ŻABIE DOŁY. NA PEWNO NA ŚLĄSKU?


Wiedziałem, że wcześniej czy później to się wydarzy. Żabie Doły – jedno z moich ulubionych miejsc wypraw rowerowych i spacerów zwróciły uwagę kanału National Geographic. No bo kto by pomyślał, że na styku trzech górnośląskich miast, raczej nie kojarzonych z dziką przyrodą: Chorzowa, Bytomia i Piekar Śląskich, znajdzie zespół przyrodniczo-krajobrazowy. Zainteresowanie filmowców ani trochę mnie nie zdziwiło; mało jest równie zdumiewających obszarów na całym Górnym Śląsku. W dodatku teren od ubiegłego roku stał się jeszcze bardziej przyjazny dla wszystkich spacerowiczów.

Przy wszystkich udogodnieniach, jakie ostatnio powstały, Żabie Doły pozostają miejscem nadal bardzo wyciszonym. Idealnym dla kogoś, kto chce oderwać się od miejskiego, czy korporacyjnego zgiełku, którego w pobliskich miastach i wyrastających jak grzyby po deszczu biurowcach nie brakuje. Jednocześnie przyjazd tutaj to niepowtarzalna okazja, by rozprawić się ze wciąż pokutującym obrazem nieciekawego, bo skażonego przez „brudny” przemysł monotonnego krajobrazu regionu.

 

Skąd tu tyle wody? Otóż najpierw cały teren został wydarty przyrodzie przez człowieka. Już w XII wieku na tym obszarze eksploatowano rudy cynku i ołowiu, później przyszła pora na węgiel kamienny. To wtedy powstały liczne zapadliska, niecki i hałdy z odpadami. Po ośmiu wiekach obszar na powrót oddano naturze.

 

Spacer wokół wypełnionych wodą pogórniczych zapadlisk i hałd po byłej kopalni rud cynkowo-ołowiowych zajmuje około dwóch godzin. Dla miłośników lektury w towarzystwie szumu fal przygotowano wreszcie ławki i miejsca biwakowe, a rowerzystom wyrównano ścieżki.

 

Zespół przyrodniczo-krajobrazowy „Żabie Doły” został utworzony 22 lata temu, na początku głównie w celu ochrony siedlisk zwierząt, przede wszystkim ptaków wodnych. Trzeba bowiem do wszystkich, którym się to miejsce spodoba (zapomniałbym o wędkarzach) dodać rzeszę ornitologów, którzy od wczesnej wiosny do jesieni czatują z lornetkami, aparatami fotograficznymi i kamerami na 129 gatunków ptaków, w tym 76 ptaków lęgowych. Liczba robi wrażenie, zważywszy, że to aż 30 procent wszystkich gatunków w skali całego kraju.

 

Ptaki można od niedawna obserwować z lepszymi rezultatami, bo o wiele dyskretniej. Postawiono sześć czatowni i tyle samo pomostów edukacyjnych. Na nieczynnych nasypach dawnej kolei piaskowej powstały ścieżki dla spacerowiczów z nawierzchnią ze specjalnej, miłej dla oka substancji mineralnej, a nie „obcej” na tym obszarze kostki betonowej albo asfaltu.

 

Podobnie zaskakujących miejsc na Górnym Śląsku, wbrew pozorom, całkiem sporo. Trochę dzikich, trochę ucywilizowanych, a przede wszystkim zaskakująco malowniczych. Zaprzeczających wciąż, niestety, silnemu stereotypowi Śląska brudnego, zadymionego i szarego.

Jeśli ktoś ciekaw regionu, z pewnością je odnajdzie. Zaskoczenie urodą krajobrazu pewne. Powroty też.



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

ROGOŹNIK – NAZWA DO ZAPAMIĘTANIA, WIEŚ DO ODWIEDZENIA
19.10.2021
LIPINY W ŚWIĘTOCHŁOWICACH. NAPRAWDĘ STRACH?
04.10.2021
ŻYMŁA I ŻYMLOK. PARA DOZGONNYCH PRZYJACIÓŁ
02.09.2021
ŚLĄSKIE ZOKI I FUZEKLE, A POLSKIE SKARPETY
22.07.2021
SROGO CHAŁPA I ANCUG Z WESTĄ. JAK TO BĘDZIE PO POLSKU?
13.05.2021
GRUBA, ZOŁZA. DLACZEGO PRZECINEK MA TU ZNACZENIE
25.02.2021
SZOLKA. CZYM WŁAŚCIWIE JEST
14.01.2021
RYCZKA – MAŁY WIELKI MEBEL ŚLĄSKIEJ KUCHNI
10.12.2020
GYBURSTAG. URODZINY CAŁKIEM INNE, BO ŚLĄSKIE
19.11.2020