„ZAMECZEK” W MICHAŁKOWICACH. CZYLI GDZIE?


Że też nie wspominałem dotąd o moim rodzinnym mieście. Pora nadrabiać zaległości, bo jest o czym pisać, a przede wszystkim, co pokazywać. Siemianowice Śląskie składają się z pięciu dzielnic, ale jedna (zdaniem patriotów bardzo lokalnych) jest wyjątkowa. I oczywiście, zupełnie nie ma znaczenia, że właśnie w niej mieszkam. Po prostu, co tu dużo mówić, Michałkowice są „starożytne” i my, mieszkańcy tej dzielnicy, wierzymy, że daliśmy początek nie tylko samym Siemianowicom, ale i bardziej rozległemu terytorium już w XIII wieku, czyli w pięknych czasach średniowiecza.

Tak więc od pokoleń mieliśmy poczucie „starożytności” i stosownej, subtelnie wyrażanej wyższości wobec reszty mieszkańców Siemianowic. Potrzebowaliśmy tylko materialnego znaku, który by to potwierdzał. No i mamy.

zamek w Michałkowicach

Wiem, że budowla, choć przez wszystkich nazywana zdrobniale zameczkiem, z warownością nie ma nic wspólnego. Z Kazimierzem Wielkim i Orlimi Gniazdami też nie. Konia z rzędem temu, kto dziś powie, dlaczego urokliwy pałacyk nazwano właśnie tak. Ważne, że jest i od niedawna, po remoncie cieszy oko.

 

Na Górnym Śląsku, historycznie mocno doświadczonym, każdy stary obiekt zwraca uwagę. Pałacyk, najpierw bardziej jako drewniany dwór, do połowy XVIII wieku należał do Mieroszewskich, właścicieli wsi Michałkowice, do których należały również Siemianowice i Chropaczów. Pewnie nazwiska kolejnych jego mieszkańców brzmiałyby równie swojsko, gdyby ostatni przedstawiciel rodu – Jan Krzysztof, nie wydał swojej córki za niemieckiego oficera Schwellengröbela.

 

Kolejni właściciele – Rheinbabenowie zmienili styl architektoniczny pałacu na oglądany dzisiaj neogotycki, a na dobrą sprawę czarująco eklektyczny. Obiekt miał szczęście do niemieckich rodów o dźwięcznie brzmiących nazwiskach; ostatni nabywca nazywał się Hugo zu Hohenlohe-Öhringen.

 

Po II wojnie światowej pałac w Michałkowicach przejęła siemianowicka kopalnia węgla kamiennego „Michał”, dzięki czemu pałacyk nie został, jak wiele podobnych obiektów, rozszabrowany. Kopalnia „Michał” zakończyła działalność. Co innego kościół, a jakże, świętego Michała Archanioła. W najbliższą niedzielę odpust! W tym dniu okolica zmienia się zawsze nie do poznania.

 

A wszystko wzięło się od imienia pierwszego właściciela wsi Michałkowice, rycerza Michałka z Bytomia, wymienionego w dokumencie księcia Kazimierza z 1299 roku. Jaki stąd wniosek? Proszę Państwa, rdzenni michałkowiczanie to (prawie) rycerze!

 

Rozmarzony wracam do „zameczku”. Na elewacji frontowej warto zwrócić uwagę na ażurowy,  misternie wykonany żeliwny ganek.

 

Duże płaskorzeźby nie należą do pierwotnego wystroju budynku. Znalazły się tam dopiero w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku i choć z „innej parafii”, jakoś nie rażą.

 

Całość prezentuje się wyjątkowo efektownie nocą. Nieraz zdarzyło mi się hamować przed samochodem, w którym zaskoczony kierowca nagle zwolnił, bo nie spodziewał się zobaczyć w tym miejscu podobnej perełki architektonicznej.

 

Do pałacu od strony południowej przylega dość rozległy park ze stawem. Na szczęście nie dosięgła go modna ostatnio idea głębokiej rewitalizacji i pozostaje wciąż nieco dziki i romantyczny. Żyją jeszcze ostatni świadkowie pamiętający czasy przedwojenne i jego „książęcą” wersję z alpinarium, wodnymi kaskadami, zespołem altan i ozdobnymi roślinami sprowadzanymi ze świata. Może i taki powrót do czasów świetności byłby możliwy? Z tego zachowała się do naszych czasów jedynie oranżeria, czekająca na dokończenie remontu.

 

 

Czy na tym koniec „patriotycznego” odkrywania Michałkowic? Skądże, już w październiku następna odsłona. Z całkiem innej, bo industrialnej bajki.

 

(miniatury po kliknięciu powiększają się)

Korzystałem z:

Ludwik Musioł, Michałkowice. Gmina i parafia

Antoni Halor, Przewodnik siemianowicki



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

LUBLINIEC DO POLUBIENIA. OD ZARAZ
24.08.2018
UMARŁ STALIN. NIECH STALINOGRÓD WIECZNIE ŻYJE!
03.03.2018
HUMOR ŚLĄSKI. NIEPODOBNY DO INNYCH
30.12.2017
TYKNIJ TUKEJ. GWARA ŚLĄSKA W NATARCIU
04.10.2017
RYNEK W KATOWICACH. POWAB, PALMY I POTOK
25.08.2016
ŚLĄSKIE PRZEKLEŃSTWA, CZYLI JEZDERYNY ZAMIAST WULGARNOŚCI
29.07.2016
W NIKISZOWCU CZY W ARKADII? (cz. II)
08.07.2016
NIKISZOWIEC – PERŁA KATOWIC (CZ. I)
01.07.2016
GWARA ŚLĄSKA. ROMA TO NIE ZAWSZE RZYM
20.06.2016