ZBIJAĆ BĄKI. I PONOWNIE OD SASA DO LASA (JĘZYKOWEGO)


Sezon ogórkowy w pełni, choć czasy, kiedy powiedzenie to miało prawdziwy sens przeszły do historii. Ogórki można przecież kupować cały rok, a nie tylko, jak niegdyś, w czasie kanikuły. Z tego wniosek, że sezon ogórkowy, czyli pora błahych tematów, wykreowanych newsów i sensacji trwa non stop. W zgodzie z tym terminem my dzisiaj od Sasa do lasa – będziemy zbijać bąki, sprawdzać, dlaczego palma odbija i mówić bez ogródek (choć to inny ogródek niż ten z ogórkami). Słowo się rzekło, kobyłka u płota. Zaczynamy.

 

ZBIJAĆ BĄKI – PRÓŻNOWAĆ, LENIUCHOWAĆ

Bąk – niby taka zwyczajna nazwa, a po łacinie jakże zyskuje: Botaurus stellaris. To średniej wielkości czapla. Ptak dość mizernej postury i o skrytym trybie życia, co sprawia, że myśliwi rzadko na niego polują. Można powiedzieć, nie widać go, a słychać – „buczenie” przypominające odgłos wołu usłyszymy z nawet z pięciu kilometrów.

Drugi trop prowadzi w stronę dobrze znanego owada. Bliskie z nim spotkania zapadają w pamięć. Bąk, inaczej końska mucha, chętnie posila się ludzką albo zwierzęcą krwią. Ukąszenie bywa nieprzyjemne, podobnie jak samo latające zwierzę. Naturalnym odruchem jest zabicie, w najlepszym wypadku ciągłe odpędzanie go. W ten sposób marnuje się czas, bo zamiast pracować zbija się bąki.

Inne wyjaśnienie przenosi w czasy dzieciństwa. Bąki były zabawkami, które wprawiano w ruch wirowy za pomocą nakręcanej sprężyny. Kiedy jeszcze jej nie było, na górny stożek nawijano kawałek rzemienia zakończony drewnianym uchwytem. Następnie gwałtownym ruchem, które przypominało uderzenie bata, wprawiano zabawkę w ruch. Zabawę nazywano „zbijaniem bąków”.

Wszystkie wersje są równie prawdopodobne, choć jeśli przychylimy się do ptasio-owadzich to znajdziemy antonim tego zwrotu przenoszący również do świata zwierząt: harować jak wół. A może jednak chodzi o harce kilkulatków?

Szczególnie przyjemnie można się obijać, czyli zbijać bąki, w trakcie wałęsania po targu staroci, co mi się onegdaj przydarzyło.

 

MÓWIĆ BEZ OGRÓDEK – SZCZERZE I WPROST, NAZYWAJĄC RZECZY PO IMIENIU

Nie chodzi o śląskie gwarowe „idź bez ogródek” czyli „idź przez ogródek”. Ani nawet o mały ogród (nazwa programu „Ogródek bez ogródek” byłaby niezła). Prawdziwego znaczenia należy szukać wśród archaizmów. Zapomniany wyraz rodzaju żeńskiego „ogródka” oznaczał wyrażanie myśli nie wprost. Z dwóch funkcjonujących dawniej znaczeń pozostało jedno – „bez ogródek”, czyli bez zbędnych słów, prosto z mostu:

„Jeździsz jak skończony wariat. Zabijesz się, nie miej do nikogo pretensji.”

Kiedyś mielibyśmy też do wyboru nie istniejące obecnie powiedzenie „mówić z ogródkami”: taktownie, łagodnie, czyli – aż się prosi wykorzystać inny frazeologizm – „owijając w bawełnę”:

„Odnoszę wrażenie, że powinieneś jeździć odrobinkę wolniej. Lubię myśleć, że przed tobą długie życie.”

 

SŁOWO SIĘ RZEKŁO, KOBYŁKA U PŁOTA – TRZEBA DOTRZYMAĆ DANEJ OBIETNICY

Jasne, że to powiedzenie ma już swoje nie lata, a całe wieki. Rzadko używamy dziś słów: „rzec”, „kobyłka”, a forma „u płota” jest niepoprawna (choć Kargul jeszcze się nią posłużył). Całość, gdyby przenieść do współczesnej polszczyzny, powinna brzmieć: „powiedziało się, klacz u płotu”. I to słusznie śmieszy.

