieniach. Nie jest on moim faworytem (no chyba że z masą marcepanową, ale to rzadkość). Ma rację ten, kto owo przesłodzenie kojarzy ze Wschodem. Choć nazwa swojska (mazurek jako pierwsze podały gospodynie na… Mazowszu, a kto dziś pamięta, że nazwa regionu pochodzi od słowa Mazur), w rzeczywistości receptura dotarła do nas razem z Turkami.

Przypominam planującym pieczenie, że według wielkopomnych „365 obiadów” Ćwierczakiewiczowej z 1860 roku, mazurek się uda „dodając po jednemu 40 do 50 żółtek„.

 

Baba – sztandarowe ciasto na Wielkanoc znane w Polsce od XV wieku. Dlaczego tak się nazywa? Hipotezy są dwie. Bardziej oczywista mówi o podobieństwie do spódnicy, kiedyś na wsi noszonej na co dzień, dziś znanej już tylko z ludowych zespołów. Wyraźnie rozszerzającej się ku dołowi i koniecznie pofałdowanej.

Wersja druga przenosi nas w pierwszą połowę XVIII wieku. Król Stanisław Leszczyński upodobał sobie to ciasto i nazwał je babą, ponieważ przypominało mu turban noszony na głowie przez Ali Babę z „Baśni tysiąca i jednej nocy”.

Tak czy inaczej, dawniej pieczenie bab tworzyło rytuał rozpoczynający się najczęściej już w Wielki Wtorek od tarcia głów cukru, moczenia szafranu w wódce, mielenia migdałów na mączkę. Znów przychodzi mi wspomnieć Ćwierczakiewiczową – na kilogram mąki zaleca wbić 96 żółtek.

Zdziwiłby się ten, kto sądzi, że proces pieczenia kończył się po wyjęciu bab z pieca. Tak wspomina ten moment Jarosław Iwaszkiewicz: „Gdy w końcu baby upiekły się, a siedziały w piecu ze dwie godziny, przy czym cały czas trzeba było chodzić na palcach i mówić szeptem – następował dramatyczny moment wyjmowania z pieca. Wtedy trzeba było wytężyć całą uwagę po to, by się jeszcze gorące ciasto nie wykrzywiło. W tym celu wprost z form baby przekładano na poduszki i dziewczęta kuchenne kołysały je na poduszkach, jak usypiające dzieci, dopóki ciasto nie ostygło. Niezapomniany był to widok, kiedy grono kobiet z poważnymi minami kołysało owe baby w obrzędowy sposób, jak gdyby od tego zależały losy świata.”

Przed nami radość Wielkanocy i następujących po niej uroczystych ośmiu dni Oktawy. Najważniejszy czas, który przez pierwsze trzy wieki chrześcijaństwa był jedynym świętem w roku.

Oby nam go góry szynek, wielkie lukrowane baby i połacie mazurków nie zdołały przesłonić.



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

„ŁOBUZY. GRZESZNICY MILE WIDZIANI” (RECENZJA AMBIWALENTNA)
05.10.2018
EDYTA STEIN, LUBLINIEC I PIĘKNO URZECZENIA
14.08.2018
ZMARTWYCHWSTANIE JEZUSA. HISTORYCY PROWADZĄ ŚLEDZTWO
31.03.2018
EKSTREMALNA DROGA KRZYŻOWA 2018, CZYLI O CHWALEBNYM PRZECZOŁGANIU
24.03.2018
DARIUSZ ROSIAK, ZIARNO I KREW (RECENZJA)
18.10.2017
EKSTREMALNA DROGA KRZYŻOWA 2017. PIĘĆDZIESIĄT JEDEN KILOMETRÓW PRAWDY
08.04.2017
MICHEL HOUELLEBECQ „ULEGŁOŚĆ” (RECENZJA)
14.11.2016
ORZECHOWSKI „MÓJ SĄSIAD ISLAMISTA”. O NASZEJ PRZEGRANEJ
19.07.2016