ZAMEK W ROGOWIE OPOLSKIM. MAŁY, A JEST CO ODKRYWAĆ


Francuską parę z dwójką dzieci i polskiego dziadka z wnukami. Tyle osób spotkałem w świąteczny, wolny od pracy dzień w trakcie zwiedzania i sesji zdjęciowej. Nie da się ukryć, że zamek w Rogowie na Opolszczyźnie spełnia wszelkie, najbardziej restrykcyjne wymogi kojącej kameralności. Choć położony tuż przy autostradzie A4, odległy jest od barwnie opisywanych szlaków w informatorach turystycznych. Dziwne, bo to jedna z najstarszych rezydencji na tych ziemiach, a zamek kryje atrakcje, których nie powstydziłby się niejeden oblegany obiekt historyczny. W tej części relacji zatrzymam się na jednej z nich – architekturze i jej otoczeniu.

Usytuowano go już w XIV wieku na wysokiej skarpie w dawnym korycie Odry, w miejscu jednego z meandrów. Stąd bierze się nazwa wsi Rogów, czyli od naroża. Bliskość rzeki, dziś płynącej nieopodal, umożliwiała pełną kontrolę przeprawy. Potrzeba sporej wyobraźni, aby zobaczyć jej dawny, szeroki nurt u podnóża.

Odra znalazła sobie nowe miejsce i leniwie płynie dobre kilkaset metrów dalej. Tym bardziej zaskakuje, więcej – wprawia w osłupienie, tabliczka na murze wskazująca, gdzie sięgała woda w czasie katastrofalnej powodzi w 1997 roku.

Niepotwierdzony przekaz głosi, że za Piastów otoczony wodą zamek w Rogowie był siedzibą templariuszy, którzy połączyli go kilkukilometrowym tunelem rozpoczynającym się w studni i kończącym w głównej siedzibie – na dworze obronnym w Otmęcie.

Nie tunelem, a kamiennym mostem wspartym na arkadach można się dostać na teren zamku.

Rzecz jasna, zamek w formie średniowiecznej nie przetrwał do naszych czasów. Kilkakrotnie przebudowywany, kształtu rezydencji w stylu renesansowym nabrał w XVIII wieku. Właścicielami byli hrabiowie Haugwitz, przedstawiciele znakomitego rodu śląskiego, słynącego z dobroczynności i wspierania kultury. Poeta, Paul von Haugwitz, znał Byrona, Beethovena i Eichendorfa, jednego z największych niemieckich pisarzy romantycznych.

Po 1945 roku dobra przejęło ludowe państwo, a zarządca musiał się wraz z rodziną wynosić. Jakby tego było mało, dwa lata później ze zdewastowanej kaplicy rodowej zostają usunięte pootwierane przez szabrowników trumny z ciałami rodziny Haugwitz i pochowane w nieoznakowanym dole na pobliskim cmentarzu. Grób został przykryty śmietnikiem.

W latach 70. do Rogowa przyjechali Haugwitzowie z duńskiej linii rodu, którzy – gdyby nie wojna, a potem nacjonalizacja – byliby kolejnymi właścicielami zamku. Odwiedzili cmentarz, nie znaleźli jednak nawet śladu po swoich przodkach i odjechali. Przełomowy był 2010 rok, kiedy udało się odnaleźć grób rodziny i po identyfikacji ciał pochować je w odrestaurowanej przypałacowej kaplicy w głębi parku.

Wtedy też odsłonięto pamiątkową tablicę w języku polskim i niemieckim.

W zamkowych murach zorganizowano po wojnie najpierw przedszkole, potem obiekt zajął pobliski PGR, przeznaczając go na spichlerz zbożowy. Budowla szybko znalazła się w stanie takiej ruiny, że gdyby nie kolejny właściciel (również zaskakujący, o czym za chwilę), oglądałbym pewnie resztki murów. Wystarczająco dużo podobnych przykładów barbarzyńskiej dewastacji widziałem na Opolszczyźnie i Dolnym Śląsku.

Budowla ocalała, dzięki temu, że przejęła ją Wojewódzka Biblioteka Publiczna w Opolu. Umieściła tu swoje najcenniejsze zbiory biblioteczne: starodruki, rękopisy, grafikę i zabytkową kartografię. Tej atrakcji poświęcę wkrótce kolejną część.

W parku zachowała się glorieta – altana ogrodowa na planie koła z siedmioma kolumienkami przykrytymi daszkiem. Po drugiej stronie, obok olbrzymiego buka cztery słupy, niegdyś podtrzymujące łamany, namiotowy dach,

a w ogrodzeniu co dociekliwsi zobaczą żartobliwy portal z płaskorzeźbami przedstawiającymi ptactwo domowe.

Tuż obok zamku stoi „Dom pod Kogutkiem” z okrągłą wieżą, na szczycie której umieszczono blaszany wiatrowskaz w kształcie koguta. Postawiony w 1915 roku prawdopodobnie przeznaczony był dla gości, być może myśliwych. Mieszkańcy Rogowa nazywają go „kawalier”, ponieważ dawniej domem kawalerów nazywano koszary. Prawdopodobnie w istniejącym wcześniej na tym miejscu budynku mieszkała straż celna i ochrona posiadłości.

I zamek, i neogotycki „Dom pod Kogutkiem” położone są w rozległym parku utrzymanym w stylu angielskim. Dominują stare drzewa – dęby, buki i platany. To pomysł na krótszy spacer,

na dłuższy warto wyjść poza parkowy teren.

Dobre miejsce na jednodniowy wypad. Trochę zapomniany zamek w Rogowie zasługuje na lepszą promocję, z drugiej strony przydałoby się tu jakaś kawiarnia, małe bistro. Od czego jednak położone zaledwie kilka kilometrów na południe Krapkowice – małe, pełne uroku miasteczko, szczycące się prawami miejskimi nadanymi 743 lata temu.

 



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

NIE NA DARMO CZARNOCIN LEŻY W SZWAJCARII
27.04.2018
KAMIEŃ ŚLĄSKI. POKAŻ MI W POLSCE PODOBNĄ WIEŚ
21.10.2017
KRAPKOWICE. A NIEWIELE BRAKOWAŁO
22.09.2017
ZAMEK W MOSZNEJ. KIEDY NIE MA REGUŁ
28.03.2017
Bazylika na Górze św. Anny
LIPCOWE IMIENINY NA GÓRZE ŚWIĘTEJ ANNY
26.07.2015