ZŁY CHŁOPIEC. BOGUSŁAW LINDA W ROZMOWIE Z MAGDĄ UMER


Rzecz w tym, że po iluś przeczytanych wywiadach mniej więcej wiem, co powie Bogusław Linda. Ale z wywiadami taka sprawa, że równie ważny, nawet posunę się dalej i powiem – a może i ważniejszy, jest ten, kto pyta od tego, kto odpowiada. Nie sięgnąłbym po książkę „Zły chłopiec”, gdybym na okładce nie zauważył nazwiska Magdy Umer. Zaciekawiło mnie, co wrażliwa – jak ktoś napisał – „samotnica z poczuciem humoru” wydobędzie z inteligentnego aktora, również – o czym wielokrotnie sam mówi – odludka. W rezultacie, spędziłem wieczór w towarzystwie dwojga zaprzyjaźnionych osób, na co dzień – lubiących się sąsiadów. W miłej atmosferze („Rozmówcy leżeli na jednym łóżku i prowadzili niespieszny dialog”), skłonnych opowiedzieć o sobie wcale niemało. Dobrze, że pochopnie nie zrezygnowałem z lektury.

Jakiego Bogusława Lindę odkrywa Magda Umer?

1. Samotnik

Opowiada, jak to mieszkał w maleńkim pokoiku, w bloku na toruńskim osiedlu, marząc o wielkim zamku, gdzie miałby własny schowek, kryjówkę. Oboje są zgodni – koniecznie z tajnym przejściem.

„Jak ja to rozumiem”, podsumowuje ten wątek Umer.

2. Fan historii dawnej

Chciałby żyć w czasach, kiedy „powietrze było powietrzem, woda wodą , koń koniem (…).” Wie jednak, że bez dentysty dobrze byłoby tam wpaść na chwilę, a nie przenosić się na stałe.

3. Dno matematyczne

Do wspólnego losu obojga rozmówców dołączam i ja. Nikt nie wie, jakie emocje mną targały, gdy czytałem o sennych koszmarach Lindy przestraszonego, że musi raz jeszcze zdawać matematykę. Wyznaje, że maturę napisały za niego „dwie zdolne kobiety, które mu się podobały i jeden serdeczny kolega”. Mnie wystarczył jeden kolega. Adamie, nie zapomnę, że tylko dzięki Tobie mogłem pójść na studia i skończyć polonistykę!

4. Aktor, bo to… łatwe

Tak, Lindzie wydawało się, że wybiera najłatwiejszy zawód świata, dzięki któremu o powodzenie wśród kobiet nie będzie musiał się obawiać. Akurat to się sprawdziło. I obca mu była troska o etat. To czasy, kiedy nikt z absolwentów nie zostawał „bez przydziału”. Dzisiejsi pewnie w to nie wierzą.

A Linda od razu został aktorem, jak twierdzi, najlepszego wówczas teatru w Europie – krakowskiego Teatru Starego. Już dla samych barwnych wspomnień z tamtego okresu warto po książkę sięgnąć.

I dla wypowiedzi świadczących, jak poważnie traktuje swój zawód: „Są aktorzy, którzy myślą tylko o tym, co oni mają do powiedzenia. A ja uważam, że to, w czym biorę udział, jest ważniejsze. I mam temu inteligentnie służyć.”

5. Zakochany (naprawdę)

Jako mężczyzna kochliwy nie stronił od romansów, aż wreszcie mając prawie czterdzieści lat spotkał miłość największą – Lidię Popiel. „Odkąd poznałem Lidię – kobietę mojego życia, to odtąd ona już była najważniejsza.” A przecież kiedyś było tak, że: „Te, które myślały o dojrzałym związku na stałe, były mądre i omijały mnie z daleka.”

Jako samotnikowi marzy mu się oczywiście samotna wyspa. Chciałby, żeby sąsiednia należała do Lidii.

6. Właściciel szkoły filmowej

Błysk w oku trzeba widzieć albo… przeczytać, kiedy Linda mówi o swojej szkole filmowej, założonej w 2004 roku z Maciejem Ślesickim. Z jaką dumą opowiada o pięciuset uczniach i studentach, szkole średniej, planowanym gimnazjum! „Od razu młodniejesz”, mówi Magda Umer. A przy okazji opowieści o letnich obozach dla przyszłych aktorów dowiadujemy się o kolejnej pasji – koniach. O swoim tak mówi: „Na wiosnę, lato i jesień zabieram go na Łemkowszczyznę, tam pasie się na łąkach. I on jest szczęśliwy, i ja.”

7. Z lekkim bzikiem na punkcie motorów, żagli, nurkowania i sportów ekstremalnych

O licznych zwariowanych i ryzykownych przygodach warto przeczytać. A wszystkim amatorom mocnych wrażeń, którym się wydaje, że brawura nie wymaga trzeźwości umysłu, bo przecież widzieli, jak „Boguś to robi” dedykuję ten fragment rozmowy: „Czy ty masz coś takiego dziwnego w mózgu, że się nie boisz? Nie, wręcz przeciwnie. Bardziej się boję niż inni ludzie, bo gdybym się nie bał, już bym nie żył. A tylko odważni głupcy tak umierają.”

8. Dumny Polak

W zalewie ogólnego narzekania, malkontenctwa niewiele rzeczy sprawia mi podobną radość, jak wyznania: „Zwiedziłem cały świat, widziałem niejedno i nie żałuję tego, że urodziłem się w Polsce. Bo to naprawdę cudowny kraj (…)”.

Kim jest Bogusław Linda? Twardym macho, kojarzonym z mocnymi filmami Pasikowskiego? A może skromnym, kulturalnym człowiekiem, jak go opisuje wielu, którzy mieli okazję się z nim spotkać?

I jednym, i drugim. Z cennym dystansem wobec siebie. „Ludzie myślą, że jestem taki jak na ekranie. A to nie zawsze tak jest.”

Kto wie, może więc najważniejszym zdaniem wywiadu jest to, w odpowiedzi na pytanie Magdy Umer, czy ma wrażenie, że stał się dojrzałym człowiekiem: „Mam nadzieję, że nie, i do końca życia chciałbym żyć w przyjaźni z Piotrusiem Panem.”

Jaki tam z Lindy zły chłopiec.