ZIMA, WIĘC I SIARCZYSTE MROZY. TYLKO SKĄD TA SIARKA?


Nie tylko siarczyste mrozy, siarczysty może być przecież i policzek, który ktoś komuś wymierzył. W przeszłości siarczysty był młodzieniec, oberek, koń. Siarczysta fantazja i gorzałka, a Sienkiewicz pisał w „Krzyżakach” o siarczystej Jurandowej krwi. Jeszcze łagodne przekleństwo: „siarczyste pioruny”. Pomyśleć, że to wszystko ma niezrozumiały dziś dla nas związek z siarką. Nie ma rady, trzeba wrócić do źródła, czyli cofnąć się o siedem wieków.

Zanim pojawiła się jednak siarka, w czternastowiecznej polszczyźnie mamy rzeczownik siara, który miał dwa znaczenia: jedno już znamy, a drugim nazywano (uwaga!) mleko wydzielające się z gruczołów mlecznych w pierwszych dniach po porodzie.  Od piętnastego wieku pozostała „znajoma” siarka jako pierwiastek chemiczny, choć trudno zapomnieć, że współcześnie pojawił się przecież biznesmen z „Kilera” Machulskiego – jedyny i niepowtarzalny mafioso, Stefan „Siara” Siarzewski.

Siarczysty byłby więc przymiotnikiem od słowa siarka. Ten niemetal budził od tysięcy lat emocje. Już w „Odysei” Homera z VIII wieku p.n.e mamy opis okadzania siarką w czasie zagrożenia epidemią, a średniowieczni alchemicy próbowali zamienić ją w złoto. Żółte osady znajdowano na zboczach czynnych kraterów wulkanów, nic dziwnego, że siarkę kojarzono z magiczną siłą, mocą, żywiołowością.

Te cechy przenoszono na ludzi wybuchowych, pełnych temperamentu, zamaszystych. Mówiono o nich, że mają siarkę w żyłach albo że są z siarki i ognia, czy też z siarki i saletry (Kmicic to był „z siarki i ognia kawaler”).

Co więcej, jeszcze pokolenie przedwojenne chętnie używało przymiotnika, mówiąc, że pije się siarczysty trunek, udziela siarczystej reprymendy, tańczy siarczystego mazura, chodzi siarczystym marszem i ma siarczystą fantazję. Podkreślano tym samym moc, krzepkość, intensywność. Wykorzystano nawet wyrazistą żółtą barwę minerału, stąd nikogo nie dziwiło nazwanie kapelusza albo kwiatu siarczystym.

Dochodzimy do sedna; siarczyste mrozy – silne, tęgie mrozy, przejmujące zimno to nic innego jak dawne i zapomniane już przywołanie cech siarki, której potęgę wyraźnie przeceniano.

Zdarzyło mi się w prognozie pogody usłyszeć o czekającym nas sążnistym, czyli ostrym mrozie. Przymiotnik ten miał zapewne odpowiadać siarczystemu. Autor najpewniej nie zdawał sobie sprawy, że nazwany przez niego mróz w naturze nigdy nie występuje. Dlaczego? Sążeń to dawna miara długości (ok. 1,9 metra). Trudno więc wymierzyć komuś sążnisty policzek (można siarczysty), trudno zobaczyć sążnistą ulewę (można rzęsistą).

Spokojnie za to da się wykorzystać w przenośni „długość” i napisać sążnisty list, iść sążnistym krokiem, wygłosić sążniste przemówienie.

A siarczyste mrozy dla mnie, lubiącego ciepło, to ostatnia rzecz o jakiej marzę. Kiedy o nich myślę, jedynie siarczyste słowa przychodzą mi do głowy.



TO MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ

KAWALER ZA PŁUGIEM SZUKA UTĘSKNIONEJ
31.01.2019
NIE BEZ KOZERY, BOHATEREM JEST PRZYIMEK OKOŁO
24.01.2019
NOWY ROK, A JUŻ ZASTAWIA PUŁAPKI
28.12.2018
NASZE CODZIENNE I POWSZECHNE BŁĘDY JĘZYKOWE
09.11.2018
CYFRA I LICZBA. ZASKOCZENIE NIEMAL PEWNE
02.11.2018
TAK CZY TAK? CODZIENNE ROZTERKI JĘZYKOWE (CZ. XVII)
09.10.2018
JAK POPRAWNIE WYMAWIAĆ SŁOWO JABŁKO
21.09.2018
TAK CZY TAK? CODZIENNE ROZTERKI JĘZYKOWE (CZ. XVI)
14.09.2018
TAK CZY TAK? CODZIENNE ROZTERKI JĘZYKOWE (CZ. XV)
28.08.2018