ZNALEŹĆ SIĘ W KROPCE I PUŚCIĆ FAMĘ O ROGU OBFITOŚCI


Co wyrażenie to anegdota, podróż w czasie, odwołanie się do ludzkich przywar i zachowań. I dziś bez tego się nie obejdzie. A w historii hrabiego Paca (tak, tak, tego od “pałaca”) znaleźć można materiał na pasjonującą powieść albo film, a nie tylko jeden, i w dodatku krzywdzący go, frazeologizm.

PUŚCIĆ FAMĘ – ROZPOWSZECHNIĆ PLOTKĘ

Niewielu pewnie wie, że fama to imię własne. Tak w mitologii rzymskiej nazwano boginię, która nie dość, że była piekielnie szybka to jeszcze posiadała wielką liczbę oczu, uszu, a także języków i nie wahała się ich używać. Być może poradzono by sobie ze wścibską złośnicą, gdyby nie fakt, że zawsze zdążyła tropicielom w ostatnim momencie czmychnąć. I tak już pozostało – plotka za każdym razem wymyka się spod kontroli.

HOKUS-POKUS – ŻARTOBLIWE ZAKLĘCIE

Wiek XVI i niedobry czas reformacji. Zanegowanie przez protestantów przeistoczenia pociągnęło w następstwie obrazoburcze drwiny. Z wypowiadanych przez kapłana w czasie konsekracji słów: Hoc est corpus mei (łac. To jest ciało moje) utworzono hokus pokus. Dziś została z tego bluźnierstwa niewinnie brzmiąca, magiczna formułka z języka dziecięcego.

ZNALEŹĆ SIĘ W KROPCE – BYĆ W TRUDNYM POŁOŻENIU

Wyobraź sobie, że jeszcze w czasach przedwojennych, a więc z punktu widzenia historii języka wcale nie tak dawno, na stwierdzenie: “znalazłem się w kropce” usłyszałbyś (od życzliwej ci osoby): “no to świetnie”. Stanisław Szober w swoim “Słowniku ortoepicznym” wydanym w 1937 roku wyjaśnia, że “znaleźć się w kropce” to znaczy trafnie postąpić. Bardzo takie wolty językowe lubię, bo dowodzą żywotności polszczyzny. Kłopot w tym, że nie zawsze precyzyjnie wiadomo, skąd się biorą.

Pytasz, czy może istotą w tym przypadku jest kropka? Jak powiedziano w “Rozmowach kontrolowanych”: “trafiliście w sedno tarczy”. Najpierw była strzelnica. Wiadomo, pierwszy lepszy nie trafia w kropkę w samym środku pola, więc w znaczeniu przenośnym oznaczało to postępowanie trafne, udane. Musimy teraz wejść na drogę hipotez. Najprawdopodobniej “znaleźć się w kropce” weszło z czasem w jakąś interakcję z wyrażeniem “w trudnej sytuacji”, czyli ktoś znalazł się w takiej, ale z niej wybrnął. Powoli jednak wersja pesymistyczna zdominowała sens. Jeszcze w 1961 roku Doroszewski podaje oprócz znaczenia dzisiejszego, na drugim miejscu jako rzadziej stosowane: “zręcznie wybrnąć ze skomplikowanej sytuacji”. W 2016 nie znam nikogo, kto uważałby, że znaleźć się w kropce to szczęśliwy traf, skoro już przy strzelniczych skojarzeniach jesteśmy.

WART PAC PAŁACA, A PAŁAC PACA – JEDEN WART DRUGIEGO

Podobny schemat, jak w przypadku “znaleźć się w kropce”. Żyjący w pierwszej połowie XIX wieku hrabia Ludwik Michał Pac był postacią nietuzinkową. Rozmachem, zainteresowaniami wyprzedzał swój czas. Znajdujący się dzisiaj w ruinie jego pałac w Dowspudzie w Suwalskiem był okazałą rezydencją w stylu angielskiego neogotyku. Zachowały się stare grafiki z wizerunkiem ogromnej, dwukondygnacyjnej budowli o sześciu wieżach. Powszechnie znano i podziwiano walczącego u boku Napoleona hrabiego za nowatorstwo i szczodry rozmach. Założył szkołę, sprowadził farmerów (pięćset osób z rodzinami!) ze Szkocji i Irlandii, by uczyli polskich rolników technik nowoczesnego gospodarowania, postawił zakłady produkujące narzędzia i maszyny rolnicze. Jednym słowem – bogaty wizjoner. Jeśli więc w tamtych czasach ktoś mówił “wart Pac pałaca, a pałac Paca” to był w tym niekłamany podziw dla wyjątkowych dokonań tego człowieka. I takie właśnie znaczenie miał na myśli Adam Mickiewicz w  “Panu Tadeuszu” pisząc: “Równa ich była rączość, równa była praca; / Godzien jest pałac Paca, godzien Pac pałaca”.