O co chodzi w powiedzeniu? Tak jak dzisiaj zastawia się samochody, zegarki i różne dobra, tak dawniej często zastawiano konie. Wcześniej przywiązane do sztachety. Jeśli dało się słowo, należało go honorowo dotrzymać, stąd w pełnym brzmieniu: „przegrałem, koń należy do ciebie. Znajdziesz go przy płocie”.

I tak stoimy tuż obok „konia z rzędem”. Powiedzenia kiedyś przeze mnie wyjaśnionego.

 

PALMA ODBIJA – O KIMŚ, KOMU ODBIŁA SZAJBA

Czyli o pysznym, zarozumiałym, wyniosłym. Z samą palmą sprawa prostsza. W antyku zwycięzcom nakładano na skronie wieńce laurowe. Z czasem synonimami stały się wawrzyn, laur i palma. Echo tamtych praktyk pozostało do dziś; mówi się przecież o kimś najlepszym, że dzierży palmę pierwszeństwa. Bywa, nie każdy potrafi unieść ciężar nagłego sukcesu. Nie dość, że ciężko z nim wytrzymać, to i jemu samemu daleko do psychicznego komfortu. Krótko mówiąc, palma potrafi dokonać spustoszeń, stąd potocznie mówi się o takim: „ma coś z głową”.

A co z szajbą, która też lubi odbić? Do wyboru dwa tropy. W języku niemieckim Scheibe oznacza krąg, krążek. Stąd już blisko do wieńca laurowego. U Rosjan ciekawiej, bo szajba oznacza krążek hokejowy, a w przenośni również чудакa – dziwaka, odmieńca. I na tym koniec podobieństw. Na pewno bowiem zwrot „szajba komuś odbiła” nie jest kalką z rosyjskiego. Tam funkcjonuje mocniejsze, ale równie metaforyczne: отлетела кому крыша, czyli odleciał komuś dach.

 

OD SASA DO LASA – DUŻE ROZBIEŻNOŚCI MIĘDZY LUDŹMI, RZECZAMI

Wiedziałem, że wyjaśnienia należy szukać w historii Polski. Okazuje się, że oprócz tego są jeszcze dwa, też całkiem sensowne. Po kolei. W XVIII wieku szlachta nie mogła się zdecydować, którego z kandydatów do tronu wybrać: erotomana Augusta II Mocnego (z dynastii saskiej) czy masona Stanisława Leszczyńskiego. I tak dzięki albo z powodu rozterek wyborców (zależy, jak oceniamy rządy każdego z tych królów) obaj sprawowali władzę na przemian: 1697-1704 August II Mocny, 1704-1709 Stanisław Leszczyński, 1709-1733 August II Mocny, 1733-1736 Stanisław Leszczyński. Stąd wersja: „Jedni od Sasa, drudzy od Lasa”.

Natomiast w „Przypowieściach polskich” Salomona Rysińskiego z 1619 roku przeczytać można, że „sasa” było poleceniem wydawanym zwierzętom i znaczyło: do mnie, do nogi. Gorzej, jeśli jeśli właściciel nie miał za grosz posłuchu i zwierzę biegło „do lasa”.

Jakby tego było mało, pojawia się kolejne wytłumaczenie: frazeologizm miałby pochodzić od zachowania pary koni u wozu, z których jeden biegnie „sasa”, czyli po staropolsku zgodnie z poleceniem woźnicy, drugi – wolna dusza – chce się wyrwać „do lasa”, przed siebie, gdzie oczy poniosą.



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

AUTORSZCZA WPROWADZAJĄ ZMIANY W JĘZYKU POLSKIM
23.09.2021
BENIAMINEK NA ŚWIECZNIKU? W POLSZCZYŹNIE TO MOŻLIWE
18.08.2021
DLACZEGO „ACZKOLWIEK” I „TUDZIEŻ” TAK MNIE IRYTUJĄ
05.08.2021
NEOLOGIZMY, CZYLI I TY MOŻESZ ZOSTAĆ BOHATEREM
10.06.2021
KIJ W OKO I ŁABĘDZI ŚPIEW. BĘDZIE TYLKO O JĘZYKU POLSKIM?
27.05.2021
NA GRILL? NA GRILLA? I NIE TYLKO TE WĄTPLIWOŚCI
06.05.2021
ZAŻÓŁĆ GĘŚLĄ JAŹŃ. JĘZYK POLSKI CIESZY TYLKO Z OGONKAMI
29.04.2021
ODEJŚĆ DO LAMUSA SAMOTNY JAK PALEC? I ZNÓW O JĘZYKU
08.04.2021
SMALIĆ CHOLEWKI TO NIE DUBY SMALONE. O CO CHODZI?
18.03.2021