Cóż, zawsze znajdą się “uprzejmie donoszący”. Pojawiły się plotki o wystawnym życiu i dziwactwach hrabiego. Z przejęciem opowiadano sobie o marmurowym wystroju stajni, koniach obwieszonych złotymi łańcuchami i wiszących ogrodach. Jak widać, bujna wyobraźnia, niechęć i ironia zwyciężyły.

Można próbować powrotu do źródeł i pochwalić kogoś, komu się autentycznie w życiu powiodło cytując powiedzenie, ale za skutek nie ręczę. Zachęcam do dzielenia się opisem reakcji swojego rozmówcy na usłyszany komplement.

RÓG OBFITOŚCI – ŹRÓDŁO NIEWYCZERPANEGO DOBROBYTU

Ten róg bywa też czasem nazywany rogiem Amaltei, czyli jesteśmy w mitologii greckiej i to w początkach świata. Zeus jako dziecko miał dużo szczęścia – nie zjadł go rodzony ojciec Kronos. Troskliwie opiekowała się nim koza Amaltea. Kiedy pewnego razu ułamała róg, Zeus wypowiedział życzenie i od tej chwili napełniał się on zawsze tym, co sobie tylko wymarzył jego właściciel.

ROZPUSZCZONY JAK DZIADOWSKI BICZ – O KIMŚ, KOMU POZWALA SIĘ NA WSZYSTKO

Do wyboru dwie wersje. Jedna miejska, druga wiejska. W tej pierwszej udajemy się do Biecza w województwie małopolskim. A to dlatego, że pierwotnie mówiono: “rozpuszczony jak dziad biecki”. Miasto królewskie Korony Królestwa Polskiego było do wieku XVI jednym z największych i najbogatszych na naszych ziemiach, a na przełomie 1311 i 1312 roku stało się nawet stolicą Polski. Mieszkańcy żyli w dostatku i nawet bieccy żebracy grymasili na widok niewielkiej jałmużny.

Przywołana wersja powinna obowiązywać do dzisiaj, ponieważ wiejskie odwołanie nijak się ma do współczesnego znaczenia. W Encyklopedii Powszechnej Orgelbranda z drugiej połowy XIX wieku w objaśnieniu hasła “dziad” czytamy: “Okryty łachmanami, z torbą przez plecy, miał zwykle na kiju jeżową skórkę dla obrony przeciwko psów zajadłości i nadto bicz długi, od którego poszło przysłowie dosadne ludowe, na rozpasanego w namiętnościach człowieka: «Rozpuścił się jak dziadowski bicz.»”

No to może: “rozpuszczony jak dziad biecki z biczem”?

Zapraszam do sześciu poprzednich wpisów na temat związków frazeologicznych.

CZĘŚĆ I “JAKI ZABŁOCKI, JAKIE MYDŁO”

CZĘŚĆ II “FRAZEOLOGIZMY I KIJEK NA SZARYM KOŃCU”

CZĘŚĆ III “CO SMALIĆ, A CO SMALONE”

CZĘŚĆ IV “JĘZYKOWEJ PRZYGODY CIĄG DALSZY”

CZĘŚĆ V “ECH, TE POKRĘCONE FRAZEOLOGIZMY”

CZĘŚĆ VI “MIECZ DAMOKLESA ODCHODZI DO LAMUSA”

Podstawowe źródła:

Słownik frazeologiczny języka polskiego

Samuel Orgelbrand, Encyklopedia Powszechna

Witold Doroszewski, Słownik języka polskiego

W. Kopaliński, Słownik mitów i tradycji kultury


  • Bardzo to wszystko ciekawe, kto by pomyślał, że frazeologizmy mogą tak bardzo zmienić znaczenie.

    • To właśnie powód, dla którego tak lubię te związki. Niby wszystkim znane, a wystarczy trochę poszperać i ujawniają swoje nieoczekiwanie sekretne i bogate życie.